Bicykl(7) , Ciuchy(10) , Humor(75) , Jedzenie(36) , komentarze(3) , Kultura(63) , Miniblog(144) , Mozilla(5) , Nauka(18) , Polityka(16) , Praca(12) , Radio(9) , SeaMonkey(2) , Skrzaty(3) , Tech(151) Tylko mebel(32) , Varia(291) , Zabawki(2) , ziewnik(45) , Zwierzaczki(7) , Życie(330) , London story(4)



Ojcowska troska

13 listopada 2011 | 17:18:45 | Kategorie: Skrzaty, Życie | 15 komentarzy | Permalink

Jakiś czas temu przeczytałem książkę Lisy Gardner "W ukryciu". Duże wydarzenie, bo zapisałem się do miejskiej biblioteki. Pomysł na historię dobry, a ona dobrze opowiedziana i przyjemna do czytania. Niestety powód zaistnienia jednego z dwóch powiązanych wątków głównych całkiem beznadziejny i głupi. I tylko więzy rodzinne mogą tłumaczyć takie zachowanie bohatera. Który jednak po popełnieniu tej głupoty starał się nieźle przygotować do życia w sposób jaki wybrał, ćwiczył karate, zdobywał wiedzę z szeroko pojętej sztuki przetrwania i przekazywał ją córce. Między innymi. W jakiś tam sposób dbał o nią.

Z okazji pojawienia się Skrzatów przemykają mi przez głowę podobne myśli o dbaniu o nie. Ekonomia świata jest jaka jest. Idiocenie części otaczającego społeczeństwa robi swoje. Przyswajalność wiedzy przez dzieciaki w szkołach również i wpływ internetu na to. Są oczywiście wyjątki, ale według przysłowia potwierdzają regułę. Bo przecież mleka nie produkuje się w supermarketach. Może niekoniecznie powinno być to przygotowanie się na apokalipsę po wojnie jądrowej, ale coś zawsze.

A na chwilę obecną to na przykład zrywanie się w środku nocy i sprawdzanie z latarką w ręce Skrzatów śpiących dwa metry obok w łóżeczku, czy oddychają i czy mają ciepłą skórę albo nie mają gorączki. Po prostu takie małe wariactwo. Albo budyń w mózgu. Jak kto woli.

Z perspektywy trzech tygodni

12 listopada 2011 | 22:33:41 | Kategorie: Skrzaty, Życie | 9 komentarzy | Permalink

Trzy tygodnie minęły. Chciałbym coś sensownego napisać, ale nic takowego nie przychodzi mi do głowy.

Wciąż trochę ciężko mi uwierzyć, że Skrzaty są prawdziwe. Ale są. Świadczą o tym wybrane nieprzespane godziny w środku nocy albo nad ranem. Czy zastopowane położenie się do łóżka około 23. Ale oczywiście ich uśmiech (no wiem, że to raczej mało świadome teraz) i przyglądanie się światu zdziwionym wzrokiem to nagradza. Oraz uśmiech i przytulanie się do żony tak jak w tej chwili. Można bo maluchy śpią jeszcze po kąpieli. Kąpieli, na którą idzie chyba więcej wody niż ja sam zużywam albo tylko tak mi się wydaje. Szkoda tylko, że „laba” się kończy i trzeba będzie wrócić do pracy.

Nie chce mi się pisać, że takie pieluchy najlepsze (a cztery modele wypróbowane), czy tam coś innego dobrego albo i nie jest. Może kiedyś. W końcu o seo też trzeba dbać ;) .

Jednak jest coś ważnego — muszę nauczyć się jakichś piosenek (Fasolek na przykład), bo moja radosna twórczość słowna w rytmie czegoś mało konkretnego nie jest powodem do dumy.

Piłkarze o kulturze

03 listopada 2011 | 21:57:25 | Kategorie: Varia | 1 komentarz | Permalink

Raczej słabo interesuję się piłką na żywo, ale akurat trzeba było sprawdzić co tam z Legią, to trafiłem na sport.pl i zostało jakoś w tle to teraz sprawdziłem Wisłę. Nie myślałem, że sprawozdawcy "Z Czuba" są tacy kreatywni...

43. min. Zamora strasznie chce poznać się bliżej z Jaliensem. Mówi do niego i mówi, pyta o ulubiony kolor i film i ulubioną piosenkę Jacka Wójcickiego. Jaliens mówi, że niebieski i "Pulp Fiction" i że Jacek Wójcicki skończył się na "Live Character". Nie podoba się to sędziemu, który pokazuje obu piłkarzom po żółtej kartce.

Zima w USA i przemyślenia

01 listopada 2011 | 13:58:03 | Kategorie: Varia, Życie | 4 komentarze | Permalink

Przeczytałem dwa maile na grupie dyskusyjnej od kolegów krótkofalowców z USA i Kanady z minionego weekendu. Jeden z nich miał wyjechać do innego, z Vernon do East Kilingly na wschód w kierunku Bostonu, a drugi z Toronto w okolice Berkshire. Opisali opady śniegu i co się dzieje w ogrodzie i miasteczku, a ten drugi jak się jedzie na trasie.

Kojarzy mi się to z opisami burz śnieżnych z książek o kowbojach i indianach (chyba z Coopera bo niekoniecznie z Corwooda) oraz najbardziej chyba z apokaliptycznej „Samotności Anioła Zagłady" Roberta J. Szmidta, w której obrazy działania pozostawionej samej sobie naturze po naszych przeróbkach dają do myślenia.

Trochę też z tym.

Pora na naukę podstaw i survivalu?

« Wcześniejsze wpisy | | Nowsze wpisy »

lemiel@jabber.wp.pl

nie ma mnie

mail: lemiel na wp.pl