puste butelki
Tak ze dwadzieścia i więcej lat temu, to bym puste butelki umył, wysuszył i zawiózł do punktu skupu w mieście (cena biletu autobusowego była niezauważalna, wody do mycia też). A dziś, tak po prostu je wyrzuciłem do kosza na stłuczkę szklaną. Trochę dziwnie się poczułem jak mi się dzieciństwo przypomniało…
lemiel@jabber.wp.pl
Komentarze:
dobrze, że chociaż do dobrego kosza :)
Wiesz, zasypane śniegiem, można się było pomylić... ;)
Do dobrego, dobrego, a oni i tak to wszystko pomieszają :P
nawet jeśli wszystkie ekologiczne śmietniki zabiorą jednym śmietnikiem, to i tak są wstępnie posegregowane i jest szansa, że nie wylądują wszystkie od razu na wysypisku, tylko coś z tego da się odzyskać
Świeże powietrze ;)
Niby tak, ale nigdy nie wiadomo. Kiedyś byłam świadkiem jak magiczne trzy pojemniki do segregowania śmieci wrzucili do jednego wozu. Wszystko mieszając.
ja widuję to co chwilę, ale jak wspomniałam - to są nadal wstępnie posegregowane śmieci, które nie jadą na wysypisko, tylko do sortowni (chyba, że przedsiębiorstwo stawiające takie śmietniki zarządzane jest przez totalnych kretynów :) a raczej tak nie jest, bo by te śmietniki się zupełnie nie opłacały)
Pewnie tak, ale czasami to nie kretyni, a leniwe świnie ;) A pojemniki to pic na wodę, bo przecież o środowisko dbać trzeba ;))
Trzeba, czasem mi się chce i udaje nawet.
weronika: Pewna jesteś, że nie jadą na wysypisko? Bo przecież wystarczy, że śmieciarka zrobi kurs do kilku takich śmietników, i wszystko w środku jest w zasadzie posortowane podobnie, jak w normalnym śmietniku.
U mnie lata temu też postawili cztery śmietniki, a i tak brała je jedna śmieciarka razem, i wywalała na jedną kupę na wysypisku. Po co? Żeby przed "dorobieniem się" sortowni z prawdziwego zdarzenia albo umowy z takową, wychować ludzi do sortowania śmieci. Potem już nawet zewnętrzne firmy przychodzą "na gotowe".
nie dam Ci gwarancji, że 100% zgarniętych posortowanych śmieci jest odzyskiwanych, ale swojego czasu w związku z nauką w tym kierunku, jak i osobistymi zianteresowaniami, przyjrzałam się kwestii - tak to działało, że nie opłacało się wywozić każdego jednego śmietnika pojedynczo, natomiast nawet takie wymieszane są już wstępnie posortowane i jakaś podstawa do dalszej obróbki jest
z tym wychowaniem - może coś być
i jeszcze coś innego - pomieszane, ale przedtem posortowane śmieci to nie są śmieci jak w zwykłym śmietniku, nie ma tych najbardziej kłopotliwych - spożywczych i generalnie tych kłopotliwych (wszystkie obierki, skórki, zlewki, etc ale też np. pieluchy - niewykluczone, że to określenie to po prostu komunalne (nie dam głowy, dawno temu to było)), które są nie do posortowania automatycznie bez wielkich kosztów (no i nie bardzo jest co z nich odzyskiwać)
Po co myć butelki? I tak będą myte i zdzierane z papieru, niepotrzebnie marnujesz wodę.
Teraz nie myję. Wtedy myłem, bo brudnych nie przyjmowali. Ale etykiet nie zdzierałem.
U mnie na wsi za dawnych czasów, to nawet na butelki było specjalne pomieszczenie gospodarcze i o dziwo takie butelki były w cenie. Pamiętam jak bedąc małym brzdącem jechałęm z ojcem furmanką wypełniona butelkami po oranżadach (wtedy była w takiej ciemnej 2 litrowej butelce)czy po piwie, i takie fajne butelki z "porcelanowym" kapslem, takie jak teraz w Ikea można kupić za 8 zeta :) Wiem że wtedy to była frajda, te co się nie nadawały do zwrotu tłukło się i wrzucało w fundamenty nowo budowanego domu, te które można było sprzedać=oddać myło się. Jako dzieciak frajdy miałem przy tym co nie miara, a zapas butelek był z kilku lat więc uzbierał się prawie cały wóz :) Pamiętam że tato za gorliwe mycie butelek, cała kasę wydał na jakieś słodycze, dla mnie. Zaangażowanie było wyrobione, bo wiecie cały wóz butelek to jednak było trochę kasy :)
Segregacje śmieci jak najbardziej popieram i ufam, że jest z tym lepiej niż z "mieszaniem mleka różnych klas"
Piotr Szymczak mój kuzyn ma butelki w fundamentach domu, ale nie są potłuczone tylko każda była wsadzana szyjką do ziemi, tak żeby tylko 1/3 butelki z denkiem wystawała.
Hm... ja też pamiętam stare dobre czasy, jak raz-dwa razy do roku na butelkach zarabiałem prawie sto złotych :D LOL na całe wakacje wystarczyło :D I cała rodzina cieszyła się, że pozbyła się niechcianych butelek! A dziś.... buu... do wora i na stłuczkę szklaną!
Dodaj komentarz:
Możesz używać Markdown bez obrazków.