dzień dobroci dla ludzkości się nie sprawdził
Jak to zwykle przy drodze do i z pracy przepuściłem kilka osób na pasach. W drodze na zakupy zatrzymałem się przy samochodzie stojącym po prostu na drodze na awaryjnych i spytałem czy może pomóc? „A ma Pan linkę?” Mam. Zaciągnąłem biedaka na pobliską stację Shell, ale to niestety zatankowanie nie pomogło. Potem już w sklepie zauważyłem, że pan, który przede mną wypłacał stosik banknotów, tak więcej niż połowę salda konta, które mu się wyświetliło, zostawił banknot stuzłotowy we wnęce, do której bankomat wrzuca banknoty. Pobiegłem za nim i oddałem.
Ale niestety później ktoś pod prysznicami na basenie wziął sobie mój ręcznik i zostawił swój. Wielkością zbliżone, jakością też, kolorystycznie już niekoniecznie. Zastanawiam się jednak, czy ten ktoś nie był daltonistą, bo to by wiele tłumaczyło. Oprócz oczywiście stuprocentowego, do wyboru: roztargnienia, olewactwa lub chamstwa.
Zastanawiam się też, czy na drugi raz nie olewać takich „czyno-społeczno-gennych” zdarzeń. (Nie umiem wyrazić tego normalnymi słowami.) Bo pewnie wtedy wyjdę na tym jeszcze gorzej.
lemiel@jabber.wp.pl
Komentarze:
znaczy nie było ślisko, skoro hamowałeś przed pasami i biegałeś za panem?
Nie. Ślisko to było tylko na osiedlu, chodniki i drogi. Jak wychodziłem około 6. Ale normalna ulica była już zwyczajnie mokra. Zastanawiałem się, czy dojadę do pracy, czy się nie będę musiał wrócić, ale poszło gładko. A pan po południu również. Rano było tylko -1 do -2. Po południu jak wracałem, to już z +5?
ja dziś nie wychodziłam, ale ponoć było wesoło... sprawdzę jutro;)
Może gdybym był trzeźwy to bym rozumiał, ale w obecnym stanie nie mam pojęcia „co poeta miał na myśli” :( .
Oczywiście te wszystkie wydarzenia były ze sobą skorelowane?
Odpowiem od razu za ciebie: jasne, że nie.
Tak więc pisanie "dzień dobroci dla ludzkości się nie sprawdził" jest wynikiem błędnego rozumowania.
Nie olewać !
ojtam, ojtam :]
Tzn. że uważasz, że ktoś Ci gwizdnął ręcznik za to, że byłeś dobry dla innych? ;)
a to nie wiecie, że każdy dobry uczynek zostanie ukarany? ;)
Sigvatr, poważnie? :O
Ja tam jestem dobry dla innych bo mi to sprawia przyjemność
lemiel, to Ty robisz dobre uczynki tylko dlatego, że wierzysz w jakąś „karmę”, czy dlatego, że jesteś dobrym człowiekiem?
Barry: twój sarkazm jest chybiony, niepotrzebny i w dodatku może na ciebie ściągnąć nieszczęście (może tobie też gwizdną ręcznik) :P
Minio: a wiesz co to były czyny społeczne? Bo ze dwadzieścia lat temu, z małym hakiem, się skończyły... Jakiś, co najmniej jeden, widziałem i w chwili obecnej trudno by o to było.
Sigvatr: dlatego, że zdarzyły się jednego dnia i w ciągu praktycznie, to je ze sobą powiązałem. To jedyna korelacja.
Kasiaro: Nie, ale tak jakoś mi się skojarzyło.
Jajcuś nie wiem. To po prostu samo wychodzi. I nie wiem skąd. Ale na pewno nie jest to z powodu "karmy".
A czy mi to sprawia przyjemność? Tak. Ale w ten sposób o tym nie myślałem też.
Mam podobnie. Normalne codzienne porządne zachowania, nagradzane są waleniem po głowie. Im bardziej spektakularny uczynek, tym groźniejsze następstwa. Zawiozłam auto darów. Miałam posiniaczone nogi i ledwie chodziłam, bo zaatakował mnie murek... ;)To jednak nic, bo gdy próbowałam, nie zauważać potrzeb innych, sumienie zatruwało mi życie.
Dodaj komentarz:
Możesz używać Markdown bez obrazków.