Dziewczynki z zapałkami
04 października 2010 | 20:09:45 | Kategorie: Varia | 5 komentarzy | Permalink
Idę na spacer z psem,a tu za rogiem dwie dziewczynki bawią się zapałkami. Głupio się bawią, palą jakieś kartki. Ale przecież nie powiem im, że będą sikały w nocy albo że słabe zastosowanie dla zapałek znalazły. Bo przecież najlepsza zabawa wymaga śruby (tak z M14)i czegoś ciężkiego, np. kostki brukowej. Jak jeszcze pamiętam z dzieciństwa. Jeszcze by coś rozkręciły, żeby zdobyć śrubę albo chodnik rozbebeszyły. A jak wykorzystać śrubę? Potrzebne są dwa kawałki draski, czyli tego czegoś o co pocieramy główką zapałki, żeby ją zapalić. Wystarczy taka z jednej strony pudełka, przerwana na pół. Jedną połowę kładziemy siarką do góry na czymś twardym, chodniku, asfalcie (wtedy nie jeździło tak dużo samochodów i 40 przez wieś nie była potrzebna), na niej promieniście, łebkami do środka układamy zapałki. Przykrywamy drugim kawałkiem draski, oczywiście siarką do dołu. Na tym stawiamy śrubę, gwintem do góry. I rzucamy na nią to coś ciężkiego. Nie pamiętam, żebyśmy nie trafiali. I cieszymy się hukiem.
Ja i moi koledzy nie strzelaliśmy z karbidu/kalichlorku. Jakoś tak nie było go pod ręką. Saletra na bączki też jakoś szybko zniknęła ze sklepów. Ominęło mnie również chodzenie z kolegami na czarne pola, gdzie znajdowali starą amunicję, a potem na tym asfalcie traktowali ją młotkami.
A poza tym wszyscy zdrowi, chociaż ja wciąż zdrowieję.
lemiel@jabber.wp.pl