Kupiłem dziś pilarkę tarczową. Bosch PKS 55 A. Taką dla amatora. Ot, kilka desek (z 8 kubików) mam do delikatnego przycięcia tu i ówdzie w wolnej chwili.
Dobre dwa tygodnie temu odwiedziłem w celu oglądania takowych Leroy Merlin w Arkadii. Było kilka. W tym, takie niezbyt drogie marki Nupower. Fajne. Trochę się napaliłem. Minęło kilka dni. Przejrzałem kilka informacji w internecie. Wiedza wiele nie urosła. Odwiedziłem Leroy Merlin ponownie. Obejrzałem dokładnie. Ale dalej niezdecydowany. Uznałem, że pora odwiedzić inny duży sklep z takimi między innymi przyrządami. Bo drogie, np. Makity sobie odpuściłem.
Padło na Castoramę w Alejach Jerozolimskich przy Popularnej, bo mam blisko z pracy (dwa przystanki autobusem i delikatny korek). Kilka innych modeli. W tym coś podobnego do tego Nupower. Już nie pamiętam marki, ale jedna z marek topex.net. A w zasadzie nie podobnego, ale identycznego. I jeszcze Dexta (chyba), też taka sama. Ogólnie, za dużo plastiku i jednak trochę bałbym się tego używać. Był Bosch PKS 54, ale prawie trzysta pięćdziesiąt złotych do mnie nie przemawiało. Był też Black&Decker CD601A. W niej się prawie zakochałem. Była też ciekawa marki własnej Castoramy, MacAlister bodajże. Nie najgorsza. Ale nie pasowała mi, już nie pamiętam co dokładnie, chociaż miała laser wskazujący trasowanie. Ten Black&Decker mnie już zaczął przekonywać mocno i nawet już miałem w rękach pudło, i wychodziłem, gdy pomyślałem, że może tarczę dodatkową bym dokupił. No to do półek. A tu zonk. Nie ma. W takim rozmiarze. Są 160 mm. A tu potrzebne 170. Czyli niestandardowa. MacAlister chyba 165. No to odpadły. Bosch do zastanowienia. W końcu sklep blisko.
Na dodatek rozterki z tą głębokością cięcia przy tych różnych tarczach. Czyli, która konstrukcja jest dobra, a która do dupy mniej lub bardziej…
Ale fajne, takie „proste poradniki” w Castoramie mają. Też przy okazji pójdę zebrać kilka. Przynajmniej się dowiedziałem, że powinienem mieć do różnych celów/materiałów tarcze z różną liczbą i kształtem zębów.
Wróciłem w zasięg internetu i oczywiście kolejne poszukiwanie wiedzy o pilarkach. Odkryłem, że są też na Allegro, że w sumie w sieci wybór jak w marketach niewielki. Wiedza się jednak kumulowała.
Odwiedziłem na „apacza” po raz kolejny Leroy Merlin (jak to odmnieniać?). I coś niesamowitego. Na półkach leżało pudełko z modelem Boscha, którego nie było. PKS 55 A właśnie. Sprowadzili coś nowego? Doradca klienta zapytany odrzekł, że to na zamówienie sprowadzili i że czterysta czterdzieści złotych kosztuje. Podrapałem się w głowę, zapamiętałem model i poszedłem do domu (nie wiem czy to nie było w dniu, w którym męczył mnie sęp plamisty). W domu oczywiście sprawdzanie w internecie i zonk. Bo porównywarki pokazują około pięciuset sześćdziesięciu złotych. Co jest grane?
Następne w kolejności było Obi na Śląsku odwiedzone w poszukiwaniu rozpuszczalnika nitro. Był Bosch PKS 54 za trzysta dziewięćdziesiąt dziewięć i oczywiście nieśmiertelne Nupowery, nieco droższe niż w Warszawie.
Już praktycznie zdecydowałem się na tę PKS 55 A. Bo na Allegro najtańsza za pięćset dziewięć z darmową dostawą. Była dychę tańsza, ale dostawa piętnaście złotych. I dziś odwiedzam Leroy Merlin w celu sprawdzenia dokładnego ceny i ewentualnego zamówienia. I co? Pan mówi, że pod koniec tygodnia rano jak będzie przedstawiciel. Ale może być tak, że mi nie sprowadzą. Ale to i tak muszę przyjść. Ale cena tej była na pewno czterysta czterdzieści. Ale może jednak mają drugą na stanie, za tę samą cenę, zamówioną przez pomyłkę i może jej kolega nie sprzedał. I faktycznie jest. No to jestem zdecydowany i biorę. Pan się trochę ucieszył. A ja mam kolejną zabawkę.
Ale muszę dokupić drugą tarczę, z większą ilością zębów niż dwanaście, żeby zbytnio nie szarpać materiału. Dwadzieścia cztery albo trzydzieści, albo więcej. Może nawet noże z węglikami spiekanymi? ;) Może ją nawet więcej niż raz wykorzystam…
I dalej mnie zastanawia ta cena i czy to przez nią nie byłoby możliwości jej zamówienia?
Przy okazji zauważyłem, że ze sklepów praktycznie zniknęły ręczne piły kabłąkowe…