Dobranocka czy inna wieczorynka
Siedzę w hotelu w stolicy i coś tam klepię w Notepadzie++ a tuż obok najpierw Rumcajs, a po nim Bajki z mchu i paproci. I dochodzę do wniosku, że trzeba je częściej oglądać. Są takie proste i urocze. A na dodatek w odpowiedniej dawce. Mają jednak mocnego konkurenta w postaci Faktów, ale może jakiś kompromis uda się wypracować. Bo jednak za Strażakiem Samem nie przepadam.
Chociaż to może tylko chwilowa nostalgia?
lemiel@jabber.wp.pl
Komentarze:
ja uwielbiałem sąsiadów :)
Ja też. Ale te dwie w treści to raczej dla takich mniejszych dzieci.
A co do Sąsiadów (ale nie "Chalupari"), to kupiłem kiedyś dwie płyty DVD z nimi, miały być na chandrę, ale jakoś takiej nie było i czekają na swoją kolej. Całe 190 minut oglądania.
Czas sobie dzieci zrobić ;)
Jajcuś: Ciiiiiii! Bo potem będzie na nas! ;-)
:P
Więcej Smurfów! ;)
A, zapomniałem... Nie mam telewizora ;)
Chyba było ich za dużo, tak jak Pszczółki Mai.
Sąsiedzi, czyli Pat i Mat, to oczywiście też moja ulubiona bajeczka. Ileż oni sprzętu napsuli, i zawsze finalnie byli zadowoleni. To się w pale nie mieści.
Rumcajs, dla młodszych dzieci, zgoda, tutaj chyba rzeczywiście u dorosłego wygrywa nostalgia. Plus zawadiacki głos lektora i postać samego Rumcajsa. No i ta pukawka na żołędzie, siejąca postrach w całym Jiczynie. xD
Ale Żwirek i Muchomorek… Ludzie kochani, przecież ci, co to pisali musieli być na niezłym haju, co druga bajka to jak jakiś narkotyczny wid, bohaterowie na pewno „grzybki” wcinali codziennie. Bałbym się to puszczać mojemu dziecku (gdybym takie miał) bez ojcowskiej cenzury. Co nie zmienia faktu, że jak widzę tych dwóch leśnych pajaców i ich problemy, to przestaję ich widzieć z powodu łez, powstających w jakieś trzy sekundy po początku ataku śmiechu. xD
Żwirek i Muchomorek... Ty weź poczytaj niektóre wiersze, Baudelaire'a i spółki... Rimbauda... Oni to byli dopiero wykręceni :)
Żwirek i Muchomorek w kwestii stężenia absurdu już dawno obsysają. Widzieliście baranka Shawna? :)
Tak, owszem, ale to zupełnie inna para kaloszy jednak. Niemniej fakt, też przechodzi ludzkie, a nawet i owcze pojęcie.
Ja w sumie to bym chciała to co palili ci od baranka Shawna, natomiast od Żwirka i Muchomorka nie bardzo ;-)
co mi przypomina, że chyba miała zgranego gdzieś baranka - może poszukam, znajdę, obejrzę i zryje mi do reszty mózg ;)
Z tym się Ika zgodzę, oni to wielkiej traumie tworzyli… xD
Nie znam tego baranka... Trzeba sprawdzić.
Dodaj komentarz:
Możesz używać Markdown bez obrazków.