Bicykl(7) , Ciuchy(10) , Humor(75) , Jedzenie(36) , komentarze(3) , Kultura(63) , Miniblog(144) , Mozilla(5) , Nauka(18) , Polityka(16) , Praca(12) , Radio(9) , SeaMonkey(2) , Skrzaty(3) , Tech(151) Tylko mebel(32) , Varia(291) , Zabawki(2) , ziewnik(45) , Zwierzaczki(7) , Życie(330) , London story(4)



No bo wiesz…

07 października 2009 | 22:26:46 | Kategorie: Nauka, Życie | 10 komentarzy | Permalink

Mniej więcej w ten sposób tłumaczyła mi pewna osoba opóźnienie w wykonaniu czegoś. Trochę smutno się tego słuchało. Mój zasób słów nie jest bogaty, ale jednak poczułem dużą różnicę. Oczywiście ta osoba nie musi zarabiać na życie słowem mówionym bądź pisanym, to co robi obecnie robi dobrze (pomijając to i pewnie inne opóźnienia, z przyczyn, bądźmy szczerzy, bardzo różnych). I bynajmniej nie można takiej osoby nazwać robolem, bo to mocno obraźliwe, a dopóki żyje się samemu z własnej pracy, to jest się takim samym robolem… I nie ma się co wywyższać.

Chociaż to, na co zwróciła uwagę Ania:

Statystycznie polski krezus jest mężczyzną (pierwiastek kobiecy nie przekracza 8 proc.), ma 55 lat (…), dwójkę dzieci i wyższe wykształcenie.

ma jednak znaczenie… Bo można, ale nie trzeba, np. nauczyć się odejmować.

Bo ja myślałem, że to się skończy Happy Endem…

08 marca 2009 | 19:29:03 | Kategorie: Kultura, Nauka, Varia | 13 komentarzy | Permalink

Pomimo, że lubię oglądać Toma Cruise na ekranie i tego, że w każdej kolejnej części „Mission Impossible” był coraz śmieszniejszy, to na ten film nie chciałem początkowo iść. Bo dokument, bo co można o takiej historii powiedzieć, itp., itd. Ale uległem namowom i nie żałuję. Czyli jak pułkownik Stauffenberg nie uratował Niemiec.

Czytaj dalej...

Nasza-Klasa edukuje, czyli co to się dzieje

05 lutego 2009 | 23:07:34 | Kategorie: Miniblog, Nauka, Tech, Życie | Dodaj komentarz | Permalink

—Panie Rafale, ale te zdjęcia wielkie.
— Tak, w takiej rozdzielczości zostały zrobione i nie były obrabiane (
ok. 8-10 megapikseli). Trzeba by je przeskalować.
— A to trzeba zmniejszyć obrazek tak jak na naszą klasę jak się wgrywa.
— Tak. dokładnie.

A tu dużo z nas narzeka na ten serwis. A to starsza pani była i jak widać niechcący czegoś się dzięki niemu nauczyła, bo potrzebowała…

Głodny, ale czy wiedzy?

30 lipca 2008 | 17:40:18 | Kategorie: Jedzenie, Nauka, Życie | 10 komentarzy | Permalink

Zdobywam nowe umiejętności, takie tam drobiazgi związane z zabawkami dla dużych chłopców. Kilka tygodni temu byłem na dwóch konferencjach, a jeszcze wcześniej na kilku szkoleniach. I zauważyłem, że jak uczestniczę w takich wydarzeniach, to jak tylko zbliża się pora obiadowa (czyli mniej więcej godzina 12:30 do 13:00) robię się strasznie głodny. Bez względu na to, czy jadłem rano śniadanie. Co prawda zaczynam się skłaniać ku teorii, że im to śniadanie obfitsze, tym szybciej jestem głodny. Mam dziwne wrażenie, że inni uczestnicy podobnie reagują, bo te szybkie kroki do zastawionych stolików lub stołu szwedzkiego nie biorą się znikąd…

A po przerwie najlepsza byłaby krótka drzemka zamiast powrotu na salę wykładową…

ze szkolenia ppoż.

23 lipca 2008 | 12:44:56 | Kategorie: Nauka, Tech, Życie | 8 komentarzy | Permalink

Oczywiście, mam nadzieję nie uczestniczyć w pożarze. I nie absorbować niczego drogą wziewną.

Ale wiedza o tym, że po wylaniu sobie gorącej kawy czy herbaty na rękę najlepiej trzymać tę rękę w chłodnej (bieżącej) wodzie przez 15 minut a nie przez 20 sekund, bo promieniowanie termiczne dalej oddziałuje, jest cenna. Tak samo to, że najlepszym opatrunkiem na oparzenia jest hydrożel, czyli gaza nasączona czymś w rodzaju budyniu, a co wynaleźli ci tacy i owacy Amerykanie. I najśmieszniejsze, że można to kupić w aptece, nawet tej tu za rogiem po wyjściu z biurowca. Może innego producenta niż te, które były w torbie z wyposażeniem ratunkowym, ale zawsze — ach te niedobre patenty. I w zbliżonej cenie… Niezbyt niskiej, ale brak ewentualnych blizn jest jej wart… Tylko gaśnicy jeszcze w domu nie mam…

faktycznie chwalą się ocenami

26 czerwca 2008 | 20:04:37 | Kategorie: Nauka, Varia | 25 komentarzy | Permalink

Siedziałem dziś popołudniu w pewnym miejscu i jadłem niezdrowe jedzenie. Przy stoliku obok siedziała dwójka nastolatków popijając duże ilości Pepsi. Jak później się okazało, dziewczyna z 3 a chłopak z 2 klasy gimnazjum. Więcej chłopak, ale dziewczyna wiele gorsza nie była. On wymieniał co będzie czytał, co pożyczy z biblioteki i do jakich olimpiad się będzie przygotowywał. Od dziś. Wyszło na to, że praktycznie do wszystkich. Że z fizyki dostał szóstkę za jakiś wygrany konkurs, a z chemii to pani mu chciała nawet 7 dać. Dziewczyna mówiła ciszej i nieco mniej się chwaliła, oraz siedziała tyłem, więc nie słyszałem za dużo. Po tym co napisała Hexe — Chwalimy się ocenami :P? — byłem w pozytywnym szoku, bo sam tego nie doświadczyłem. Ale jednak i mnie się przytrafiło…

Co się porobiło z tymi dzieciakami?

Pierwsza Pomoc Przedmedyczna

23 października 2007 | 22:40:37 | Kategorie: Nauka | 10 komentarzy | Permalink

Możesz pomóc, nie bój się…

Byle z głową!

Trzy godziny spędzone na oglądaniu prezentacji i słuchaniu tłumaczenia jej przez prawdziwego ratownika. A potem trening na fantomie, mnie oraz innych.

W sumie niewiele wiedzy, ale jak użytecznej. Podstawy prawne — np. masz prawo jazdy, to przeszedłeś przeszkolenie z udzielania takiej pomocy — wielkie oczy nie? Albo o zaniechaniu pomocy… Standard ratowniczy, łańcuch ratowniczy. Rokowania na przeżycie. Bezpieczeństwo własne, ocena reakcji pacjenta. Do kiedy uznawać go za nieprzytomnego? Udrożnienie dróg oddechowych, kontrola oddechu. Wzywanie pomocy. Resuscytacja. Wstrząs. Krwotok. Wypadki drogowe.

Tracheotomia jest oczywiście prosta, ale po treningu, do tego też są fantomy… To nie tak jak na filmach, długopisem ciach trach i jest…

Uciskanie mostka — trzeba mieć jednak trochę pary, można się solidnie zmęczyć, ale odpadło to głupie mierzenie odległości w jakiej uciskać, po prostu na środku mostka. No i co trupowi po całych żebrach w razie czego, co? Wdmuchiwanie powietrza, na spokojnie, bez przesady z ilością, byle sczelnie objąć usta i był dopływ do płuc otwarty. Pozycja boczna ustalona — żeby się nie zadławić, np. wymiocinami (kwas solny bardzo źle wpływa na płuca) albo krwią. Takiego nieprzytomnego pijaka leżącego gdzieś w trawie można np. „uratować” jeśli się brzydzimy obracając go na bok obutą nogą…

Takie proste rzeczy, niby oczywiste, a jednak… Chociaż nie zamierzam chodzić po mieście z „patrolującym” wzrokiem wyszukującym „ofiary” do udzielania im pomocy… Zgodnie zresztą z dobrą radą instruktora.

Świetna sprawa. Od dawna nabycie takiej wiedzy mi się marzyło. Wiadomo, to co napisałem, po dwóch godzinach szybkiego szkolenia to chaos, ale fachowców jest niewielu, na Joggerze pewnie AliceQ by więcej i sensowniejszego napisała.

Inglisz, English, angielski…

31 maja 2007 | 13:46:06 | Kategorie: Nauka | 3 komentarze | Permalink

London Geeks i leżąca przede mną kolejny dzień książka o długim i zawiłym tytule „2554A Administering Microsoft® Windows® SharePoint® Services and SharePoint Portal Server 2003” natchnęły mnie do refleksji o mojej znajomości języka angielskiego — bo co Ja tutaj robię? Drugi tydzień spędzony na kursach w CTS. Treści wyjaśniane przez prowadzącego po polsku, materiały i oprogramowanie po angielsku. A ja, z moim skromnym AB1 jakoś nie mam z tym problemu, pojedynczych słówek tylko czasem braknie, ale treści wchodzą do głowy i pajęczyna ustawień się porządkuje. Jak miałem iść na te szkolenia, to nikt nie pytał czy dam sobie radę z angielskim itp., po prostu mnie skierowali. Nie pamiętam już też, czy na rozmowie kwalifikacyjnej była część po angielsku, czy nie… I tak teraz myślę, czy zapisać się na jakiś promocyjny kurs wakacyjny w Archibaldzie, czy nie, bo kontaktu z żywym językiem dawno nie miałem, a przydał by się…

Zadowolonym nie być nie mam powodu…

Piknik naukowy Polskiego Radia Bis

27 maja 2007 | 00:02:04 | Kategorie: Kultura, Nauka | 6 komentarzy | Permalink

Pół dnia tam spędziłem ze znajomym. Fajnie było. Znajomy mnie zaskoczył wiedzą z zakresu fizyki… I przede wszystkim, pierwszy raz na kilka poprzednich lat, poszedłem na Podzamcze. A tam drugi raz tyle stoisk jak nie więcej. I wcale to nie jest daleko od Rynku Nowego Miasta…

Była burza jak zwykle i nowość dla mnie na takiej wystawie — czołg T-55 na chodzie, chociaż z muzeum. Niektórym w czasie jak pracował silnik zafundowane zostało gratisowe smarowanie łańcucha roweru i ewentualnie nóg przez opary z wydechu… Bo olej to się jednak trochę z niego lał — nawet w miejscu postoju podłożone były płyty, żeby nie kapał na trawę, bo by więcej nie urosła…

Podobała mi się też rozmowa po angielsku z Litwinem z elektrowni atomowej w Ignalinie, tak naturalnie poszło przestawienie się na inny język, chociaż słówek brakowało i jemu, i nam…

Jeszcze jedna interesująca rzecz — rozmowa z panią z wydziału architektury UM na temat projektu muzeum sztuki nowoczesnej, jego postaci i umiejscowienia w okolicach PKiN. Może kiedyś będzie coś podobnego do Tate Modern, fajnie by było. Jak tak będzie, to mogę tam „zamieszkać” (więcej o tym dlaczego może wkrótce w relacji z drugiego dnia London Story).

Tylko jakoś ta przewodnia Matematyka jak dla mnie była słabo wyeksponowana albo inaczej, była tak dobrze i naturalnie przedstawiona, że nie czuło się, że to Matematyka. Czyli dobrzy fachowcy przygotowali i prowadzili ekspozycje.

Tylko nogi trochę bolą…

I chyba poszukam kuli plazmowej w sklepach (podobno w Conradzie mają) bo podoba mi się efekt wizualny — jak w czołówce X-Files. Do bajerowania ewentualnych gości (gościa) albo odwracania mojej uwagi od monitora…

Antologia Webdevelopera według Revival

09 grudnia 2006 | 19:40:31 | Kategorie: Nauka, Tech | 28 komentarzy | Permalink

Od dawna planowałem wizytę na wykładzie organizowanym przez i dla społeczności. Wybrałem ten Antologia Webdevelopera i w końcu się udałem. wzs napisał już Parę słów o webdev'ach, ale ja mam nieco inne wrażenia.

Prowadzący Wojtek niestety nie ma faktycznie doświadczenia w prezentacjach szkoleniach. Mało kontaktu wzrokowego ze słuchaczami, patrzył w ekran laptopa z wyświetlaną treścią prezentacji, jakby tam miał treść tego co mówił. Z czasem się jednak rozkręcał, coraz swobodniej mówił. I jak odpowiadał na moje pytanie, to patrzył na mnie. Z czasem, jeśli będzie więcej się udzielał publicznie i ktoś mu podpowie jak powinna wyglądać prezentacja, to się wyrobi. Ale oczywiście nie było tak źle, nie przebił mojego wykładowcy z przedmiotu odnośnie tworzenia stron www na studiach podyplomowych na AGH, który patrzył w podłogę i bardzo starannie unikał patrzenia na salę, i bredził o braku konieczności zamykania znaczników.

Co do treści. Dla mnie to był miszmasz. Pokazywane były elementy dobrane mam wrażenie chaotycznie, albo treść tego co o nich zostało przekazane. Nie jestem webdeweloperem, słabo znam HTML i CSS, a JS wcale. Ale pewne rzeczy były oczywiste, a reszta zagadnień nawet nie wiem do czego się odnosiła. Miałem wrażenie, że opowieść o danym elemencie jest przerywana w połowie treści do przekazania. Np. zastępowanie grafiki w <H3> — kompletnie nie wiem o co chodziło. Wspominanie o hackach dla IE i jeden pokazany. Nie wiem jak lepiej wyedukowani w tym temacie to odebrali. Może dla nich też były to oczywistości. To w takim razie do kogo skierowana ta część? Bo owszem, np. to o kolejności elementów strony to fajna i przydatna rzecz.

Wykład na dwa lub więcej powinien być rozbity. Od podstaw do takich właśnie bardziej zaawansowanych rzeczy, z przyporządkowaniem całości odpowiednim zasadom Usability. Ale deweloperzy niekoniecznie są idealnymi osobami do prowadzenia tego.

Ale najważniejsze, że wykład się odbył i byli chętni do posłuchania. Ja skorzystałem tyle, że sprawdzę czy na jeden problem z IE w szablonie dla jogga pomoże mi resetowanie paddingów i marginesów oraz sprawdzę, czy IE faktycznie nie wyświetla cudzysłowów dla <q>.

Acha, ja też się spóźniłem (bo musiałem sprawdzić coś nowego o czym później). Na liście byłem przedwczoraj 96. A miejsc na sali było 60. Ale i tak były jeszcze wolne. Nikt nie kazał siadać na podłodze — może to głupie szkolne obawy siadania blisko prowadzącego?

Dzięki chłopaki, o ile będę mógł, to na kolejny też przyjdę.

« Wcześniejsze wpisy |

lemiel@jabber.wp.pl

nie ma mnie

mail: lemiel na wp.pl