Bicykl(7) , Ciuchy(10) , Humor(75) , Jedzenie(36) , komentarze(3) , Kultura(63) , Miniblog(144) , Mozilla(5) , Nauka(18) , Polityka(16) , Praca(12) , Radio(9) , SeaMonkey(2) , Skrzaty(3) , Tech(151) Tylko mebel(32) , Varia(291) , Zabawki(2) , ziewnik(45) , Zwierzaczki(7) , Życie(330) , London story(4)



Piłkarze o kulturze

03 listopada 2011 | 21:57:25 | Kategorie: Varia | 1 komentarz | Permalink

Raczej słabo interesuję się piłką na żywo, ale akurat trzeba było sprawdzić co tam z Legią, to trafiłem na sport.pl i zostało jakoś w tle to teraz sprawdziłem Wisłę. Nie myślałem, że sprawozdawcy "Z Czuba" są tacy kreatywni...

43. min. Zamora strasznie chce poznać się bliżej z Jaliensem. Mówi do niego i mówi, pyta o ulubiony kolor i film i ulubioną piosenkę Jacka Wójcickiego. Jaliens mówi, że niebieski i "Pulp Fiction" i że Jacek Wójcicki skończył się na "Live Character". Nie podoba się to sędziemu, który pokazuje obu piłkarzom po żółtej kartce.

Zima w USA i przemyślenia

01 listopada 2011 | 13:58:03 | Kategorie: Varia, Życie | 4 komentarze | Permalink

Przeczytałem dwa maile na grupie dyskusyjnej od kolegów krótkofalowców z USA i Kanady z minionego weekendu. Jeden z nich miał wyjechać do innego, z Vernon do East Kilingly na wschód w kierunku Bostonu, a drugi z Toronto w okolice Berkshire. Opisali opady śniegu i co się dzieje w ogrodzie i miasteczku, a ten drugi jak się jedzie na trasie.

Kojarzy mi się to z opisami burz śnieżnych z książek o kowbojach i indianach (chyba z Coopera bo niekoniecznie z Corwooda) oraz najbardziej chyba z apokaliptycznej „Samotności Anioła Zagłady" Roberta J. Szmidta, w której obrazy działania pozostawionej samej sobie naturze po naszych przeróbkach dają do myślenia.

Trochę też z tym.

Pora na naukę podstaw i survivalu?

Nie ma to jak swojskie miejsce

26 października 2011 | 21:51:15 | Kategorie: Varia | 5 komentarzy | Permalink

Oglądam TCM bo akurat jak włączyłem telewizor to tylko „Ścigany” na nim przyciągnął moją uwagę. Ale mamy tylko 31 kanałów. I akurat teraz dr Richard Kimble dotarł w swojej ucieczce do jakiegoś szpitala i w nim odnalazł się jak we własnym domu. Normalka, skoro w podobnych miejscach spędził kawał czasu.

Przyszło mi do głowy pytanie: gdzie z takiego konwoju więziennego uciekłby informatyk? Pomijając oczywiście zmiany, które dokonały się w kontroli dostępu przez ostatnie lata. Ale te też nie wszędzie.

Jak obudzić psa?

28 września 2011 | 21:15:23 | Kategorie: Varia, Zwierzaczki | 4 komentarze | Permalink

Skutecznie. Z najgłębszego snu.

Wystarczy otworzyć lodówkę i zaszeleścić opakowaniem od sera żółtego albo kabanosów. Oczywiście najlepiej szeleścić przy wyjmowaniu tych pyszności do szybkiego przekąszenia. I wtedy bestia wychodzi z jednego ze swoich schronów, przeciąga się i patrzy na nas przymilnie z wielką prośbą w oczach: „Daj mi jeść. Ja też chcę!” A wtedy tylko Twoja silna wola powstrzymuje Cię przed podzieleniem się z pieseczkiem kawałkiem przekąski.

Spirytus

28 lipca 2011 | 20:39:19 | Kategorie: Varia | 17 komentarzy | Permalink

Czy wiecie, że w sklepach praktycznie nie ma spirytusu rektyfikowanego? Jakiś spisek wyczuwam. Bo przecież nagle ludzie nie zaczęli robić hektolitrów nalewek owocowych. I do tego celu pewnie używają takiego kupowanego na bazarze, bo tańszy, z Ukrainy. Odkryłem to przypadkiem, jak chciałem zalać imbir na pępkówkę, ale spirytusu w sklepach niet. Za to wódek od zatrzęsienia. I na dodatek miodówek z cytryną pełno. Co za czasy.

Przedawkowanie środków antydopingowych

22 lipca 2011 | 22:25:24 | Kategorie: Varia | 5 komentarzy | Permalink

W czasie dzisiejszej podróży z pracy usłyszałem w radiu, że słynny bokser „Diablo” Włodarczyk wylądował w szpitalu bo przedawkował środki antydopingowe. No i po prostu mnie to rozwaliło. Pamiętam go z siłowni jak wchodził z sali z ringiem na kilka minut pomachać czymś ciężkim albo zrobić trochę brzuszków. Nie pomyślałbym o środkach dopingujących w jego przypadku. Bo uznałem, że ten prefiks „anty” to był mój omam. Ale cóż, różnie bywa.

W domu żona mnie naprostowała, że coś takiego jak środki antydopingowe mogą być, bo z Tour de France wykluczyli jednego z kolarzy, u którego wykryto właśnie środki maskujące wykrywanie środków dopingujących, bo tych drugich nie znaleźli.

Ale w jednych z telewizyjnych wiadomości powiedzieli, że to jednak środki antydepresyjne były. Czyli UFFF. Ale i tak go szkoda.

Czy Rocky Balboa miał problemy rodzinne?

Kandydatka do Mam talent

10 czerwca 2011 | 17:43:08 | Kategorie: Humor, Varia | Dodaj komentarz | Permalink

W ostatnich dniach spotykam ją prawie codziennie. Mniej więcej tu. Musi być nieźle uzdolniona i pełna energii. Tleniona blondynka, z solidnym makijażem i opalenizną. Ma takie miękkie kocie ruchy w tym tańcu, który prezentuje na tym poboczu. Dotychczas jedyne z czym się spotykałem, to ewentualnie machanie rękami zamiast totalnego znudzenia. Teraz przypomniała mi się Nadia Balsewicz, o której było tak głośno i która chyba przepadła w Casablance bo nic nowego nie ma w sieci na pierwszej stronie wyników. Ale może ta ma też ten inny talent, taki jak ta Kobra z okolic Piotrkowa, o której przez CB można usłyszeć, to do Mam talent zamiast do You Can Dance się bardziej nadaje.

Broadcom BCM4312 i Ubuntu

03 maja 2011 | 22:03:44 | Kategorie: Tech, Varia | 15 komentarzy | Permalink

Upgrade Kubuntu do 11.04 skończyło się reinstalacją, no a WiFi oczywiście też nie działało. Trochę googlania i próbowania na żywo i to pomogło, trzy razy, bo Kubuntu działa strasznie wolno. Sterownik do Nvidii też chyba nie kocha się z KDE (QT?). Wyłączenie efektów pulpitu (Plasma?) nie pomaga. Z tym sobie na razie nie umiem poradzić. Oto kod który zjadł rekonq:

sudo apt-get install bcmwl-kernel-source b43-fwcutter firmware-b43-installer bcmwl-kernel-source

Po tej operacji i reboot wlan0 zmienia się na eth1 - eth0 to normalne kablowe.

Dopisek później:

Chyba istotna jest kolejność w jakiej instaluje się powyższe paczki. Przy instalacji Ubuntu trzeba było całkowicie odinstalować bcmwl-kernel-source i zainstalować je na nowo, bo tak to karta nie chciała ruszyć. Na szczęście Atheros w drugim kompie poszedł od strzału. A w Ubuntu nie chciałem instalować sterownika własnościowego Broadcom STA.

Gdzie ta płodność?

06 lutego 2011 | 00:14:29 | Kategorie: Varia | 19 komentarzy | Permalink

Komentarz Piotra przypomniał mi niedawną rozmowę w męskim gronie po sporej ilości alkoholu i późniejsze jej częściowe analizowanie z osobą płci przeciwnej.

Piotr napisał o kilkuletnim pożyciu opartym na fuksie, bez specjalnego zabezpieczania się, no może w okolicach owulacji jakieś przerywanie. I braku wpadki. A tu na świecie jest nas tak mało. Bo o czym rozmawialiśmy wtedy? O tym, że większość w tym gronie właśnie tak egzystuje, bez specjalnego zwracania uwagi na to jak będzie i czy dziecko będzie. Dziewczyny nie biorą pigułek, prezerwatywy są przecież niewygodne, a jedno i drugie kosztuje. Okazuje się, że z drugiego obozu podobne informacje też dochodzą.

No to co jest grane z tą płodnością? Jest aż tak źle? Po obu stronach barykady? Możliwe. Bo nie chce mi się szukać gdzie czytałem o tym, że z jakością męskiego nasienia jest źle i tylko niewiele procent ejakulatu do czegoś się nadaje. Z drugiej strony pod tamtym wpisem są też komentarze o możliwej nieregularności okresu u kobiet, o którym na paru blogach też kiedyś czytałem. I to wszystko ładnie się składa w całość. Że jest źle. I to całe pieprzenie o odkładaniu prokreacji na później ze względu na pracę jest tylko dyplomatycznym opisem przykrego stanu rzeczywistości. Bo kobiety z obcymi o tym nie rozmawiają, ale w sumie, często dochodzą strzępki, że któraś z nich się leczy w celach rozrodczych. I nie chodzi o doprowadzenie np. uzębienia do porządku. Fora internetowe też są pełne dziewczyn starających się i opisujących swoje boje.

No bo faktycznie wciąż zdarzają się informacje o tych niechcianych ciążach u młodzieży, ale jest ich zdecydowanie mniej. Z drugiej strony w pewnych warstwach społecznych, chociażby tylko medialnie, jest tych dzieci więcej. No i w państwach rozwijających się, czy tzw. trzeciego świata. Psujemy się, a może rozwój techniczny nas psuje? A moze jedzenie? A może leki? A może kosmici nas sterylizują jak w SG-1? Tego nie wiem.

W każdym bądź razie, dziewczyny i chłopaki, jak macie ochotę posłuchać tupotu małych stóp, to zacznijcie się szybciej starać na poważnie, bo potem może być ciężko, a inseminacja i invitro kosztują. O ile oczywiście mają sens. No bo te kilka lat bez wpadki może niekoniecznie oznaczać szczęście.

I ja chyba też powinienem o tym pomyśleć.

Bo ci co nami rządzą tego nie widzą i nie potrafią mocniej zachęcić do zwiększania stanu osobowego Narodu.

Dobranocka czy inna wieczorynka

31 stycznia 2011 | 19:24:27 | Kategorie: Varia | 15 komentarzy | Permalink

Siedzę w hotelu w stolicy i coś tam klepię w Notepadzie++ a tuż obok najpierw Rumcajs, a po nim Bajki z mchu i paproci. I dochodzę do wniosku, że trzeba je częściej oglądać. Są takie proste i urocze. A na dodatek w odpowiedniej dawce. Mają jednak mocnego konkurenta w postaci Faktów, ale może jakiś kompromis uda się wypracować. Bo jednak za Strażakiem Samem nie przepadam.

Chociaż to może tylko chwilowa nostalgia?

« Wcześniejsze wpisy |

lemiel@jabber.wp.pl

nie ma mnie

mail: lemiel na wp.pl