Bicykl(7) , Ciuchy(10) , Humor(75) , Jedzenie(36) , komentarze(3) , Kultura(63) , Miniblog(144) , Mozilla(5) , Nauka(18) , Polityka(16) , Praca(12) , Radio(9) , SeaMonkey(2) , Skrzaty(3) , Tech(151) Tylko mebel(32) , Varia(291) , Zabawki(2) , ziewnik(45) , Zwierzaczki(7) , Życie(330) , London story(4)



Przecudny opis kobiety — podobno

05 marca 2007 | 23:29:30 | Kategorie: komentarze | 40 komentarzy | Permalink

Kolejny komentarz do zapamiętania. Stąd: http://zyciezakare.jogger.pl/2007/03/05/na-co-zwracacie-uwage/#c749725. Podobno dzięki takim wpisom jestem wyjątkowy.

Mimowolnie zwraca się najpierw uwagę na to co jest najlepiej wyeksponowane. Później na konkretne elementy, ale nie mam stałego zestawu.

Oczywiście przy okazji zwraca się uwagę na ubranie, ale ono tylko dodatkiem jest, poprawiającym lub o zgrozo pogarszającym ocenę tego co okrywa.

W zimie, porze płaszczy i długich kurtek będzie to głównie twarz i włosy. I nie ma tak, że zawsze na twarz albo zawsze na włosy. Najczęściej tworzą ten zestaw który się ocenia w całości.

Czy oczy są duże i śmiejące się — bo koloru nie zauważam tak od razu i jest mi on obojętny byle pasował do reszty, jak z reguły jest.

Czy są dołeczki lub wzgórki na policzkach, czy ich nie ma.

Włosy, czy fryzura pasuje do twarzy, a czy są proste, kręcone, długie czy krótkie, to „w komplecie” nie ma znaczenia.

Na biust nie ma co patrzeć, bo to nie on sam przyciąga wzrok, tylko zdobiące i uwypuklające go ubranie — falbanki, koronki, marszczenia. Bo wiadomo, że jak jest za duży, to wręcz odpycha.

Ale pupa i biodra. No tak. Któregoś roku gapiłem się wszędzie tylko na nie. Jeszcze zależy w co odziana, bo niektóre spodnie potrafią zepsuć najlepsze ciało pod nim skrywane, a odpowiedni krój podkreśla to co skrywa, podobnie jak to z biustem jest.

Nogi. Oczywiście. Takie z dobrze zarysowaną łydką, kończącą się wcześniej, niż na kostce. Miewam dosyć widoku jednakowych dżinsów dookoła, a za nogi ubrane w spodnie w kratę dałbym się pokroić. Parę lat temu na jedne dodatkowe konwersacje w szkole językowej przyszła dziewczyna, w krótkiej spódniczce. Nogi miała rewelacyjne, nigdy później takich nie widziałem. W rozmowie powiedziała, że mama powiedziała jej, że należy się chwalić tym, co się ma najlepsze. Ładna też była, miała długie, kasztanowe chyba, włosy, ale nogi to ona miała hipnotyzujące.

Jak jest możliwość obejrzenia obiektu w ruchu, to lekkość poruszania, bardzo dobrze widoczna na schodach i podbieganiu do autobusów, samochodów, itp.

Nie mam jednej cechy, która mnie kręci. Dla każdego obiektu może być inna. Nie wiem co wpiszesz do zestawienia. Trochę nie na temat się rozpisałem.

A i tak nawymyślałem. Wiem, jestem okropny. ;)

Tylko ile zachodu (czasu, pieniędzy) wymaga takie dbanie przez kobiety o siebie, to nie chcę wiedzieć. Chociaż może kiedyś się przekonam bardziej.

Ateizm po czesku. Moje komentarze u DPC

12 listopada 2006 | 20:36:39 | Kategorie: komentarze, Kultura | 5 komentarzy | Permalink

Komentarze u DPC, do artykułu na Gazecie Wyborczej — I jak się Państwu żyje bez Boga? Ateizm po czesku, coby mi nie uciekły.

To od czasów Jana Husa tak mają.

Niby nowy ciąg powieściowy Sapkowskiego jest fantastyką, ale jednak solidnie osadzoną w rzeczywistości. A jak w „Narrenturm” się czyta o wyprawie polskiego rycerstwa do Czech w obronie Kościoła (celowo z dużej litery), to się robi ciekawie.

W sumie wyprawy krzyżowe to coś podobnego było.

I mają spokój, jak na wyspach…

A że się dawno temu nacierpieli z tego powodu — cóż, poprzednie pokolenia pracują na szczęście i pomyślność kolejnych.

„W celi bracie żyć będziesz.”

No i nasza obłuda — tak jak tam napisane — seks wisiał w powietrzu, a potem leżenie krzyżem na Jasnej Górze. To tak jak z tym kawałem, w którym ksiądz pyta dziewczyny w ciąży kiedy rodzą, wszystkie po kolei odpowiadają jedną datę, a tylko ostatnia inną, bo: „Ja nie byłam na tej pielgrzymce”. Ale czy sprawdzenie tej prawidłowości z pielgrzymkami opłaca się marnować urlop w sierpniu i iść parę dni pieszo, nocować w dziwnych miejscach. Nie, raczej nie, bo jak to Cohen Barbarzyńca z Pratchetta mawiał, w życiu mężczyzny najważniejsze są zdrowe zęby, ciepła woda i miękki papier toaletowy.

A zresztą, żeby daleko nie szukać. Ostatnio pokazywano mi dziewczynę, do której w „odwiedziny” chadza nasz wikary (w sumie fajny facet), albo opowiadania kumpla o księdzu, który jest jak członek rodziny, bo jedna z dziewczyn (ponoć niezła laska) z tamtego domu jest jego kobietą.

Albo to czego miałem przykład ostatnio, bierzmowanie przed trzydziestką tuż przed ślubem, albo ślub kościelny bo panna ze wsi, no i oczywiście z pompą w takim lepszym kościele w mieście obok tamtej wsi.

A ja mam kurde zahamowania i pewnie kompleksy, bo chcę być dobrym człowiekiem, a to czy Bóg jest, czy nie to mnie w sumie mało ostatnio obchodzi. Bo dobry Bóg dopuszcza do takich rzeczy jak się dzieją na świecie…? Pfff.

Już prędzej dopuszczam do siebie myśl, że jest jakaś siła sprawcza, która tym wszystkim lekko steruje, taki menedżment jak to określił ten Czech przy okazji przeludnienia kontynentu, HIV i Eboli. To się chyba agnostyzm nazywa?

prawdziwe piękno?

19 października 2006 | 22:31:22 | Kategorie: komentarze | Dodaj komentarz | Permalink

Może podpadnę poniższym komentarzem (komentarz z wpisu u quietusa), albo wyjdzie, że się nie znam (bo malo się znam), ale co mi tam.

Dziś jak jechałem do pracy później niż zwykle, w puściejszym autobusie zobaczyłem billboard z kampanią reklamującą Dove. Na nim ta pani:
http://www.prawdziwepiekno.pl/survey1.aspx?id=survey_pol4
Z daleka wygląda lepiej.
Na nim napis:
Czy piękno mierzy się wielkością stanika?

Przy okazji tego zdjęcia to chyba nie biust jest najważniejszy, nie wygląda na jakiś specjalnie mały, bo się odbija na luźno wiszącej koszulce. Gorzej, bo rozumiem, że miała być wyluzowana, ale dlaczego ma tak mocno pochylone do przodu ramionka? Sporo uroku jej to odbiera. Niestety.

Jest jeszcze billboard z chyba tą panią : http://www.prawdziwepiekno.pl/survey1.aspx?id=survey6

A dlaczego się tego biustu uczepiłem? Bo na studiach zapytałem takiej jednej Ulki, czy ma na sobie biustonosz, bo nie wyglądała tak jakby go miała na sobie. A biust miała raczej sporo większy niż pierwsza z wymienionych pań. A że szła z koleżankami, to po jakimś czasie mi powiedziała, że koleżanki powiedziały, że powinienem dostać po twarzy za to pytanie. Nie dostałem. I zastanawiam się jak mi się przypomni ta sytuacja, dlaczego ona zareagowała tylko odpowiedzią na to pytanie i mi później powiedziała o reakcji towarzyszek.

A ten biust to może jeszcze dlatego, że dzisiaj w pracy jedna dziewczyna była w żółtej bluzce, przez którą widać jej było sutki. Ale chyba mocno zależało to od światła, bo jak kumpel o tym powiedział to ja nie widziałem. (A chyba jej biustonosz był gładki i cienki. Kurde o czym ja myślę...?!?!) Dopiero duużo później przypadkiem (naprawdę) mijaliśmy się w korytarzu i wtedy akurat bardzo je było widać.
Komentarze kolegi pominę, bo nie nadają się do cytowania.

lemiel@jabber.wp.pl

nie ma mnie

mail: lemiel na wp.pl