Bicykl(7) , Ciuchy(10) , Humor(75) , Jedzenie(36) , komentarze(3) , Kultura(64) , Miniblog(144) , Mozilla(5) , Nauka(19) , Polityka(17) , Praca(12) , Radio(9) , SeaMonkey(2) , Skrzaty(4) , Tech(152) Tylko mebel(32) , Varia(292) , Zabawki(2) , ziewnik(45) , Zwierzaczki(7) , Życie(330) , London story(4)



Skrzatowa błogość

11 kwietnia 2012 | 19:57:01 | Kategorie: Skrzaty | Dodaj komentarz | Permalink

Jeden Skrzat już wykąpany, na przewijaku. Jest wycierany, balsamowany (ale nie tak jak Lenin), ubierany i ogólnie dopieszczany. A tymczasem ten drugi w oczekiwaniu na takie przyjemności półleży u mamy na rękach z błogą miną. I wygląda tak, jak sterany życiem facet siedzący w klubie, w głębokim fotelu z cygarem w jednej ręce i szklaneczką whisky w drugiej. Taki z Bonda albo innych angielskich filmów. Uśmiech od ucha do ucha. Głupie skojarzenie, ale jaki budyń w głowie się robi.

Kolejny stopień wtajemniczenia

23 stycznia 2012 | 23:54:45 | Kategorie: Skrzaty, Życie | 3 komentarze | Permalink

Jak wieść gminna niesie, ustami dziadka po kądzieli przekazywana, jak dziecię zrobi Ci kupę na rękę, to będziesz bogaty.

Jest to co prawda trudno weryfikowalne, ale jakby się miało sprawdzać, to ten przypadek po dzisiejszym(wczorajszym) wieczorze mam już zaliczony. I łatwiej mi zrozumieć, jak to może się zdarzyć, że dziecię kochane może zrobić rodzicielowi kupę na głowę przy przewijaniu. Nie trzeba wcale specjalnych akrobacji i zdarzyć się może całkiem łatwo.

Podziwiam też czasy przed pampersami, a zwłaszcza tych rodziców piorących tetrę. Bo o ile teraz spłukać taką niezbyt częstą niespodziankę prysznicem w każdym domu będącym jest łatwo, to co oni wtedy robili, jak to się działo kilka razy dziennie - szorowali szczotkami? - Prysznic w pewnych częściach świata nie jest od zawsze. Ale i teraz ta tetra jakaś taka delikatna i byle jaka. Chociaż nie sprawdzałem w markowych sklepach typu Smyk, czy mają tam może inną, lepszą niż w supermarketach.

Ojcowska troska

13 listopada 2011 | 17:18:45 | Kategorie: Skrzaty, Życie | 15 komentarzy | Permalink

Jakiś czas temu przeczytałem książkę Lisy Gardner "W ukryciu". Duże wydarzenie, bo zapisałem się do miejskiej biblioteki. Pomysł na historię dobry, a ona dobrze opowiedziana i przyjemna do czytania. Niestety powód zaistnienia jednego z dwóch powiązanych wątków głównych całkiem beznadziejny i głupi. I tylko więzy rodzinne mogą tłumaczyć takie zachowanie bohatera. Który jednak po popełnieniu tej głupoty starał się nieźle przygotować do życia w sposób jaki wybrał, ćwiczył karate, zdobywał wiedzę z szeroko pojętej sztuki przetrwania i przekazywał ją córce. Między innymi. W jakiś tam sposób dbał o nią.

Z okazji pojawienia się Skrzatów przemykają mi przez głowę podobne myśli o dbaniu o nie. Ekonomia świata jest jaka jest. Idiocenie części otaczającego społeczeństwa robi swoje. Przyswajalność wiedzy przez dzieciaki w szkołach również i wpływ internetu na to. Są oczywiście wyjątki, ale według przysłowia potwierdzają regułę. Bo przecież mleka nie produkuje się w supermarketach. Może niekoniecznie powinno być to przygotowanie się na apokalipsę po wojnie jądrowej, ale coś zawsze.

A na chwilę obecną to na przykład zrywanie się w środku nocy i sprawdzanie z latarką w ręce Skrzatów śpiących dwa metry obok w łóżeczku, czy oddychają i czy mają ciepłą skórę albo nie mają gorączki. Po prostu takie małe wariactwo. Albo budyń w mózgu. Jak kto woli.

Z perspektywy trzech tygodni

12 listopada 2011 | 22:33:41 | Kategorie: Skrzaty, Życie | 9 komentarzy | Permalink

Trzy tygodnie minęły. Chciałbym coś sensownego napisać, ale nic takowego nie przychodzi mi do głowy.

Wciąż trochę ciężko mi uwierzyć, że Skrzaty są prawdziwe. Ale są. Świadczą o tym wybrane nieprzespane godziny w środku nocy albo nad ranem. Czy zastopowane położenie się do łóżka około 23. Ale oczywiście ich uśmiech (no wiem, że to raczej mało świadome teraz) i przyglądanie się światu zdziwionym wzrokiem to nagradza. Oraz uśmiech i przytulanie się do żony tak jak w tej chwili. Można bo maluchy śpią jeszcze po kąpieli. Kąpieli, na którą idzie chyba więcej wody niż ja sam zużywam albo tylko tak mi się wydaje. Szkoda tylko, że „laba” się kończy i trzeba będzie wrócić do pracy.

Nie chce mi się pisać, że takie pieluchy najlepsze (a cztery modele wypróbowane), czy tam coś innego dobrego albo i nie jest. Może kiedyś. W końcu o seo też trzeba dbać ;) .

Jednak jest coś ważnego — muszę nauczyć się jakichś piosenek (Fasolek na przykład), bo moja radosna twórczość słowna w rytmie czegoś mało konkretnego nie jest powodem do dumy.

lemiel@jabber.wp.pl

nie ma mnie

mail: lemiel na wp.pl