Bicykl(7) , Ciuchy(10) , Humor(75) , Jedzenie(36) , komentarze(3) , Kultura(63) , Miniblog(144) , Mozilla(5) , Nauka(18) , Polityka(16) , Praca(12) , Radio(9) , SeaMonkey(2) , Skrzaty(3) , Tech(151) Tylko mebel(32) , Varia(291) , Zabawki(2) , ziewnik(45) , Zwierzaczki(7) , Życie(330) , London story(4)



Facebook i sprzątacz w Microsofcie

26 lutego 2010 | 14:25:31 | Kategorie: Varia | 18 komentarzy | Permalink

Pod wpływem przeczytanych w ostatnim czasie różnych dziwnych tekstów w sieci zastanawiam się, czy za kilka lat będzie krążył gdzieś, zapewne również w sieci, dowcip analogiczny do tego o człowieku, który nie został sprzątaczem w Microsofcie bo nie miał emaila, ale odnoszący się do posiadania konta na Facebooku.

zazdroszczę palaczom

25 lutego 2010 | 22:29:11 | Kategorie: Varia | 17 komentarzy | Permalink

Tych regularnych przerw w pracy na dotlenianie się. Kurcze, żadne Workrave nie są tak skuteczne jak głód nikotynowy w odrywani od pracy. Bo zwykły głód na jedzenie nie jest. I swobodnie można zostawić robotę. Pytanie czy pilną. I czy palacze mają pilne prace do wykonania?

Ona nie jest moją rywalką

21 lutego 2010 | 22:08:13 | Kategorie: Varia | 19 komentarzy | Permalink

Na dzisiejszych zajęciach była mowa o cenach ciuchów i butów. Dziewczyny w większości wypadków stwierdziły, że na buty to maksymalnie tysiąc złotych by dały. Był też wątek o tym, dlaczego według producentów najlepiej by było, jakbyśmy wszyscy chodzili w workach jutowych — coś w rodzaju czarnego Forda T. Ale przy okazji obrazującego to „przedstawienia” przyszedł mi do głowy wniosek odnośnie ubrań kobiet. Sytuacja przypomina pawie i ich ogony. Co prawda nie jestem pewien, czy wniosek jest jednoznaczny, bo patrząc po znajomych w realu i w sieci, to przy, w pewnym sensie, porównywalnych warunkach występują dwie skrajne postawy, ale jedna zakłócająca mi trend osoba ostatnio mocno się zmienia, może to jednak wyjątek potwierdzający regułę…

Bo niby kobiety ubierają się dla kobiet. No właśnie, ale po co? Żeby im się przypodobać? Nie, to jest walka, która z nich jest „lepsza”, walka o władzę, o facetów, o pracę. Im która „strojniejsza”, tym niby ma być większą „liderką”, mniej się czuć zagrożona. A wyszło mi na to, że właśnie jest na odwrót. Najbardziej strojna na sali dziś jest jakąś tam liderką, ale nie taką naturalną. W pewnej sytuacji miałem skojarzenie z koleżanką ze studiów, określaną przez ogół nie bez powodu jako „kujon”, mimo, że była sympatyczna. Ale były też na sali trzy inne liderki, takie „bardziej naturalne” — każdy się przedstawiał, więc wiadomo co robią, na dodatek zachowanie na zajęciach o tym świadczyło — i każda z nich ubrana w stonowany sposób — one nie czują zagrożenia.

Przy okazji wtrącając, było widać na zajęciach w jaki sposób i jacy ludzie są dobierani do pracy w tzw. korporacjach — dużych międzynarodowych firmach — bo byli na sali przedstawiciele takich pracowników. I niestety, nie każdy się nadaje do takiej pracy, to widać, że aż kłuje w oczy i tego nie da się nadrobić wykształceniem lub doświadczeniem albo „plecami”…

Przepis na pyszne, prawdziwie slołfudowe jedzenie

20 lutego 2010 | 22:52:13 | Kategorie: Humor, Jedzenie, Varia | 25 komentarzy | Permalink

Kromka chleba ze śmietaną i cukrem jest pyszna. Proste, zdrowe i pożywne jedzenie. Na dodatek jakie ekologiczne, czysta odmiana od fastfoodów. Ale jak to zrobić? Tak z niczego trochę trudne. A na dodatek, żeby było zdrowe, to trzeba się trochę napracować.

Zacznijmy od śmietany. Dobra, czyli swojska. Z własnego mleka. A własne mleko to oczywiście własna krowa. Ale nie będziemy kupować pierwszej lepszej krowy. Wyhodujemy własną.

Ale żeby móc ją hodować, to przydałoby się jakieś gospodarstwo. Kupujemy takie małe. Dom, budynki gospodarcze i około 3 ha ziemi. I już mamy miejsce na krówkę, bo i stajnia jest i pastwisko - przeznaczymy na nie jeden z trzech hektarów.

Kupujemy jałówkę. Czekamy aż podrośnie na tyle, żeby zaprowadzić ją do byka albo byka przyprowadzić do niej. Udało się, będzie cielątko. Czyli z cielęciem będzie już też mleko. Doimy krowę. Potrzebne będzie czyste wiadro na mleko, wiadro z czystą ciepłą wodą, ręcznik i stołeczek. Przystawiamy stołeczek do krowy, siadamy na nim, czystą wodą myjemy wymiona. I jak już umyliśmy i wytarliśmy, to podstawiamy wiadro i rytmicznymi ruchami wyciskamy mleko. A jak jest mleko, to i śmietana, którą z niego zbierzemy. A ze śmietanki można ewentualnie ubić masło jak będziemy jej mieć za dużo ;)

Ale potrzebny nam jeszcze chleb. Na drugim hektarze siejemy pszenicę. Uprzednio go nawożąc, najlepiej oczywiście naturalnie - w końcu mamy krowę - azotem, fosforem i potasem. Potrzeba ze 250 kilogramów ziarniaków. Zbierzemy 25-30 kwintali (2500-3000 kilogramów). Wystarczy na duużo chleba. Zmielimy ziarniaki i będzie mąka. Drożdże na zaczyn można kupić w sklepie.

Ale skoro chleb ma by jak najbardziej naturalny, to nie można używać tych dziwnych wynalazków automatycznie wyrabiających ciasto i pieczących chleb. Do wyrobienia ciasta trzeba użyć dzieży. Do pieczenia chleba należy wymurować piec chlebowy! A w piecu palić tylko drzewem bukowym z własnoręcznie zbieranych w lesie (po uzyskaniu wcześniej zgody leśniczego) suchych gałęzi.

No tak, a cukier? Nie może przecież być z melasy z buraka cukrowego. Musi być z trzciny cukrowej. Na jej uprawę przeznaczymy trzeci hektar - nie muszę dodawać, że powinien on być w tropikach. Na posypanie kromki chleba ze śmietaną wystarczy. Siejemy, po 11-24 miesiącach zbieramy. Przepuszczamy łodygi i liście przez prasy. Uzyskany sok podgrzewamy i poddajemy defekacji wapnem. Odparowujemy wodę, afinujemy i saturujemy mlekiem wapiennym i ditlenkiem węgla (a co!) lub kwasem fosforowym. Odbarwiamy za pomocą węgla aktywnego i możemy już krystalizować przez odparowanie wody i suszenie. I już mamy kryształki na chlebek.

Czyli bierzemy kromkę świeżo upieczonego chleba, dając mu tylko ostygnąć, polewamy śmietanką zebraną z odstanego mleka z poprzedniego udoju. Sypiemy wysuszonymi kryształkami cukru.

Ilość porcji: dwie.
Ilość kalorii: a kto by się przejmował.
Czas przygotowywania: pomijalny, bo co to są w końcu dwa lata na uprawę trzciny albo wyhodowanie krowy.
Smak: niezapomniany.

Ale żeby ten smak był jeszcze lepszy to skrapiamy wszystko bulionetką Knorra. Wołową, w końcu mleko od krowy jest.

Nie pomyślałem żeby dopisać, że ten wpis jest pozytywnie dedykowany przez ostatnie zdanie niejakiej Maire…

fenomen magdusi

18 lutego 2010 | 23:37:26 | Kategorie: Varia | 13 komentarzy | Permalink

Nie rozumiem fenomenu #magdusia i tego jak ludzie tracą czas na śledzenie jej bloga na Frondzie (http://fronda.pl/magdusia/blog/) oraz zapewne za chwilę bloga jzet-a tamże. Nawet jakoś ze zrozumieniem nie czytają. Ale coś w tym musi być, skoro nawet osoba nie zaangażowana w całą tę zabawę i internet jest zainteresowana tym bagnem… Czy ona faktycznie to ASP skończyła — GL się kłania, ale to nie można być pewnym osoby — i w przypadku twierdzącym, czy ludzie po tej uczelni tak standardowo głupoty wypisują?

Chociaż ja tracę czas na czytanie Rynku Kolejowego… Ale tłumaczę to sobie ponad sześcioma setkami kilometrów co tydzień, mimo tego, że to niewiele.

Chwaląc czapkę, autystycznie

03 lutego 2010 | 22:10:02 | Kategorie: Varia | 7 komentarzy | Permalink

Masz znajomą, albo dwie, bliskie, ale tak nie do końca takie od pełnego serca. Wiecie, do kradzenia koni. Oczywiście masz też innych znajomych. Takich od serca i takich zwyczajnych. Jedna z tych dwóch znajomych kupuje sobie zimową, białą, „futrzaną” czapę z odstającymi „króliczymi” uszami. Tej drugiej znajomej się ona bardzo podoba, prawdopodobnie miała wpływ na jej zakup. Ta czapka prawdopodobnie pasowałaby do bikejek, ale tych nie stwierdzono, a czarne, nawet błyszczące to nie to samo. Reszcie wspólnych znajomych ona się już tak nie podoba, podobnie Tobie. Czapy oczywiście nie widziałeś, ale wiesz jak to wygląda i z czym się kojarzy.

Czytaj dalej...

Nadgodziny w kosmosie

02 lutego 2010 | 00:05:55 | Kategorie: Varia | 1 komentarz | Permalink

Zastanawiam się, co byśmy z kumplem z pracy zrobili w kosmosie w sytuacji jak w Apollo 13 i jakbyśmy się zachowywali. A moje kochane dziewczę na to, że pewnie byśmy siedzieli w nadgodzinach, bo zawsze siedzimy i jakbyśmy nie siedzieli, to byśmy byli chorzy...

« Wcześniejsze wpisy | | Nowsze wpisy »

lemiel@jabber.wp.pl

nie ma mnie

mail: lemiel na wp.pl