lemiel@jabber.wp.pl

nie ma mnie

mail: lemiel na WP.pl

lemiel



Brudne jedzenie jest pyszne!

Bierzemy pyszny, czysty chlorek sodu, wkładamy w układ koloidalny bliski smogowi powstałemu ze spalania niecałkowitego drewna i trzymamy w nim przez jakiś czas. Po tym czasie, rzędu kilkuset godzin, wyjmujemy z tego smrodu i rozkoszujemy się namiastką smaku wędzonki i zapachem dymu. Smacznego.

Czy własnoręczne wędzenie pozwoli coś zaoszczędzić? Nie sądzę, cena kilkograma takiego produktu w okolicach dwustu złotych boleśnia zderza się z ceną drzewa zużytego do wytwarzania dymu w czasie tych kilkuset godzin oraz wódki (nawet tej co sama goni po rurach) wypitej przez pilnujących, by ogień nie wygasł.

A by otrzymać pyszne wędzone mięsko wystarczy powędzić go trzy-cztery godziny. Oraz można odkroić skórkę. A spróbujcie odkroić skórkę od ziarenka soli. Nawet dużego ziarenka.

podryw « | | » Tenis - to da się oglądać

Komentarze:

1. | eelka | 17 stycznia 2010, 20:20:30 | Permalink

Tak sobie myślę od pewnego czasu: a może mała wędzarnia w ogródku? Tylko czasu zawsze mało...

2. | occulkot | 17 stycznia 2010, 22:22:12 | Permalink

ja sie przymiezam do zmontowania takowej na wiosne. Z tego co widzialem p[o schamatach to na prawde prosta rzecz. Dodatkowo jak zmontuje ja razem z grillem to bedzie dwufunkcyjne urzadzenie ;). Na stronie wedlinydomowe.pl jest mnostwo przepisow i schematow budowania wedzarni ;P

3. | lemiel | 18 stycznia 2010, 23:13:00 | Permalink

Hmmm. Plan z wymiarami - do dopasowania - eelka szukaj miejsca w ogródku.
wędzarnia Jackosza

4. | Mr B | 20 stycznia 2010, 22:25:52 | Permalink

Mój dziadek miał wędzarnie... Jak byłem mały, to była wędzarnia; potem to rozebrali i zrobili "living room". O tempora o mores....

5. | Piotr Szymczak | 25 stycznia 2010, 17:07:45 | Permalink

Hmmm u mnie na wsi aż takich wymyślnych wędzarni nie ma, swego czasu sprawdzały się 4 płyty eternitu, ale okazało się że to niezdrowe, teraz najpopularniejszą wędzarnią jest wysoka na 160 cm beczka metalowa albo zwitek blachy o stosownych wymiarach. beczkę stawiało się na pustakach lub cegłach wrzucało węgiel, drzewo podpalało, a mięso kładło się na specjalnych kijkach (na sznurku) na całość kładło się jakąś deskę, by robactwo sie nie zleciało i okrywało się jakimiś dywanami chodnikami czy innym materiałem który nie przepuszczał dymu. Sprawdzało się 20 lat temu i sprawdza się teraz, oczywiście taka wędzarnia jak na linku wygląda o wiele fajniej, estetyczniej etc. zaletą wędzarni z blachy jest jej mobilność :)

Dodaj komentarz:

Możesz używać Markdown bez obrazków.

 

 

 

 code