Bicykl(7) , Ciuchy(10) , Humor(75) , Jedzenie(36) , komentarze(3) , Kultura(63) , Miniblog(144) , Mozilla(5) , Nauka(18) , Polityka(16) , Praca(12) , Radio(9) , SeaMonkey(2) , Skrzaty(3) , Tech(151) Tylko mebel(32) , Varia(291) , Zabawki(2) , ziewnik(45) , Zwierzaczki(7) , Życie(330) , London story(4)



technologiczne dzieciaki

27 kwietnia 2010 | 00:36:02 | Kategorie: Tech, Varia | Dodaj komentarz | Permalink

Trafiłem na brutto na wpis o niejakim Jasonie Chenie z linkiem do artykułu na Gizmodo i zdaniem komentarza o zaginionym telefonie. Trochę mnie zaciekawiło, bo o co właściwie chodzi. Przejrzałem ten artykuł, poszukałem trochę na Google kto to, ale nic specjalnego nie było - nie mam konta na FB. Ale na Gizmodo trafiłem na The Tale of Apple's Next iPhone i opis dziecięcego zachowania się redaktora/ów. Od razu przyszło skojarzenie z tymi co 10 lat temu w krótkich spodniach przychodzili po kasę do banków i inwestorów na biznesy internetowe.

Dziecięce opisywanie, żeby tylko wzbudzić zainteresowanie i wierszy (wierszówki) było więcej. W sumie, podobnie jak artykuły na phoronix.com z testami dla samego testowania, których się nie da czytać. (Przyszło mi do głowy też fotopolis.pl i ich testy aparatów, ale to jednak nie jest dobry odpowiednik, bo sensownej treści więcej.)

I refleksja, że ta cała fama o tym, że te produkty przed oficjalną premierą nie opuszczają terenu fabryki albo laboratorium to kompletna ściema. Wszystkiego nie da się sprawdzić w warunkach laboratoryjnych. Więc ktoś tego musi używać na zewnątrz, w realu, za firewalem. Tylko patrzeć jak za pracownikami Apple zaczną się uganiać technopaparazzi… Bo w wycieki z fabryki w Chinach czy na Tajwanie raczej nie wierzę. Bo już by były. Oczywiście pewnie są, ale do do odpowiednich firm w Chinach, które robią "klony". Pomimo tego, że np. większość laptopów wszystkich marek jest produkowana w tej samej fabryce. Ochrona korporacyjna jest jednak z reguły dobrze opłacana, a zasłyszana jakiś czas temu historyjka o człowieku, który kupił laptopa z drugiej ręki i wkrótce po podpięciu go do sieci miał telefon z Izraela z uprzejmą prośbą o tylko podanie danych osoby od której go kupił, bo z tej firmy z Izraela został właśnie skradziony. A firma której pracownik go ukradł dostała wilczy bilet.

To trochę jak z tym byciem panią Krysią — Marcin ma rację i w tej kwestii zgadzam się z takim stanowiskiem nie pierwszy raz. Chyba muszę go w końcu zasubskrybować…

W temacie pierwszym: That Lost 4G Phone.

Mentoring

23 kwietnia 2010 | 18:01:16 | Kategorie: Varia | Dodaj komentarz | Permalink

Mentoring jest bardzo przyjemny, zwłaszcza z pojętnym uczniem, na dodatek takim, który kiedyś przerośnie nauczającego, chociaż może nie do końca zdaje sobie z tego sprawę. Chęć do działania, samo działanie, wybieganie naprzód, dokładność, dociekliwość. A to wszystko tak przy okazji.(...)

Brukselka

05 kwietnia 2010 | 23:11:11 | Kategorie: Jedzenie | 62 komentarze | Permalink

Moje Kochanie robi sobie obiad na jutro. Zupę jarzynową. Z mrożonki. I na koniec gotowania wyjmuje z garnka brukselki pytając mnie podstępnie, czy przypadkiem nie mam ochoty na jedną albo pięć, bo ona nie chce. Ja oczywiście też nie chcę. Nie znoszę brukselki. Zastanawiamy się po co Oni dodają te brukselki? Kto to je?

A czy Ty lubisz brukselkę?

« Wcześniejsze wpisy | | Nowsze wpisy »

lemiel@jabber.wp.pl

nie ma mnie

mail: lemiel na wp.pl