gry, czyli piekło prawie zamarzło
29 grudnia 2009 | 22:41:35 | Kategorie: Zabawki | 9 komentarzy | Permalink
Po dotychczasowych doświadczeniach z grami, czyli dokładniej ich niewielką ilością (na 8-bitowym Atari również), której najlepszym przykładem jest kupione z siedem lat temu "Rally Championship" (po polsku!) i nigdy nie zainstalowane albo uruchomione, nie myślałem, że konsole mnie ruszą. A tu mam Wii i dziś kupiłem kolejną grę… Mario Kart Wii z „kierownicą”. Kierownica przyda się do Need for Speed Carbon. Kupiona z Mario, bo z Pixmanii by nie zdążyła przyjść przed weekendem (ale może druga kiedyś? jakby ktoś się chciał ścigać ze mną), a taka z zestawu z BigBena jest mniej wygodna, bo kontroler na środku „koła” pomiędzy dłońmi by był, a nie wyżej i źle by się przyciskami operowało. Zdobyłem też Wii Play do drugiego kontrolera z grą „Charge!", w której ścigasz się na krowach, a którą to zagrywamy się w wolnym czasie po obradach na spotkaniach w Krakowie w Diodi. Będzie wesoły weekend. Hmm, zaczynam się zastanawiać, czy Wii Fit nie zastąpiłoby mi siłowni? :D (BTW, fajny opis Wii Fit.) O Wii Sports Resort i Wii MotionPlus jeszcze nie myślę. Ale ogólnie, mam nadzieję, że nie będzie to słomiany zapał…
lemiel@jabber.wp.pl