Bicykl(7) , Ciuchy(10) , Humor(75) , Jedzenie(36) , komentarze(3) , Kultura(63) , Miniblog(144) , Mozilla(5) , Nauka(18) , Polityka(16) , Praca(12) , Radio(9) , SeaMonkey(2) , Skrzaty(3) , Tech(151) Tylko mebel(32) , Varia(291) , Zabawki(2) , ziewnik(45) , Zwierzaczki(7) , Życie(330) , London story(4)



naturalny budzik

26 października 2009 | 23:21:10 | Kategorie: Zwierzaczki, Życie | 11 komentarzy | Permalink

Noc z niedzieli na poniedziałek. (No, z 25 na 26, chociaż może z 25 na całkiem inny dzień.) Jak co tydzień prawie. Krótka. Budzi mnie jakiś ruch, chyba psa w nogach. I takie jakby jego piśnięcie (tak jak psy robią). Podnoszę głowę, patrzę, a on tuż przy mojej twarzy. Z takim proszącym wyrazem mordki. pomyślałem, że pewnie potrzebuje na „spacer”. No to wstaję. Pierwsze co robię, to sprawdzam zegar. 4:50. Podejrzane. Sprawdzam drugi, na telefonie, ten co mnie miał obudzić o 4:50 właśnie. Nic nie widać, nie reaguje na naciskanie klawiszy, rozkładanie klawiatury (E75). Telefon wisi. Patrzę na zegarek - wskazówki na 5:54 (nie przestawiony i spieszy 3 minuty). Idę zerknąć gdzie pies. Słodko śpi na mojej poduszce i nigdzie nie chce iść. Co jest grane - był zatroskany, że nie wstanę na pociąg i miejscówka w IC przepadnie? Fajne zwierzę. Zadbało o mnie… Ale podejrzane to bardzo. Nie pozostaje nic innego tylko ubrać się, zjeść serek z Piątnicy z dodatkiem domowego dżemu wiśniowego, umyć zęby i udać się w drogę do pracy.

A telefon zaczął działać po 4 restartach z wyjmowaniem baterii i po podłączeniu kabla USB w pracy dopiero, po kilku godzinach. Niedobra Nokia, niedobra. Jak ruszył to oczywiście chciał odgrywać alarm z 4:50, ale to trochę musztarda po obiedzie.

Dystrykt 9

18 października 2009 | 22:36:53 | Kategorie: Kultura | 18 komentarzy | Permalink

Jak dla mnie dno. Może nie totalnie, ale mocno. Manoj Night Shyamalan w takiej „Osadzie” albo „Znakach” miał przynajmniej spójną historię. Przyszłość, fajne zabawki, ale namierzyć telefonu komórkowego nie da się inaczej niż w trakcie rozmowy. Taka jakaś totalna naiwność. Polityczna i ogólnoludzka. Za dużo praw dla jednych kosztem innych. Idiotyczne zachowanie bohaterów, na dodatek przerysowanych. Idiotyczne pieprzenie o karach za nielegalne komputery i rozmnażanie. I niszczenie „szopy rozmnożeniowej”. I ci obcy. Tu też naiwność. Jak przylecieli i taką broń mają to nie wrócą? Jak tylko zdobędą kolejne dwie szklanki paliwa na drogę w obie strony. Kolonia dla miliona obcych w tuż obok dużego miasta. Obcy z bronią, którą sprzedają etapami przez dwadzieścia lat, a kto ich ewakuował, kto tego nie dopilnował? I co to za sens chodzić i zbierać podpisy pod zawiadomieniem o eksmisji na terenie specjalnym… Jak i tak rozwalają od przysłowiowego kichnięcia. Pułkownik idiota. Spodziewałem się czegoś w rodzaju transformersów po reklamach - nie czytałem recenzji żadnych, a tu niedorobiony pseudodokument z jednym robotem na końcu (sam jestem widocznie sobie winny).

Był to pierwszy film, na którym się zastanawiałem, czy nie wyjść z kina. A najśmieszniejsze jest to, że mojej dziewczynie się podobał…

Twórcy byli jednak na tyle profesjonalni, że tak pocięli historię, że można nakręcić zarówno sequel i prequel.

Dodane 26.11.2011, przyda się, wpis u Krystka:Dystrykt 9. Bzdura bzdurę pogania.

No bo wiesz…

07 października 2009 | 22:26:46 | Kategorie: Nauka, Życie | 10 komentarzy | Permalink

Mniej więcej w ten sposób tłumaczyła mi pewna osoba opóźnienie w wykonaniu czegoś. Trochę smutno się tego słuchało. Mój zasób słów nie jest bogaty, ale jednak poczułem dużą różnicę. Oczywiście ta osoba nie musi zarabiać na życie słowem mówionym bądź pisanym, to co robi obecnie robi dobrze (pomijając to i pewnie inne opóźnienia, z przyczyn, bądźmy szczerzy, bardzo różnych). I bynajmniej nie można takiej osoby nazwać robolem, bo to mocno obraźliwe, a dopóki żyje się samemu z własnej pracy, to jest się takim samym robolem… I nie ma się co wywyższać.

Chociaż to, na co zwróciła uwagę Ania:

Statystycznie polski krezus jest mężczyzną (pierwiastek kobiecy nie przekracza 8 proc.), ma 55 lat (…), dwójkę dzieci i wyższe wykształcenie.

ma jednak znaczenie… Bo można, ale nie trzeba, np. nauczyć się odejmować.

no jak on mógł

05 października 2009 | 21:31:24 | Kategorie: Humor, Życie | 21 komentarzy | Permalink

Środek nocy, cisza w eterze, udajemy się na zasłużony odpoczynek, pompujemy materace i temu podobne. Jeden materac miał dobrej klasy automat pompujący. Na dodatek był dość szeroki.

Kolega proponuje: „To może się zmieścimy na nim we dwóch? Nie będziesz musiał dmuchać.
A ja na to: „Wiesz, musielibyśmy spać na łyżeczkę.
On w śmiech i wymówił te okrutne słowa : „Na łyżeczkę! Głodnemu chleb na myśli.

No jak on mógł! :D

o czym by tu napisać na blogasku

02 października 2009 | 22:48:07 | Kategorie: Tech, ziewnik | 3 komentarze | Permalink

Miałem ostatnio trochę zabawy z PHP 5.2 i 5.3 w zestawie z IIS6. Malutkie problemy pojawiły się po drodze. Oglądanie się na konfigurację na dotychczasowym serwerze nie pomogło. Oczywiście sieć pomogła i bynajmniej rozwiązanie nie znalazło się na stronie z początku listy wyników wyszukiwania w Google. Na dodatek sprowadzało się to do zrozumienia pytania po co ktoś coś tam robi w odpowiedzi na pytanie z opisem problemu.

Trochę tych stron jednak przekopałem. I patrząc na to, co ludzie (no chyba na Zachodzie) piszą po angielsku o takich rzeczach, na dodatek tak dużo tekstu, to może pisać o takich pierdołach rozwiązujących problemy? Ale po polsku? Ba, ale czy ktoś szuka takich rzeczy po polsku? Ale trzeba by znaleźć na to czas i chęć. Tylko, kojarzy mi się to z „Ale mega dziś było w szkole”. Oraz tym, że „ludzie z branży” raczej nie marnują czasu na coś takiego. Z drugiej strony, ile wytrzyma w głowie taka wiedza na półkach z krótkim czasem dostępu? I czy za kolejne półtora roku też ja To będę robił? A pewnie znowu się coś zmieni i zamiast PHP 5.2.11 będzie 5.3.8…

No i jest tyle innych przyziemnych i fajnych rzeczy, o których niestety nie mogę pisać ;).

Ale kojarzy mi się to z opisywaniem po raz n-ty instalacji nowej wersji Wordpressa. Albo takim White Plate, którego bilboard reklamowy mijam codziennie wracając z pracy, a adres odwiedziłem dopiero biegając po ciągu odnośników, bo wcześniej mi się nie chciało nawet na blipie o nim napisać…

To inna bajka jest…

« Wcześniejsze wpisy | | Nowsze wpisy »

lemiel@jabber.wp.pl

nie ma mnie

mail: lemiel na wp.pl