Bicykl(7) , Ciuchy(10) , Humor(75) , Jedzenie(36) , komentarze(3) , Kultura(63) , Miniblog(144) , Mozilla(5) , Nauka(18) , Polityka(16) , Praca(12) , Radio(9) , SeaMonkey(2) , Skrzaty(3) , Tech(151) Tylko mebel(32) , Varia(291) , Zabawki(2) , ziewnik(45) , Zwierzaczki(7) , Życie(330) , London story(4)



Kandydatka do Mam talent

10 czerwca 2011 | 17:43:08 | Kategorie: Humor, Varia | Dodaj komentarz | Permalink

W ostatnich dniach spotykam ją prawie codziennie. Mniej więcej tu. Musi być nieźle uzdolniona i pełna energii. Tleniona blondynka, z solidnym makijażem i opalenizną. Ma takie miękkie kocie ruchy w tym tańcu, który prezentuje na tym poboczu. Dotychczas jedyne z czym się spotykałem, to ewentualnie machanie rękami zamiast totalnego znudzenia. Teraz przypomniała mi się Nadia Balsewicz, o której było tak głośno i która chyba przepadła w Casablance bo nic nowego nie ma w sieci na pierwszej stronie wyników. Ale może ta ma też ten inny talent, taki jak ta Kobra z okolic Piotrkowa, o której przez CB można usłyszeć, to do Mam talent zamiast do You Can Dance się bardziej nadaje.

Przepis na pyszne, prawdziwie slołfudowe jedzenie

20 lutego 2010 | 22:52:13 | Kategorie: Humor, Jedzenie, Varia | 25 komentarzy | Permalink

Kromka chleba ze śmietaną i cukrem jest pyszna. Proste, zdrowe i pożywne jedzenie. Na dodatek jakie ekologiczne, czysta odmiana od fastfoodów. Ale jak to zrobić? Tak z niczego trochę trudne. A na dodatek, żeby było zdrowe, to trzeba się trochę napracować.

Zacznijmy od śmietany. Dobra, czyli swojska. Z własnego mleka. A własne mleko to oczywiście własna krowa. Ale nie będziemy kupować pierwszej lepszej krowy. Wyhodujemy własną.

Ale żeby móc ją hodować, to przydałoby się jakieś gospodarstwo. Kupujemy takie małe. Dom, budynki gospodarcze i około 3 ha ziemi. I już mamy miejsce na krówkę, bo i stajnia jest i pastwisko - przeznaczymy na nie jeden z trzech hektarów.

Kupujemy jałówkę. Czekamy aż podrośnie na tyle, żeby zaprowadzić ją do byka albo byka przyprowadzić do niej. Udało się, będzie cielątko. Czyli z cielęciem będzie już też mleko. Doimy krowę. Potrzebne będzie czyste wiadro na mleko, wiadro z czystą ciepłą wodą, ręcznik i stołeczek. Przystawiamy stołeczek do krowy, siadamy na nim, czystą wodą myjemy wymiona. I jak już umyliśmy i wytarliśmy, to podstawiamy wiadro i rytmicznymi ruchami wyciskamy mleko. A jak jest mleko, to i śmietana, którą z niego zbierzemy. A ze śmietanki można ewentualnie ubić masło jak będziemy jej mieć za dużo ;)

Ale potrzebny nam jeszcze chleb. Na drugim hektarze siejemy pszenicę. Uprzednio go nawożąc, najlepiej oczywiście naturalnie - w końcu mamy krowę - azotem, fosforem i potasem. Potrzeba ze 250 kilogramów ziarniaków. Zbierzemy 25-30 kwintali (2500-3000 kilogramów). Wystarczy na duużo chleba. Zmielimy ziarniaki i będzie mąka. Drożdże na zaczyn można kupić w sklepie.

Ale skoro chleb ma by jak najbardziej naturalny, to nie można używać tych dziwnych wynalazków automatycznie wyrabiających ciasto i pieczących chleb. Do wyrobienia ciasta trzeba użyć dzieży. Do pieczenia chleba należy wymurować piec chlebowy! A w piecu palić tylko drzewem bukowym z własnoręcznie zbieranych w lesie (po uzyskaniu wcześniej zgody leśniczego) suchych gałęzi.

No tak, a cukier? Nie może przecież być z melasy z buraka cukrowego. Musi być z trzciny cukrowej. Na jej uprawę przeznaczymy trzeci hektar - nie muszę dodawać, że powinien on być w tropikach. Na posypanie kromki chleba ze śmietaną wystarczy. Siejemy, po 11-24 miesiącach zbieramy. Przepuszczamy łodygi i liście przez prasy. Uzyskany sok podgrzewamy i poddajemy defekacji wapnem. Odparowujemy wodę, afinujemy i saturujemy mlekiem wapiennym i ditlenkiem węgla (a co!) lub kwasem fosforowym. Odbarwiamy za pomocą węgla aktywnego i możemy już krystalizować przez odparowanie wody i suszenie. I już mamy kryształki na chlebek.

Czyli bierzemy kromkę świeżo upieczonego chleba, dając mu tylko ostygnąć, polewamy śmietanką zebraną z odstanego mleka z poprzedniego udoju. Sypiemy wysuszonymi kryształkami cukru.

Ilość porcji: dwie.
Ilość kalorii: a kto by się przejmował.
Czas przygotowywania: pomijalny, bo co to są w końcu dwa lata na uprawę trzciny albo wyhodowanie krowy.
Smak: niezapomniany.

Ale żeby ten smak był jeszcze lepszy to skrapiamy wszystko bulionetką Knorra. Wołową, w końcu mleko od krowy jest.

Nie pomyślałem żeby dopisać, że ten wpis jest pozytywnie dedykowany przez ostatnie zdanie niejakiej Maire…

no jak on mógł

05 października 2009 | 21:31:24 | Kategorie: Humor, Życie | 21 komentarzy | Permalink

Środek nocy, cisza w eterze, udajemy się na zasłużony odpoczynek, pompujemy materace i temu podobne. Jeden materac miał dobrej klasy automat pompujący. Na dodatek był dość szeroki.

Kolega proponuje: „To może się zmieścimy na nim we dwóch? Nie będziesz musiał dmuchać.
A ja na to: „Wiesz, musielibyśmy spać na łyżeczkę.
On w śmiech i wymówił te okrutne słowa : „Na łyżeczkę! Głodnemu chleb na myśli.

No jak on mógł! :D

godzina

24 stycznia 2009 | 11:09:58 | Kategorie: Humor, Miniblog, Życie | 3 komentarze | Permalink

Trzeba wcześniej iść spać, bo ostatnio za późno chodzimy. No i jeszcze z godzina nie nasza… A nie, przepraszam. Nasza!

majtki oraz seks w podeszłym wieku na wesoło

04 stycznia 2009 | 00:46:02 | Kategorie: Humor, Miniblog | 3 komentarze | Permalink

Ponieważ byłem na imprezie pełnej ludzi starszych o dwa pokolenia, to… Chociaż to niskich lotów jest.

Czytaj dalej...

Tagi: , , ,

gówno które nie śmierdzi

26 czerwca 2008 | 09:01:33 | Kategorie: Humor, Varia, Życie | 9 komentarzy | Permalink

Chwila przed godziną ósmą, tłum na przystanku, podjeżdża lekko zapełnione 110. Wsiadam lokując się na schodku na środku tylnych drzwi. Po chwili „wbiega” do środka chłopak trochę młodszy ode mnie i mówi: „Fuckin' shit”, że niby tak ciasno. Odpowiadam mu, że przynajmniej nie śmierdzi. Ale dwa przystanki dalej zamiast chwycić ręką rurkę uchwytu nad drzwiami wsadziłem palce do ubrudzonej smarem dziury (bo to Jelcz był). I co? Palce czarne, to oczywiście usłyszałem: „A nie mówiłem że Fuckin' shit?”

Ale przynajmniej obyło się bez fekaliów…

buty to też gadżety :D

03 lutego 2008 | 18:39:55 | Kategorie: Humor, Varia | 9 komentarzy | Permalink

Urywek rozmowy:
[18:23:35] K: i kozaki na takim wysokim, ale długo ich nie nosiłam, raz założyłam ostatnio i myślałam, że się zabiję
[18:23:47] K: aha, w końcu mówimy o gadżetach

Gadżety, tak, bo była rozmowa o GPSie…

Bazylek

17 stycznia 2008 | 18:39:06 | Kategorie: Humor, Zwierzaczki | 9 komentarzy | Permalink

Wracałem ze spotkania do pracy po komputer. Spokojnie, nie spiesząc się, bo gdzie i po co. A tu coś małego, białego i kudłatego mnie dogoniło. I zaczęło się łasić. Dało się pogłaskać. Terier szkocki. Strasznie przyjacielski. Nie chciał odejść. Skakał mi na nogę. Jego ludzki towarzysz odciągając go delikatną perswazją stwierdził, że piesek choruje na chorobę sierocą. Musiałem poczekać aż odejdą kilka metrów, a Bazylek wciąż się za mną oglądał… I tak niespiesznie szedł. Prawie jak ja.

Amper, w następnym wcieleniu będziesz Huskym albo takim terierem. Jeszcze się nie zdecydowałem ;)

Tylko szkoda, że przestałem nosić ze sobą aparat, bo na tych zdjęciach w sieci nie jest już taki ładny… Bo w sumie na tych zdjęciach ma tak śmiesznie obciętą sierść i ustawiane są jeszcze śmieszniej z podniesionym ogonem i odciągniętymi do tyłu łapami. Brrr…

ładna nazwa, krótka nazwa

16 stycznia 2008 | 22:09:39 | Kategorie: Humor, Varia | 32 komentarze | Permalink

Mój kochany pracodawca ma bardzo ładną i krótką nazwę. 48 znaków. A jak przyjadą chłopaki z terenu to kolejne 18 do 26. Chociaż w dawnych czasach to było 69 i odpowiednio 10 do 18. Ta nowa nazwa jest fajniejsza, bo nie można jej skracać i dodatkowo trzeci człon jest fajnie przeinaczany, na co najmniej dwa sposoby. I jest wesoło jak trzeba wypisać fakturę. Oczywiście wypisujący przepisują wszystko z wizytówki. A to przeinaczą nazwę, a to skrócą w kreatywny sposób i potem trzeba korekty wypisywać. Dziś pani była dzielna, bo już za trzecim razem jej się udało poprawnie wpisać nazwę, część upychając w nazwie ulicy. Ale legendy miejskie mówią o sześciu podejściach…

Te systemy do fakturowania to dziwne są. No bo jak można nie przewidzieć na nazwę płatnika pola o długości 2 do potęgi 7? ;)

Regionalny Oddział Przemytu…

Hory Portier

06 stycznia 2008 | 17:02:53 | Kategorie: Humor, Miniblog | Dodaj komentarz | Permalink

Szukając wersji ekonomicznej siekacza do mięsa znalazłem tę absurdalną parodię Hory Portier. Czyżby cały dzień pod znakiem Spokojnie, to tylko awaria?

« Wcześniejsze wpisy |

lemiel@jabber.wp.pl

nie ma mnie

mail: lemiel na wp.pl