lemiel@jabber.wp.pl

nie ma mnie

mail: lemiel na WP.pl

lemiel



Ona nie jest moją rywalką

Na dzisiejszych zajęciach była mowa o cenach ciuchów i butów. Dziewczyny w większości wypadków stwierdziły, że na buty to maksymalnie tysiąc złotych by dały. Był też wątek o tym, dlaczego według producentów najlepiej by było, jakbyśmy wszyscy chodzili w workach jutowych — coś w rodzaju czarnego Forda T. Ale przy okazji obrazującego to „przedstawienia” przyszedł mi do głowy wniosek odnośnie ubrań kobiet. Sytuacja przypomina pawie i ich ogony. Co prawda nie jestem pewien, czy wniosek jest jednoznaczny, bo patrząc po znajomych w realu i w sieci, to przy, w pewnym sensie, porównywalnych warunkach występują dwie skrajne postawy, ale jedna zakłócająca mi trend osoba ostatnio mocno się zmienia, może to jednak wyjątek potwierdzający regułę…

Bo niby kobiety ubierają się dla kobiet. No właśnie, ale po co? Żeby im się przypodobać? Nie, to jest walka, która z nich jest „lepsza”, walka o władzę, o facetów, o pracę. Im która „strojniejsza”, tym niby ma być większą „liderką”, mniej się czuć zagrożona. A wyszło mi na to, że właśnie jest na odwrót. Najbardziej strojna na sali dziś jest jakąś tam liderką, ale nie taką naturalną. W pewnej sytuacji miałem skojarzenie z koleżanką ze studiów, określaną przez ogół nie bez powodu jako „kujon”, mimo, że była sympatyczna. Ale były też na sali trzy inne liderki, takie „bardziej naturalne” — każdy się przedstawiał, więc wiadomo co robią, na dodatek zachowanie na zajęciach o tym świadczyło — i każda z nich ubrana w stonowany sposób — one nie czują zagrożenia.

Przy okazji wtrącając, było widać na zajęciach w jaki sposób i jacy ludzie są dobierani do pracy w tzw. korporacjach — dużych międzynarodowych firmach — bo byli na sali przedstawiciele takich pracowników. I niestety, nie każdy się nadaje do takiej pracy, to widać, że aż kłuje w oczy i tego nie da się nadrobić wykształceniem lub doświadczeniem albo „plecami”…

Przepis na pyszne, prawdziwie slołfudowe jedzenie « | | » zazdroszczę palaczom

Komentarze:

1. | Kasia | 21 lutego 2010, 22:12:17 | Permalink

a więcej konkretów? odnośnie drugiego i trzeciego akapitu?

2. | lemiel | 21 lutego 2010, 22:19:48 | Permalink

Trzeci akapit jest ciężko opisywalny. Może mi się uda doprecyzować w wolniejszej chwili.
Otwarty, odważny, zdecydowany, uśmiechnięty, nieskrępowany, prący do przodu?
A drugi? Nie wiem co napisać?
Bo facetom się wydaje, że kobiety się dla nich ubierają. A one się ubierają dla siebie lub innych kobiet. Ale to ubranie na facetów też ma jakoś działać… Itp., itd.…

3. | flegmatyk | 21 lutego 2010, 22:29:19 | Permalink

Tysiąc złotych za BUTY?

4. | weronika | 21 lutego 2010, 22:30:26 | Permalink

to Ty nie wiesz, że można wydać każdą ilość pieniędzy na każdą rzecz, pod warunkiem dobrego jej rozreklamowania i wygenerowania np. 'potrzeby posiadania butów za 1000 zł :) )

5. | flegmatyk | 21 lutego 2010, 22:31:26 | Permalink

No wiem, znam przynajmniej jednego producenta sprzętu komputerowego, który tak działa :D Ale dla mnie to jest nie do pomyślenia, wczoraj, jak kupowałem buty, to kręciłem nosem na takie za 119pln…

6. | weronika | 21 lutego 2010, 22:32:03 | Permalink

dla mnie to też mentalnie inna planeta :) ale ja nie jestem próbką reprezentatywną :)

7. | Ania | 21 lutego 2010, 22:35:03 | Permalink

Ale wiesz, w sumie ze wszystkim tak jest. Jak ktoś jest biedny to chce się ubierać w drogie ubrania, żeby nie wyglądać na biednego. Potem jeśli zarabia więcej i więcej, to w którymś momencie zauważa, że już nie musi nikomu pokazywać przy użyciu drogich ubrań, że nie jest biedny i nie zwraca na nie takiej uwagi jak wcześniej, a często specjalnie przestaje kupować drogie. Oczywiście ubrania są tylko przykładem, bo to się przekłada również na inne dziedziny życia, ale też coś takiego zauważyłam ;)

8. | Evanrinya | 21 lutego 2010, 22:52:32 | Permalink

Właśnie :D Tysiąc złotych to coś za dużo. Gdybym ja tyle wydała, to chyba bym te byty nosiła w ręce, bojąc się je ubrudzić błotem itp XD. Chociaż 20 zł też wchodzi w skład "maksymalnie tysiąc złotych", co nie?

Odnośnie tego, po co dziewczyny się stroją... hmm... Według mnie po to, aby czuć się pewniej. A przynajmniej tak jest w moim przypadku. Gdybym wyszła na ulicę w czymś piżamopodobnym pewnie aż czułabym na sobie spojrzenia ludzi wokół, co bardzo by mi się nie podobało :.

9. | weronika | 21 lutego 2010, 22:58:30 | Permalink

facetom to się może wydawać, że kobiety się dla nich ubierają :) kobiety dla nich, to się rozbierają ;)

10. | Tarnum | 22 lutego 2010, 00:56:43 | Permalink

Raz w życiu kupiłem buty za 220zł, a potem miałem ochotę siedzieć w kącie i płakać.
Nigdy nie zrozumiem, na co komu buty za 1000zł.

11. | Piotr Szymczak | 22 lutego 2010, 08:35:10 | Permalink

1000 pln to strasznie dużo, nawet przy 10000 pln pensji bym się zastanawiał czy wydąć na jeden element garderoby 1/10 swojego uposażenia. No chyba że to by były jakieś wyjątkowe buty (Prada?) a ja czułbym narastającą frustrację z powodu ich braku.
Ale tak jak napisała weronika, kobieta może wydać każdą kwotę pieniędzy :)

12. | rozie | 22 lutego 2010, 08:39:48 | Permalink

Widzę dwie skrajności. Z jednej strony za 1000 zł to bardziej o kupnie auta można myśleć, a nie butów, z drugiej IMO za porządne buty (wygodne i trwałe) ciężko dać mniej niż 150-300 zł. Chętnie dowidział bym się, co to za zajęcia, w jakim mieście i kto w nich uczestniczy, bo 1k zł to okolice miesięcznych zarobków (czy ich połowy) dla wielu ludzi. Sad but true.

13. | Piotr Szymczak | 22 lutego 2010, 08:53:36 | Permalink

@rozie może to fenomen Polaków w ogóle, ze wydajemy więcej niz zarabiamy :) i wcale nie chodzi tu o posiłkowanie się kredytem ...

14. | lemiel | 22 lutego 2010, 09:14:50 | Permalink

Aniu tak bywa. Nawet często. Ale przypadki zaprzestania kupowania drogich rzeczy po jakimś czasie są już dużo rzadsze.

rozie, wiesz, to były maksymalne kwoty w kilku przypadkach. Większość określiła kwotę na 500 złotych. Była też taka, która stwierdziła, że najdroższe kupiła za 260 i taka, która powiedziała, że za 200.
Ale ja sam, osiem lat temu kupiłem za 400 buty zimowe, które mam do dziś... Nubuk, futerko, membrany i przereklamowany Vibram.

A zajęcia? Studia podyplomowe na AE w Katowicach. Uczestnicy - pracownicy różnych firm z niezerowym stażem. Raczej solidnie przed pięćdziesiątką, a znakomita większość grubo przed czterdziestką.

15. | Evanrinya | 22 lutego 2010, 16:12:56 | Permalink

Eh, już za 24 zł można kupić porządne buty na zimę :>. Wiem, że to śmieszne, ale taka jest prawda. Trzeba umieć szukać, wiedzieć, gdzie i przede wszystkim - mieć szczęście :).

16. | lemiel | 22 lutego 2010, 16:15:05 | Permalink

Podzielisz się?

17. | Evanrinya | 22 lutego 2010, 16:16:30 | Permalink

To było do mnie?
Jeśli tak, to polecam szukać po wyprzedażach. Co prawda ciężko trafić na swój rozmiar, ale nie jest to niemożliwe :).

18. | lemiel | 22 lutego 2010, 16:21:05 | Permalink

Tak, do Ciebie - nie znosze tych wszystkich @nick.
A już myślałem, że coś konkretnego...

19. | Evanrinya | 22 lutego 2010, 16:23:25 | Permalink

Nie no teraz, kiedy zima się kończy, coraz łatwiej będzie kupić gdzieś tanio buty za pół ceny, a nawet mniej :).

Dodaj komentarz:

Możesz używać Markdown bez obrazków.

 

 

 

 code