Bicykl(7) , Ciuchy(10) , Humor(75) , Jedzenie(36) , komentarze(3) , Kultura(63) , Miniblog(144) , Mozilla(5) , Nauka(18) , Polityka(16) , Praca(12) , Radio(9) , SeaMonkey(2) , Skrzaty(3) , Tech(151) Tylko mebel(32) , Varia(291) , Zabawki(2) , ziewnik(45) , Zwierzaczki(7) , Życie(330) , London story(4)



Nie ma to jak swojskie miejsce

26 października 2011 | 21:51:15 | Kategorie: Varia | 5 komentarzy | Permalink

Oglądam TCM bo akurat jak włączyłem telewizor to tylko „Ścigany” na nim przyciągnął moją uwagę. Ale mamy tylko 31 kanałów. I akurat teraz dr Richard Kimble dotarł w swojej ucieczce do jakiegoś szpitala i w nim odnalazł się jak we własnym domu. Normalka, skoro w podobnych miejscach spędził kawał czasu.

Przyszło mi do głowy pytanie: gdzie z takiego konwoju więziennego uciekłby informatyk? Pomijając oczywiście zmiany, które dokonały się w kontroli dostępu przez ostatnie lata. Ale te też nie wszędzie.

Kalendarz na następne 10 lat (albo i więcej)

08 października 2011 | 21:30:47 | Kategorie: Tech, Życie | 12 komentarzy | Permalink

Przy okazji ostatniego szczepienia przeciw tężcowi po „głębokim” wdepnięciu na zardzewiałego gwoździa zacząłem się zastanawiać gdzie i jak zapisać datę takiego szczepienia. Żeby przez następne 10 lat nie wpadać w panikę przy okazji ponownego bliskiego spotkania trzeciego stopnia z zardzewiałymi metalami albo brudnymi kolcami w ogrodzie (w „Było sobie życie” chłopczyk chorował na tężec po ukłuciu się bodajże kolcami róży przy jej przesadzaniu) nie zastanawiać się kiedy to było i co to było. I nie decydować się na desperacką wizytę o 23 w szpitalu miejskim (pozdrawiam bardzo miłego pana doktora i panie pielęgniarki) i zakup szczepionki i surowicy za kilkadziesiąt złotych.

Bo, na przykład, kartkę o szczepieniach przeciwko żółtaczce A i B mogę nosić w „dokumentach”. Ale o tych na tężec nie wydają? Jako, że co najmniej miesiąc już minął, to nie pamiętam jakie przykłady takich ważnych wpisów miałem w głowie jak wymyślałem ten wpis. A na Blipie nie chce mi się szukać (a tylko via Google Reader chyba się da — bo pamięta w feedzie stare wpisy, chociaż nie wszystkie, bo np. tego o plakatach wyborczych z pewnym samochodem tam nie zobaczyłem, tak jak i w kokpicie, chociaż mi opowiadano, że był).

Macie jakiś pomysł? Nic kreatywnego nie wymyśliłem. A klasyczny kalendarz typu Moleskin(?) to raczej nie wchodzi w rachubę, bo ja nie Alicja z książek Chmielewskiej i u mnie by się nie sprawdził. Zresztą, jak go szybko przeszukać, jak będzie leżał w pudle np. na strychu 40 km stąd? A kto wie, czy za 10 lat będziemy jeszcze korzystać ze społecznościówek — no i jak tam to znaleźć w tonie śmieci o np. smakującym winie z Biedronki?

poczułem to na poważnie

04 października 2011 | 21:53:09 | Kategorie: Życie | 17 komentarzy | Permalink

Przez kilka ostatnich miesięcy jakoś mocno do mnie nie docierało, że będę ojcem. Po prostu wiedziałem, że tak będzie. Cieszyłem się i dalej cieszę się bardzo. Oczywiście przygotowania praktycznie zakończone. Ale tak jakoś bez tego czegoś co nie wiem jak nazwać. A tu dziś, kilka minut temu, przy jakby się wydawało standardowym odczuwaniu ręką ruchów tych malutkich rączek albo nóżek przez brzuch żony, poczułem to coś. To coś. I razem z tym wzruszenie. I panika. Bo to już za chwilę. Ale chyba nie zacznę się bać. W końcu nie ma czego. Pełno pracy i zabawy oraz frajdy. Będzie fajnie! Wiesz?

« Wcześniejsze wpisy | | Nowsze wpisy »

lemiel@jabber.wp.pl

nie ma mnie

mail: lemiel na wp.pl