Bicykl(7) , Ciuchy(10) , Humor(75) , Jedzenie(36) , komentarze(3) , Kultura(63) , Miniblog(144) , Mozilla(5) , Nauka(18) , Polityka(16) , Praca(12) , Radio(9) , SeaMonkey(2) , Skrzaty(3) , Tech(151) Tylko mebel(32) , Varia(291) , Zabawki(2) , ziewnik(45) , Zwierzaczki(7) , Życie(330) , London story(4)



Dziewczynki z zapałkami

04 października 2010 | 20:09:45 | Kategorie: Varia | 5 komentarzy | Permalink

Idę na spacer z psem,a tu za rogiem dwie dziewczynki bawią się zapałkami. Głupio się bawią, palą jakieś kartki. Ale przecież nie powiem im, że będą sikały w nocy albo że słabe zastosowanie dla zapałek znalazły. Bo przecież najlepsza zabawa wymaga śruby (tak z M14)i czegoś ciężkiego, np. kostki brukowej. Jak jeszcze pamiętam z dzieciństwa. Jeszcze by coś rozkręciły, żeby zdobyć śrubę albo chodnik rozbebeszyły. A jak wykorzystać śrubę? Potrzebne są dwa kawałki draski, czyli tego czegoś o co pocieramy główką zapałki, żeby ją zapalić. Wystarczy taka z jednej strony pudełka, przerwana na pół. Jedną połowę kładziemy siarką do góry na czymś twardym, chodniku, asfalcie (wtedy nie jeździło tak dużo samochodów i 40 przez wieś nie była potrzebna), na niej promieniście, łebkami do środka układamy zapałki. Przykrywamy drugim kawałkiem draski, oczywiście siarką do dołu. Na tym stawiamy śrubę, gwintem do góry. I rzucamy na nią to coś ciężkiego. Nie pamiętam, żebyśmy nie trafiali. I cieszymy się hukiem.

Ja i moi koledzy nie strzelaliśmy z karbidu/kalichlorku. Jakoś tak nie było go pod ręką. Saletra na bączki też jakoś szybko zniknęła ze sklepów. Ominęło mnie również chodzenie z kolegami na czarne pola, gdzie znajdowali starą amunicję, a potem na tym asfalcie traktowali ją młotkami.

A poza tym wszyscy zdrowi, chociaż ja wciąż zdrowieję.

« Wcześniejsze wpisy | | Nowsze wpisy »

lemiel@jabber.wp.pl

nie ma mnie

mail: lemiel na wp.pl