Bicykl(7) , Ciuchy(10) , Humor(75) , Jedzenie(36) , komentarze(3) , Kultura(63) , Miniblog(144) , Mozilla(5) , Nauka(18) , Polityka(16) , Praca(12) , Radio(9) , SeaMonkey(2) , Skrzaty(3) , Tech(151) Tylko mebel(32) , Varia(291) , Zabawki(2) , ziewnik(45) , Zwierzaczki(7) , Życie(330) , London story(4)



Jak obudzić psa?

28 września 2011 | 21:15:23 | Kategorie: Varia, Zwierzaczki | 4 komentarze | Permalink

Skutecznie. Z najgłębszego snu.

Wystarczy otworzyć lodówkę i zaszeleścić opakowaniem od sera żółtego albo kabanosów. Oczywiście najlepiej szeleścić przy wyjmowaniu tych pyszności do szybkiego przekąszenia. I wtedy bestia wychodzi z jednego ze swoich schronów, przeciąga się i patrzy na nas przymilnie z wielką prośbą w oczach: „Daj mi jeść. Ja też chcę!” A wtedy tylko Twoja silna wola powstrzymuje Cię przed podzieleniem się z pieseczkiem kawałkiem przekąski.

naturalny budzik

26 października 2009 | 23:21:10 | Kategorie: Zwierzaczki, Życie | 11 komentarzy | Permalink

Noc z niedzieli na poniedziałek. (No, z 25 na 26, chociaż może z 25 na całkiem inny dzień.) Jak co tydzień prawie. Krótka. Budzi mnie jakiś ruch, chyba psa w nogach. I takie jakby jego piśnięcie (tak jak psy robią). Podnoszę głowę, patrzę, a on tuż przy mojej twarzy. Z takim proszącym wyrazem mordki. pomyślałem, że pewnie potrzebuje na „spacer”. No to wstaję. Pierwsze co robię, to sprawdzam zegar. 4:50. Podejrzane. Sprawdzam drugi, na telefonie, ten co mnie miał obudzić o 4:50 właśnie. Nic nie widać, nie reaguje na naciskanie klawiszy, rozkładanie klawiatury (E75). Telefon wisi. Patrzę na zegarek - wskazówki na 5:54 (nie przestawiony i spieszy 3 minuty). Idę zerknąć gdzie pies. Słodko śpi na mojej poduszce i nigdzie nie chce iść. Co jest grane - był zatroskany, że nie wstanę na pociąg i miejscówka w IC przepadnie? Fajne zwierzę. Zadbało o mnie… Ale podejrzane to bardzo. Nie pozostaje nic innego tylko ubrać się, zjeść serek z Piątnicy z dodatkiem domowego dżemu wiśniowego, umyć zęby i udać się w drogę do pracy.

A telefon zaczął działać po 4 restartach z wyjmowaniem baterii i po podłączeniu kabla USB w pracy dopiero, po kilku godzinach. Niedobra Nokia, niedobra. Jak ruszył to oczywiście chciał odgrywać alarm z 4:50, ale to trochę musztarda po obiedzie.

czy Bigfoot-y wezmą odwet?

15 sierpnia 2008 | 13:49:59 | Kategorie: Zwierzaczki | 1 komentarz | Permalink

Skoro znaleźli Bigfoota — Wielką Stopę, widzieli więcej kręcących się osobników jak zabierali ciało i byli przerażeni. Bo to tak jak z wojną Rosji z Gruzją (bo nie na odwrót). I będą ci osobnicy chcieli odzyskać to ciało, przechowywane gdzieś pod Atlantą? By je poddać rytualnemu pochówkowi, w ten czy inny sposób. Zakopanie, rozszarpanie, zjedzenie, czy całopalenie…

Więcej:

Bo czy za wielką kałużą znają termin „sezon ogórkowy”?

Za Interią — Wielka Stopa i jeszcze większe oszustwo: „Gumowe przebranie goryla zamrożone w bryle lodu - oto czym okazał się Bigfoot (Wielka Stopa), czyli amerykański Yeti, rzekomo odkryty niedawno w stanie Georgia.”

nietoperz? to nie wiem…

14 kwietnia 2008 | 22:11:39 | Kategorie: Miniblog, Zwierzaczki | 29 komentarzy | Permalink

Wczoraj ktoś mi powiedział, że całkiem niedawno widział pierwszy raz nietoperza w naturze. A jak wysyłałem tego blipa, to akurat jeden sobie latał… Tylko we włosach nie chciał mi się zaplątać…

A Wy jak często widujecie nietoperze?

Tagi: ,

Bazylek

17 stycznia 2008 | 18:39:06 | Kategorie: Humor, Zwierzaczki | 9 komentarzy | Permalink

Wracałem ze spotkania do pracy po komputer. Spokojnie, nie spiesząc się, bo gdzie i po co. A tu coś małego, białego i kudłatego mnie dogoniło. I zaczęło się łasić. Dało się pogłaskać. Terier szkocki. Strasznie przyjacielski. Nie chciał odejść. Skakał mi na nogę. Jego ludzki towarzysz odciągając go delikatną perswazją stwierdził, że piesek choruje na chorobę sierocą. Musiałem poczekać aż odejdą kilka metrów, a Bazylek wciąż się za mną oglądał… I tak niespiesznie szedł. Prawie jak ja.

Amper, w następnym wcieleniu będziesz Huskym albo takim terierem. Jeszcze się nie zdecydowałem ;)

Tylko szkoda, że przestałem nosić ze sobą aparat, bo na tych zdjęciach w sieci nie jest już taki ładny… Bo w sumie na tych zdjęciach ma tak śmiesznie obciętą sierść i ustawiane są jeszcze śmieszniej z podniesionym ogonem i odciągniętymi do tyłu łapami. Brrr…

Dorsz a sprawa Polska

29 października 2007 | 21:34:29 | Kategorie: Jedzenie, Zwierzaczki | 26 komentarzy | Permalink

Dorsze. Tyle o nie hałasu. Jakieś limity połowu. Przetrzebione ławice…

A kiedy ostatni raz jedliście dorsza?

Ja nie pamiętam, żebym kiedyś jadł dorsza. Siostra zapytana, czy jedliśmy kiedyś, stwierdziła, że „dawno to się jadało wędzonego dorsza, ale czy ty już byłeś wtedy na świecie…?” Dzisiaj widziałem mrożony filet z dorsza w sklepie, ale nie przypadł mi do gustu…

jeż i jabłka

06 października 2007 | 11:59:20 | Kategorie: Jedzenie, Zwierzaczki | 15 komentarzy | Permalink

W dzieciństwie „wyprali mi mózg”. Pamiętam wiele obrazków z uśmiechniętym jeżem niosącym na igłach jabłko, na dodatek stojącego w otoczeniu tych jabłek… Co prawda w czytanym później kilkukrotnie „Lecie leśnych ludzi” jeża karmili mlekiem i wątróbkami, ale co obrazek to obrazek…

Jak w ogródku wieczorami pojawiał się jeż i pies szalał dookoła niego, to dawałem go za płot, poza zasięg psa i kładłem obok małe jabłko. Rano oczywiście jeża nie było, ale jabłko tak. Tłumaczyłem sobie, że przestraszony nie chciał i wolał odejść w spokoju. Do jakichś uczonych książek czy innych materiałów nie zaglądałem.

A tu dziś rano, urywek audycji w PR1 i Dorota Sumińska mówi: „Jeż jest owadożerem, nie lubi jabłek, lubi kocią karmę…”

Świat runął. Trzeba coś wymyślić do wiosny—lata, żeby podrzucać temu jeżowi, który się pojawi na działce… Niech w końcu coś zje. Wątróbki pewnie nie będzie akurat w zapasach, ale może coś innego. Kota nie ma, ale może psie chrupki by zjadł? Chyba, że za suche…

lemiel@jabber.wp.pl

nie ma mnie

mail: lemiel na wp.pl