Chwaląc czapkę, autystycznie
Masz znajomą, albo dwie, bliskie, ale tak nie do końca takie od pełnego serca. Wiecie, do kradzenia koni. Oczywiście masz też innych znajomych. Takich od serca i takich zwyczajnych. Jedna z tych dwóch znajomych kupuje sobie zimową, białą, „futrzaną” czapę z odstającymi „króliczymi” uszami. Tej drugiej znajomej się ona bardzo podoba, prawdopodobnie miała wpływ na jej zakup. Ta czapka prawdopodobnie pasowałaby do bikejek, ale tych nie stwierdzono, a czarne, nawet błyszczące to nie to samo. Reszcie wspólnych znajomych ona się już tak nie podoba, podobnie Tobie. Czapy oczywiście nie widziałeś, ale wiesz jak to wygląda i z czym się kojarzy.
I bach, pewnego dnia, w lekko (no, minus dzisięć) trzaskający mróz, znajoma przybyła w odwiedziny. Po wizycie wychodzi, ubiera się, zauważasz czapę, mówisz: „O jaka fajna czapka.” Zauważasz, że się uśmiechnęła. Reszta otoczenia jest zdziwiona pochwałą, ale co tam, każdemu trzeba dać trochę przyjemności. A właśnie, zdziwione otoczenie też powinno mieć przyjemność, byle sarkazm wyczuło…
I czy w ten sposób można powiedzieć, że jesteś dwulicową osobą? Czy jednak, że jesteś sprawiedliwy, bo tylko dzielisz „sprawiedliwie” dar uśmiechu…?
A może tak inną drogą. Skrytykuję kogoś publicznie, osobę lub grupę, nie podając oczywiście personaliów tudzież innych nazw własnych i niewłasnych, czyli jakbym krytykował wszystkich. Bo przecież to takie proste. Bo oni są grubi, a ja szczupły, bo oni są głupi, a ja mądry, bo oni zważają na konwenanse, a ja sprawiam wrażenie, że nie zważam. I tak dalej. I tu kurde głupia niespodzianka, bo przypadkiem, znajomi też to usłyszeli, przeczytali, ktoś im „doniósł”. I wzięli to coś do siebie. I ja, „doskonały”, wcale nie jestem taki doskonały, jestem zdziwiony, że to zrobili. Nie u każdego dostrzegam belkę w oku, tylko u tego co mi pasuje, a tymczasem, większość takie belki we własnych oczach dostrzega i na zarzuty reaguje. Czyli pewnie przewraca mi się w głowie, bo jestem nienormalny, a oni są normalni. Taki swoiście autystyczny.
lemiel@jabber.wp.pl
Komentarze:
mówiłam Ci już, że jesteś mistrzem szyfrowania? to jesteś... ale coś jest w tym, co napisałeś;)
E tam, przecież to oczywiste. :)
a - i nauczyłam się nowego słowa... bikejka. ale przyda mi się;)
I teraz przez Ciebie zaczęłam się zastanawiać czy te wszystkie "fajne nauszniki" to też takie komentarze jak Twój ;)
A tak poważniej (ale tylko ciut). Moje futrzaste nauszniki są całkowicie obciachowe i takie właśnie mają być. Trzeba czasem sobie w życiu trochę dystansu zafundować, czegoś nie z tej parafii, czegoś wyrywającego choć na moment z codziennej rutyny. Póki mnie policja i antyterroryści ścigać nie zaczną, zamierzam zawsze zachować w sobie coś ze zwariowanego dzieciaka.
A jeśli chodzi o Twój dylemat, to jeśli Twoja znajoma jest choć cokolwiek podobna do mnie, to czego bysś nie powiedział (albo w ogóle nie powiedział nic) to najpewniej będzie jej zwisać - bo ta czapa to dla siebie, nie dla otoczenia jest.
Nie filozuj za dużo ;) [filozuj zamierzone]
w zyciu trzeba miec wiele twarzy, na kazda mozliwa okazje.
a krytykowanie innych jest u nas norma, wiec raczej pozostaje sie do tego przyzwyczaic. raz ty kogos, inny raz ktos ciebie.
To nie dylemat, raczej nieco podkoloryzowana rzeczywistość. W obu przypadkach.
A nauszniki są fajne, ale jak się nie spędza pół doby na allegro, to tu ciężko je kupić...
Serio? Hmm, może powinnam rozkręcić biznes zatem - sprowadzanie nauszników do Polski ;)
Ja kupiłam w jakimś sklepie z górskimi artykułami - mieli trochę takich bardzo ciepłych czapek, w stylu rosyjskim też (z klapkami na uszy) ale wyglądałam w tym przekomicznie, więc padło na nauszniki. Zresztą one są mniej inwazyjne dla fryzury a też grzeją w uszka ;)
Dodaj komentarz:
Możesz używać Markdown bez obrazków.