<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"><channel><title>pogrążony w hałasie entropii  —  ziewnik lemiela</title><link>http://lemiel.jogger.pl/</link><description>Wpisy z dziennika internetowego Jogger, wspomaganego przez Jabbera</description><lastBuildDate>Mon, 13 Feb 2012 11:33:46 +0100</lastBuildDate><generator>JoggerPL</generator><item><title>pomysł na kiedyś czyli Jar Jar Binks Migalski</title><link>http://lemiel.jogger.pl/2012/01/29/pomysl-na-kiedys-czyli-jar-jar-binks-migalski/</link><description>&lt;p&gt;W dzieciństwie prawie każdy chciał być kolejarzem, strażakiem, marynarzem, wojownikiem z mieczem w białym stroju kąpielowym, żołnierzem, pisarzem, drwalem, pielęgniarką, kosmonautą, kierowcą dźwigu, lekarzem, panem z radia, superbohaterem, lekarzem, nauczycielką, sędzią, policjantem, sprzedawcą w sklepie, ninją, maszynistą, pilotem samolotu, odkrywcą, piłkarzem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A ja nie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W sumie nie pamiętam, żebym chciał być kimś konkretnym.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ostatnio zastanawiałem się niezobowiązująco, co by tu robić za te kilka lat jak mi się znudzi to co robię obecnie albo zmienią się uwarunkowania. Nic specjalnego nie wymyśliłem wtedy. Ale jak się rozpętała się burza wokół ACTA i kolejni posłowie opowiadali jak to głosowali, nie wiedząc za czym dokładnie, i że to standardowe postępowanie, to postanowiłem, że zostanę posłem. Nie muszę przecież pokazywać się co tydzień w TV czy radiu. Ważne, żeby wiedzieć co się robi, za czym głosuje i temu podobne. Wystarczy nauczyć się szybkiego czytania i tych innych mnemotechnik, które będą tu jak znalazł i można się reklamować hasłem w rodzaju: „Przeczytam ze zrozumieniem wszystko co będzie uchwalane”, czy jakoś tak. Zawsze można dać zarobić dobremu copywriterowi. A nuż widelec fotomontaż. A jak nie wyjdzie, to zawsze mogę być rentierem :P .&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jar Jar Binks oczywiście z powodu wniosku o przyznanie nadzwyczajnych uprawnień Palpatine'owi. A Migalski sam się przyznał, że nie wiedział za czym głosuje.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sun, 29 Jan 2012 23:01:50 +0100</pubDate><guid>http://lemiel.jogger.pl/2012/01/29/pomysl-na-kiedys-czyli-jar-jar-binks-migalski/</guid><category>Polityka</category><category>Życie</category></item><item><title>Kolejny stopień wtajemniczenia</title><link>http://lemiel.jogger.pl/2012/01/23/kolejny-stopien-wtajemniczenia/</link><description>&lt;p&gt;Jak wieść gminna niesie, ustami dziadka po kądzieli przekazywana, jak dziecię zrobi Ci kupę na rękę, to będziesz bogaty.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jest to co prawda trudno weryfikowalne, ale jakby się miało sprawdzać, to ten przypadek po dzisiejszym(wczorajszym) wieczorze mam już zaliczony. I łatwiej mi zrozumieć, jak to może się zdarzyć, że dziecię kochane może zrobić rodzicielowi kupę na głowę przy przewijaniu. Nie trzeba wcale specjalnych akrobacji i zdarzyć się może całkiem łatwo.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Podziwiam też czasy przed pampersami, a zwłaszcza tych rodziców piorących tetrę. Bo o ile teraz spłukać taką niezbyt częstą niespodziankę prysznicem w każdym domu będącym jest łatwo, to co oni wtedy robili, jak to się działo kilka razy dziennie - szorowali szczotkami? - Prysznic w pewnych częściach świata nie jest od zawsze. Ale i teraz ta tetra jakaś taka delikatna i byle jaka. Chociaż nie sprawdzałem w markowych sklepach typu Smyk, czy mają tam może inną, lepszą niż w supermarketach.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Mon, 23 Jan 2012 23:54:45 +0100</pubDate><guid>http://lemiel.jogger.pl/2012/01/23/kolejny-stopien-wtajemniczenia/</guid><category>Skrzaty</category><category>Życie</category></item><item><title>Zielona mila</title><link>http://lemiel.jogger.pl/2012/01/13/zielona-mila/</link><description>&lt;p&gt;Przez długi czas broniłem się przed obejrzeniem tego filmu mimowolnie ignorując jego wielokrotne emisje tu i ówdzie, ale dzisiaj był jego dzień i z doskoku odrobinę obejrzałem oraz poznałem większość historii. I już dokładnie wiem dlaczego nie chciałem go oglądać. Jak mało kiedy wystarczało mi niedopowiedzenie. No cóż, straciłem „dziewictwo”...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Trzeba znaleźć intensywną odtrutkę.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Fri, 13 Jan 2012 23:38:24 +0100</pubDate><guid>http://lemiel.jogger.pl/2012/01/13/zielona-mila/</guid><category>Kultura</category><category>Życie</category></item><item><title>Ojcowska troska</title><link>http://lemiel.jogger.pl/2011/11/13/ojcowska-troska/</link><description>&lt;p&gt;Jakiś czas temu przeczytałem książkę Lisy Gardner &quot;W ukryciu&quot;. Duże wydarzenie, bo zapisałem się do miejskiej biblioteki. Pomysł na historię dobry, a ona dobrze opowiedziana i przyjemna do czytania. Niestety powód zaistnienia jednego z dwóch powiązanych wątków głównych całkiem beznadziejny i głupi. I tylko więzy rodzinne mogą tłumaczyć takie zachowanie bohatera. Który jednak po popełnieniu tej głupoty starał się nieźle przygotować do życia w sposób jaki wybrał, ćwiczył karate, zdobywał wiedzę z szeroko pojętej sztuki przetrwania i przekazywał ją córce. Między innymi. W jakiś tam sposób dbał o nią.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Z okazji pojawienia się Skrzatów przemykają mi przez głowę podobne myśli o dbaniu o nie. Ekonomia świata jest jaka jest. Idiocenie części otaczającego społeczeństwa robi swoje. Przyswajalność wiedzy przez dzieciaki w szkołach również i wpływ internetu na to. Są oczywiście wyjątki, ale według przysłowia potwierdzają regułę. Bo przecież mleka nie produkuje się w supermarketach. Może niekoniecznie powinno być to przygotowanie się na apokalipsę po wojnie jądrowej, ale coś zawsze.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A na chwilę obecną to na przykład zrywanie się w środku nocy i sprawdzanie z latarką w ręce Skrzatów śpiących dwa metry obok w łóżeczku, czy oddychają i czy mają ciepłą skórę albo nie mają gorączki. Po prostu takie małe wariactwo. Albo budyń w mózgu. Jak kto woli.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sun, 13 Nov 2011 17:18:45 +0100</pubDate><guid>http://lemiel.jogger.pl/2011/11/13/ojcowska-troska/</guid><category>Skrzaty</category><category>Życie</category></item><item><title>Z perspektywy trzech tygodni</title><link>http://lemiel.jogger.pl/2011/11/12/z-perspektywy-trzech-tygodni/</link><description>&lt;p&gt;Trzy tygodnie minęły. Chciałbym coś sensownego napisać, ale nic takowego nie przychodzi mi do głowy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wciąż trochę ciężko mi uwierzyć, że Skrzaty są prawdziwe. Ale są. Świadczą o tym wybrane nieprzespane godziny w środku nocy albo nad ranem. Czy zastopowane położenie się do łóżka około 23. Ale oczywiście ich uśmiech (no wiem, że to raczej mało świadome teraz) i przyglądanie się światu zdziwionym wzrokiem to nagradza. Oraz uśmiech i przytulanie się do żony tak jak w tej chwili. Można bo maluchy śpią jeszcze po kąpieli. Kąpieli, na którą idzie chyba więcej wody niż ja sam zużywam albo tylko tak mi się wydaje. Szkoda tylko, że „laba” się kończy i trzeba będzie wrócić do pracy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie chce mi się pisać, że takie pieluchy najlepsze (a cztery modele wypróbowane), czy tam coś innego dobrego albo i nie jest. Może kiedyś. W końcu o seo też trzeba dbać ;) .&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jednak jest coś ważnego — muszę nauczyć się jakichś piosenek (Fasolek na przykład), bo moja radosna twórczość słowna w rytmie czegoś mało konkretnego nie jest powodem do dumy.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sat, 12 Nov 2011 22:33:41 +0100</pubDate><guid>http://lemiel.jogger.pl/2011/11/12/z-perspektywy-trzech-tygodni/</guid><category>Skrzaty</category><category>Życie</category></item><item><title>Piłkarze o kulturze</title><link>http://lemiel.jogger.pl/2011/11/03/pilkarze-o-kulturze/</link><description>&lt;p&gt;Raczej słabo interesuję się piłką na żywo, ale akurat trzeba było sprawdzić co tam z Legią, to trafiłem na &lt;a href=&quot;http://sport.pl&quot;&gt;sport.pl&lt;/a&gt; i zostało jakoś w tle to teraz sprawdziłem Wisłę. Nie myślałem, że sprawozdawcy &quot;Z Czuba&quot; są tacy kreatywni...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;/p&gt;
&lt;blockquote&gt;&lt;b&gt;43. min.&lt;/b&gt; Zamora strasznie chce poznać się bliżej z Jaliensem. Mówi do niego i mówi, pyta o ulubiony kolor i film i ulubioną piosenkę Jacka Wójcickiego. Jaliens mówi, że niebieski i &quot;Pulp Fiction&quot; i że Jacek Wójcicki skończył się na &quot;Live Character&quot;. Nie podoba się to sędziemu, który pokazuje obu piłkarzom po żółtej kartce.&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;</description><pubDate>Thu, 03 Nov 2011 21:57:25 +0100</pubDate><guid>http://lemiel.jogger.pl/2011/11/03/pilkarze-o-kulturze/</guid><category>Varia</category></item><item><title>Zima w USA i przemyślenia</title><link>http://lemiel.jogger.pl/2011/11/01/zima-w-usa-i-przemyslenia/</link><description>&lt;p&gt;Przeczytałem dwa maile na grupie dyskusyjnej od kolegów krótkofalowców z USA i Kanady z minionego weekendu. Jeden z nich miał wyjechać do innego, z &lt;a href=&quot;http://call-signs.findthebest.com/l/17893/K1CC&quot;&gt;Vernon&lt;/a&gt; do &lt;a href=&quot;http://www.qsl.net/kb1h/&quot;&gt;East Kilingly&lt;/a&gt; na wschód w kierunku Bostonu, a drugi z Toronto w okolice &lt;a href=&quot;http://www.k1ttt.net/k1ttt.html&quot;&gt;Berkshire&lt;/a&gt;. Opisali opady śniegu i co się dzieje w ogrodzie i miasteczku, a ten drugi jak się jedzie na trasie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kojarzy mi się to z opisami burz śnieżnych z książek o kowbojach i indianach (chyba z &lt;a href=&quot;http://pl.wikipedia.org/wiki/Pi%C4%99cioksi%C4%85g_przyg%C3%B3d_Sokolego_Oka&quot;&gt;Coopera&lt;/a&gt; bo niekoniecznie z &lt;a href=&quot;http://pl.wikipedia.org/wiki/James_Oliver_Curwood&quot;&gt;Corwooda&lt;/a&gt;) oraz najbardziej chyba z apokaliptycznej „&lt;a href=&quot;http://robertjszmidt.pl/node/54&quot;&gt;Samotności Anioła Zagłady&lt;/a&gt;&quot; Roberta J. Szmidta, w której obrazy działania pozostawionej samej sobie naturze po naszych przeróbkach dają do myślenia.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Trochę też z &lt;a href=&quot;http://ania.jogger.pl/2011/03/04/bomba-atomowa-we-mnie-wybuchla/&quot;&gt;tym&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pora na naukę podstaw i survivalu?&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Tue, 01 Nov 2011 13:58:03 +0100</pubDate><guid>http://lemiel.jogger.pl/2011/11/01/zima-w-usa-i-przemyslenia/</guid><category>Varia</category><category>Życie</category></item><item><title>Nie ma to jak swojskie miejsce</title><link>http://lemiel.jogger.pl/2011/10/26/nie-ma-to-jak-swojskie-miejsce/</link><description>&lt;p&gt;Oglądam TCM bo akurat jak włączyłem telewizor to tylko „Ścigany” na nim przyciągnął moją uwagę. Ale mamy tylko 31 kanałów. I akurat teraz dr Richard Kimble dotarł w swojej ucieczce do jakiegoś szpitala i w nim odnalazł się jak we własnym domu. Normalka, skoro w podobnych miejscach spędził kawał czasu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Przyszło mi do głowy pytanie: gdzie z takiego konwoju więziennego uciekłby informatyk? Pomijając oczywiście zmiany, które dokonały się w kontroli dostępu przez ostatnie lata. Ale te też nie wszędzie.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Wed, 26 Oct 2011 21:51:15 +0200</pubDate><guid>http://lemiel.jogger.pl/2011/10/26/nie-ma-to-jak-swojskie-miejsce/</guid><category>Varia</category></item><item><title>Kalendarz na następne 10 lat (albo i więcej)</title><link>http://lemiel.jogger.pl/2011/10/08/kalendarz-na-nastepne-10-lat-albo-i-wiecej/</link><description>&lt;p&gt;Przy okazji ostatniego szczepienia przeciw tężcowi po „głębokim” wdepnięciu na zardzewiałego gwoździa zacząłem się zastanawiać gdzie i jak zapisać datę takiego szczepienia. Żeby przez następne 10 lat nie wpadać w panikę przy okazji ponownego bliskiego spotkania trzeciego stopnia z zardzewiałymi metalami albo brudnymi kolcami w ogrodzie (w „Było sobie życie” chłopczyk chorował na tężec po ukłuciu się bodajże kolcami róży przy jej przesadzaniu) nie zastanawiać się kiedy to było i co to było. I nie decydować się na desperacką wizytę o 23 w szpitalu miejskim (pozdrawiam bardzo miłego pana doktora i panie pielęgniarki) i zakup szczepionki i surowicy za kilkadziesiąt złotych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Bo, na przykład, kartkę o szczepieniach przeciwko żółtaczce A i B mogę nosić w „dokumentach”. Ale o tych na tężec nie wydają? Jako, że co najmniej miesiąc już minął, to nie pamiętam jakie przykłady takich ważnych wpisów miałem w głowie jak wymyślałem ten wpis. A na Blipie nie chce mi się szukać (a tylko via Google Reader chyba się da — bo pamięta w feedzie stare wpisy, chociaż nie wszystkie, bo np. tego o plakatach wyborczych z pewnym samochodem tam nie zobaczyłem, tak jak i w kokpicie, chociaż mi opowiadano, że był).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Macie jakiś pomysł? Nic kreatywnego nie wymyśliłem. A klasyczny kalendarz typu Moleskin(?) to raczej nie wchodzi w rachubę, bo ja nie Alicja z książek Chmielewskiej i u mnie by się nie sprawdził. Zresztą, jak go szybko przeszukać, jak będzie leżał w pudle np. na strychu 40 km stąd? A kto wie, czy za 10 lat będziemy jeszcze korzystać ze społecznościówek — no i jak tam to znaleźć w tonie śmieci o np. smakującym winie z Biedronki?&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sat, 08 Oct 2011 21:30:47 +0200</pubDate><guid>http://lemiel.jogger.pl/2011/10/08/kalendarz-na-nastepne-10-lat-albo-i-wiecej/</guid><category>Tech</category><category>Życie</category></item><item><title>poczułem to na poważnie</title><link>http://lemiel.jogger.pl/2011/10/04/poczulem-to-na-powaznie/</link><description>&lt;p&gt;Przez kilka ostatnich miesięcy jakoś mocno do mnie nie docierało, że będę ojcem. Po prostu wiedziałem, że tak będzie. Cieszyłem się i dalej cieszę się bardzo. Oczywiście przygotowania praktycznie zakończone. Ale tak jakoś bez tego czegoś co nie wiem jak nazwać. A tu dziś, kilka minut temu, przy jakby się wydawało standardowym odczuwaniu ręką ruchów tych malutkich rączek albo nóżek przez brzuch żony, poczułem to coś. To coś. I razem z tym wzruszenie. I panika. Bo to już za chwilę. Ale chyba nie zacznę się bać. W końcu nie ma czego. Pełno pracy i zabawy oraz frajdy. Będzie fajnie! Wiesz?&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Tue, 04 Oct 2011 21:53:09 +0200</pubDate><guid>http://lemiel.jogger.pl/2011/10/04/poczulem-to-na-powaznie/</guid><category>Życie</category></item></channel></rss>
