Obrona Częstochowy i smoki oraz wróble
Dziś się okazało, jak mi wychodzi, mimochodem, że do stosowania techniki „obrony Częstochowy” trzeba mieć talent. I niekoniecznie ujawnia się on w tym najbardziej widocznym uwalaniu wróbelków (bo kolibry to już by była przesada), ale w tym, żeby nie przepuścić ukrytego smoka. Jako autor wróbla, który po upływie półtora roku okazał się być smokiem, którego to smoka mój koliber (tak, koliber, bezwzględnie) usunął, przechodząc przez ogniomurek i wywołując niepojęte działanie obrońcy oraz wywołując lawinę, jestem w szoku. Niepojętym… Po czwartku i piątku zdziwienia, poniedziałku szaleństw… Dwa kieliszki tego czegoś z końca stycznia 2008 (1/3 spirytusu, 1/3 miodu, 1/3 soku z cytryny) to tylko na smak i uśmiech podziałają.
Przepraszam, że tak tajemniczo, ale nie da rady inaczej, bo… I tak jestem niewinny…
lemiel@jabber.wp.pl
Komentarze:
matko, jaki slang środowiskowy...:D
Bo to mocno hermetyczne, ale z szoku ja i ktoś jeszcze prędko nie wyjdziemy.
Bo ja tylko chciałem coś małego, a, że, zrobiono coś i nie powiedziano, że to robi coś, to...
Dodaj komentarz:
Możesz używać Markdown bez obrazków.