Bicykl(7) , Ciuchy(10) , Humor(75) , Jedzenie(36) , komentarze(3) , Kultura(63) , Miniblog(144) , Mozilla(5) , Nauka(18) , Polityka(16) , Praca(12) , Radio(9) , SeaMonkey(2) , Skrzaty(3) , Tech(151) Tylko mebel(32) , Varia(291) , Zabawki(2) , ziewnik(45) , Zwierzaczki(7) , Życie(330) , London story(4)



Drużyna A jest świetna

23 czerwca 2010 | 22:36:51 | Kategorie: Kultura | 10 komentarzy | Permalink

Wybrałem się do kina tym razem sam. Ale nie byłaby niezadowolona po projekcji. I na te dwie scenki po napisach też byśmy zostali.

Z serialowym oryginałem ma wspólne nazwy, żołnierzy, Lyncha, furgonetkę GMC i muzykę. Oraz Stephena J. Cannella. Historyjka z innej bajki i dobrze. Czołg ze zwiastuna to banalny kawałek i na prawdę w dobie dzisiejszego kina nie jest przesadą, a kończące ten epizod pytanie o kierunek… Masowy wybuch śmiechu. Śmiać się można często i gęsto, a to jednak głównie niezła sensacja (lepsza niż Szklana Pułapka 4 (czy tam inne Die Hard 4)). Akcja się nie wlecze, jest spójna i z sensem. Buźka (nie przetłumaczyli w napisach Face) mógłby grać w nowym „Och Karol” zamiast Adamka, Hannibal nie jest sztabowcem, Murdock pasuje do szpitala jak w K-Pax a BA z długimi włosami i zarostem jest milusi.

Niecałe dwie godziny dobrej rozrywki. I sala była w 1/3 wypełniona pomimo środy i drugiego tygodnia wyświetlania. Jak się DVD pojawi to sobie kupię. Polecam. Dawno takiego fajnego filmu nie oglądałem.

był sobie przepis albo kostka masła

22 czerwca 2010 | 21:10:36 | Kategorie: Jedzenie | 15 komentarzy | Permalink

Kupowałem dziś bułki (albo jak ktoś woli kajzerki) w sklepie firmowym jakiejś piekarni. Dawno, dawno temu, będzie z pięć lat (nie pamiętam), bywały w nim kokosanki, które kilka razy zdarzyło mi się kupić. Niestety teraz nie ma, pani sprzedająca twierdzi, że nigdy nie było. Oczywiście jest to inna pani niż wtedy (w sumie, cały czas pracować w jednym sklepie?). Nie ma, ale nagle przyszła ochota. Jakiś czas temu narzeczona mi zrobiła, ale teraz nie ma jej tuż obok, to mi nie zrobi, sam muszę. „Normalny” sklep obok, składniki kupione, przepis przedyktowany. Pora się zabrać za wyrabianie „ciasta”.

I teraz niewielka konsternacja. Ile to jest ćwierć kostki masła? Jakiej kostki? Takie o wielkości 250 gramów to chyba pamiętają tylko jeszcze Ci, którzy stali w kolejkach po chleb i mleko. To może jednak 200 gramowa? Bo te po 175 gramów to wynalazek potrzeby taniej kostki masła do walki z margarynami, w sumie też wcale nie takimi tanimi.

I bądź tu mądry, ale nie pisz wierszy.

Każdy ma swoją naszą-klasę

21 czerwca 2010 | 23:08:22 | Kategorie: Varia | 2 komentarze | Permalink

Fotkę, peel, epuls, grono, blipa, twittera, facebooka, zupę, newsy czy innego bloga i na nim się lansuje albo na kilku naraz. I nieważne czy robi to wstawiając zdjęcia z suto zakrapianej imprezy, przy samochodach, z gołą klatą na tle plakatu Tokio Hotel, w powyginanych pozach, wynik robótek ręcznych w kuchni lub przy krośnie albo tamborku, czy równa kogoś z większym lub mniejszym błotem, czy przedstawia kawałek swoich przemyśleń (jak ja w tej chwili), czy zapowiada plany wakacyjne lub relacjonuje niszową imprezę, to robi to samo co wszyscy inni, tylko w wybranej przez siebie i siebie usprawiedliwiającej formie. Czasami ma w tym polot, ale dzięki temu nie staje się od razu królem czy królową świata. Ot, taki drobiazg. Bez którego jednak ciężko żyć. Bo trudno lansować się tak szeroko ładnie usypaną kupą piachu czy żwiru albo kopkami siana i stadem dorodnych świń. Bo to nie jest środek do niesienia prawdy objawionej. No chyba, że w świecie Mad Maxa lub Amiszów.

Ot, takie zwykle zawracanie kota ogonem.

Czyli uchowajmy się przed geometrami.

« Wcześniejsze wpisy | | Nowsze wpisy »

lemiel@jabber.wp.pl

nie ma mnie

mail: lemiel na wp.pl