lemiel@jabber.wp.pl

nie ma mnie

mail: lemiel na WP.pl

lemiel



Gdzie ta płodność?

Komentarz Piotra przypomniał mi niedawną rozmowę w męskim gronie po sporej ilości alkoholu i późniejsze jej częściowe analizowanie z osobą płci przeciwnej.

Piotr napisał o kilkuletnim pożyciu opartym na fuksie, bez specjalnego zabezpieczania się, no może w okolicach owulacji jakieś przerywanie. I braku wpadki. A tu na świecie jest nas tak mało. Bo o czym rozmawialiśmy wtedy? O tym, że większość w tym gronie właśnie tak egzystuje, bez specjalnego zwracania uwagi na to jak będzie i czy dziecko będzie. Dziewczyny nie biorą pigułek, prezerwatywy są przecież niewygodne, a jedno i drugie kosztuje. Okazuje się, że z drugiego obozu podobne informacje też dochodzą.

No to co jest grane z tą płodnością? Jest aż tak źle? Po obu stronach barykady? Możliwe. Bo nie chce mi się szukać gdzie czytałem o tym, że z jakością męskiego nasienia jest źle i tylko niewiele procent ejakulatu do czegoś się nadaje. Z drugiej strony pod tamtym wpisem są też komentarze o możliwej nieregularności okresu u kobiet, o którym na paru blogach też kiedyś czytałem. I to wszystko ładnie się składa w całość. Że jest źle. I to całe pieprzenie o odkładaniu prokreacji na później ze względu na pracę jest tylko dyplomatycznym opisem przykrego stanu rzeczywistości. Bo kobiety z obcymi o tym nie rozmawiają, ale w sumie, często dochodzą strzępki, że któraś z nich się leczy w celach rozrodczych. I nie chodzi o doprowadzenie np. uzębienia do porządku. Fora internetowe też są pełne dziewczyn starających się i opisujących swoje boje.

No bo faktycznie wciąż zdarzają się informacje o tych niechcianych ciążach u młodzieży, ale jest ich zdecydowanie mniej. Z drugiej strony w pewnych warstwach społecznych, chociażby tylko medialnie, jest tych dzieci więcej. No i w państwach rozwijających się, czy tzw. trzeciego świata. Psujemy się, a może rozwój techniczny nas psuje? A moze jedzenie? A może leki? A może kosmici nas sterylizują jak w SG-1? Tego nie wiem.

W każdym bądź razie, dziewczyny i chłopaki, jak macie ochotę posłuchać tupotu małych stóp, to zacznijcie się szybciej starać na poważnie, bo potem może być ciężko, a inseminacja i invitro kosztują. O ile oczywiście mają sens. No bo te kilka lat bez wpadki może niekoniecznie oznaczać szczęście.

I ja chyba też powinienem o tym pomyśleć.

Bo ci co nami rządzą tego nie widzą i nie potrafią mocniej zachęcić do zwiększania stanu osobowego Narodu.

Dobranocka czy inna wieczorynka « | | » Łyżwy

Komentarze:

1. | zammer | 06 lutego 2011, 01:06:17 | Permalink

Statystycznie patrząc... Biorę pewne grono osób, liczę ile z tego już się pożeniło/powychodziło za mąż. Wychodzi mi siedem małżeństw. Dzieci ma już pięć, przy czym rekordziści 3 sztuki, dwa drugie miejsca z 2 sztukami, reszta po 1 sztuce.

2. | weronika | 06 lutego 2011, 09:01:24 | Permalink

statystycznie robisz jeden błąd - zakładasz, że prokreacją zajmują się pary już pożenione :)

3. | zammer | 06 lutego 2011, 09:13:30 | Permalink

Statystycznie biorę jako przykład grupę w ogóle niereprezentatywną :)

4. | weronika | 06 lutego 2011, 09:13:47 | Permalink

no właśnie :)

5. | olaś | 06 lutego 2011, 10:13:08 | Permalink

"...większość w tym gronie właśnie tak egzystuje, bez specjalnego zwracania uwagi na to jak będzie i czy dziecko będzie..." Podaj jeszcze przedział wiekowy tego grona bo pewnie najmłodsi już nie są, pigułki to biorą nastki latami i może tu jest problem:)

6. | SebaS86 | 06 lutego 2011, 10:39:11 | Permalink

Zammer, w Polsce małżeństwo jest mocno skorelowane z posiadaniem dziecka (patrz "wpadka" oraz "presja społeczna"). ;)

Co do ostatniego zdania, ostatnio się dowiedziałem, że kiedyś istniało coś takiego jak "lata pracy" dla kobiet za okres, w którym były na macierzyńskim - ponoć zostało to zlikwidowane, a mogłoby bardziej zachęcać niż jakieś głupie becikowe... i to głównie pary, które mają pracę i perspektywy i nie chcą ich zaprzepaścić.

Wiem, że emerytura to coś abstrakcyjnego, ale skoro musimy już płacić dobrowolny haracz niech chociaż nas nie wycyckają na starość, bo komuś zabraknie kilku lat pracy...

7. | Jajcuś | 06 lutego 2011, 11:05:28 | Permalink

"Piotr napisał o kilkuletnim pożyciu opartym na fuksie, bez specjalnego zabezpieczania się, no może w okolicach owulacji jakieś przerywanie. I braku wpadki."

I to (w przeciwieństwie do zupełnego nie zwracania uwagi na możliwość zajścia w ciążę) wystarczy, żeby się nie mnożyć na potęgę. Jedna, na powiedzmy dwadzieścia par wpadnie, statystycznie to „nic” – spodziewasz się więcej, ale dla tej pary to duża sprawa. Więc to jest problem, nawet jeśli „na świecie jest nas tak mało”.

Tak samo w drugą stronę, wydaje ci się, że jest bardzo dużo ludzi walczących z niepłodnością. Ale to AFAIK też raczej margines, tylko pasując do założenie „u na świecie jest nas tak mało” łatwo go wyolbrzymić. Pamiętasz może z historii władców, którzy nie mogli doczekać się potomka? Ilu doczekało się w końcu nieswojego (badań DNA wtedy nie było)? Problemy z płodnością nie pojawiły się w XXI w. Teraz są najwyżej bardziej zrozumiałe.

Jest nas mało, bo nie chcemy wiele dzieci. I dobrze, patrząc globalnie i ludzi i tak już jest za dużo, a idea „lepiej niech Ich nie będzie więcej niż Nas” wcale mi się nie podoba (gdyby wszystkie grupy się do tego stosowały, to dopiero byłaby demograficzna katastrofa, a raczej wieczna globalna wojna).

8. | bkr | 06 lutego 2011, 13:30:55 | Permalink

"(...) bez specjalnego zwracania uwagi na to jak będzie i czy dziecko będzie. Dziewczyny nie biorą pigułek, prezerwatywy są przecież niewygodne, a jedno i drugie kosztuje."

JAK MOŻNA BYĆ TAK NIEODPOWIEDZIALNYM!

Jeżeli dla kogoś niewygodne są środki antykoncepcyjne i go na nie nie stać to tym bardziej nie będzie go stać na utrzymanie dziecka i jego wychowanie będzie jeszcze bardziej niewygodne.

9. | SebaS86 | 06 lutego 2011, 13:37:27 | Permalink

Bkr, niewygodę "psychiczną" w przypadku środków dla pań mogę zrozumieć (mocna ingerencja we własny ogranizm), ale ciekawe jakie wytłumaczenie mają panowie - ciekawi mnie to tym bardziej, iż uważałem do tej pory, że to normalne i powszechne rozwiązanie, tym bardziej, że to jedyny sposób (nielicząc sterylizacji :P), który możemy stosować po swojej stronie.

10. | Gitarowy | 06 lutego 2011, 19:55:04 | Permalink

Najpewniejszą metodą upewniającą jest badanie na bezpłodność. Jeżeli jeden z partnerów jest bezpłodny, oboje są zdrowi wenerycznie i nie chcą mieć dzieci, to problem antykoncepcji z głowy. Seks bez prezerwatywy jest dużo przyjemniejszy i nie trzeba ingerować w gospodarkę hormonalną partnerki :-)

11. | weronika | 06 lutego 2011, 19:56:02 | Permalink

jak się nazywa badanie na bezpłodność?

12. | Jajcuś | 06 lutego 2011, 19:59:40 | Permalink

@weronika: badanie znane od wieków, łacińska nazwa 'coitus'… jednorazowo nie daje miarodajnych wyników, ale przeprowadzane regularnie przez wiele lat daje wiarygodne wyniki. Powiedziałbym, że żadna inna metoda nie da bardziej wiarygodnych ;)

13. | weronika | 06 lutego 2011, 20:02:05 | Permalink

tak, najwyżej badanie na bezpłodność wypadnie negatywnie :P

14. | Kasia | 06 lutego 2011, 20:18:40 | Permalink

Margaret Atwood "Opowieść podręcznej".

15. | echo90 | 07 lutego 2011, 13:34:04 | Permalink

Typowe. Starzejemy się. Biologia jest nieubłagana, do tego zdrowy rozsądek, nadmiar odpowiedzialności. Pewna moja znajoma powiedziała mi kiedyś, że dzieci nie robi się głową... :)Będę nudna, ale kochajcie się:)

16. | lemiel | 11 lutego 2011, 16:22:22 | Permalink

Trochę nie miałem czasu/nastroju na sieć.
Po kolei:

Olaś, jak byli w wieku 22-32 lata. Pigułek wcześniej nie podejrzewam, ale wiedzieć dokładnie nie mogę. Jednak skoro teraz nie to i wtedy zapewne też.

SebaS86, cóż parę dni temu podniecali się tym tysiącem złotych becikowego. Wiadomo, jest to zastrzyk gotówki, ale raczej na długo nie wystarczy. A emerytura. niestety, trzeba myśleć samemu jak się tylko da. Procent składany jednak nie najgorzej brzmi, a nie każdy z nas będzie Stevem Jobsem albo Larrym Elisonem, czy Leszkiem Czarneckim, ew. Lakshmi Mittalem, żeby zarobić dużo nie oszczędzając na emeryturę specjalnie. ;)

Jajcuś, fakt, wpadanie nie jest przyjemną sprawą. Pamiętam na studiach kumpla kumpla, który wpadł po raz drugi, tym razem z żoną już, ale kompletnie tego nie planowali. I faktycznie był to dla nich problem. Natomiast oczywiście śmiesznie to brzmi. Może to moja specyficzna perspektywa, ale przy takim trwaniu latami może często być faktycznie tak, że para zabierze się za to robienie dziecka i przez kilka miesięcy nie będzie im wychodzić mimo pilnowania owulacji, codziennych (a nawet częstszych) stosunków w tym okresie. A innym faktycznie może to przyjść bez problemu za pierwszym "strzałem". I tu jest ciężko zastosować powiedzenie, że wyjątek potwierdza regułę. Nawet w sumie nie wiem, czy naukowcy mają to dobrze zbadane. A mogą wychodzić takie dziwne rzeczy jak wpływ aspartamu na poziom prolaktyny, a wszyscy ciągle na dietetycznym jedzeniu i piciu.

bkr, no nieodpowiedzialność. No i co z tego jak tak postępują tysiące osób na całym świecie, codziennie. Po prostu o pewnych rzeczach się nie myśli i nigdy nie będzie myślało. To nie może być mechaniczne, zawsze tak samo, zawsze w tym samym momencie sięganie na nocną szafkę albo pod poduszkę czy na inną półkę po przygotowaną wcześniej prezerwatywę, bo tu pewna spontaniczność jest potrzebna i ona na dodatek dodaje przecież dodatkowych doznań. A produkcja dla samej produkcji?

Gitarowy, tja, badanie hormonów, monitoring owulacji, badanie macicy, badanie nasienia (spermiogram, tu przykładowa stronka http://www.fertilovit.com/Kinderwunsch/Spermienqualität/tabid/75/language/pl-PL/Default.aspx i wszystko jest łatwe. Ale coitus najłatwiejszy chyba i większości wypadków bezpłatny, a na dodatek często przyjemny.

Echo, ano, głowa przeszkadza...

:P

Kasia czytałaś? Chodzi o "naczynie"?

17. | Kasia | 11 lutego 2011, 19:10:28 | Permalink

Mam na półce, ale na razie kilka razy widziałam film. Chodzi o wizję świata, w którym większość kobiet jest bezpłodna wskutek jakichś tam katastrof i sposób traktowania nielicznych płodnych kobiet.

18. | lemiel | 11 lutego 2011, 19:11:04 | Permalink

Coś tam na wiki przeczytałem właśnie. ale nie widziałem

19. | Kasia | 11 lutego 2011, 19:12:06 | Permalink

film niezły - warto.

Dodaj komentarz:

Możesz używać Markdown bez obrazków.

 

 

 

 code