proza życia jest inna albo jestem członkiem ekskluzywnej siłowni
Właśnie, co to w ogóle jest ta ekskluzywna siłownia?
A tak w ogóle, to trafiłem na ten artykuł idąc kolejno przez kilka blipnięć, nawet nie wiem od którego się zaczęło.
Przedostatni mówił coś o Modzie na sukces.
Właśnie. Artykuł. Dlaczego wciąż jestem singielką?
W Polsce chyba tak jeszcze nie ma. Bo to zaścianek. W porównaniu oczywiście do Londynu, w którym mieszkają bohaterki. Bo życie to nie jest śmiech z holenderskiego akcentu, tylko coś innego.
Poznawanie drugiej połówki, to w ogóle strasznie dziwny proces. Najłatwiej oczywiście w szkole, na studiach, prywatkach, dyskotekach. Bo wymiana, ludzie z różnych miejsc, innych niż już znane, w którym partnera się nie znalazło. I może być, że w tych miejscach się tej osoby nie spotka. Ale czasem się spotka taką przypadkowo. Jak, w pewnym sensie ja swoją dziewczynę. W totalnie innym mieście i otoczeniu. Bo nikt mi nie powie, że to nie jest przypadek. W sumie, komentarze pod artykułem mówią wiele. Tylko dziwne, że nie ma linka do Sympatii, jak pod większością artykułów o pokrewnej tematyce na Onecie.
A co do mojej dziewczyny, to jest wspaniała. Po prostu pasuje. I mnie kocha i ja ją kocham.
lemiel@jabber.wp.pl
Komentarze:
heh, ja też drugą połówkę przypadkiem poznałam, a raczej przypadkiem odnalazłam 2 lata po tym, jak miałam jej nigdy nie zobaczyć :)
Znaleźć sobie partnera/partnerkę w grupie ze szkoły, studiów, pracy itp. to szczyt lenistwa.
Ależ ja jestem leniwy ;>
Co do samego artykułu - o ile samą opcję bycia "singlem" uważam za całkiem sensowną, tak już motywacja niektórych z tych pań nieco mnie bawi ;]
To nie lenistwo. To szczęście. Jeśli oczywiście taki związek w dobrym, zdrowym stanie przetrwa.
A motywacja. Kretyństwo, faktycznie Moda na sukces...
a ja mam dylemat... bo z jednej strony nie wierzę w przypadki i uważam, że wszystko ma jakiś sens, a z drugiej mam wrażenie, że życie to szereg przypadków, bo jak inaczej wyjasnić to wszystko, co nas spotyka niespodziewanie...?;)
Oczywiście, przypadki mają sens. Ale nawet Ten Ktoś nie ma szans wszystkiego kontrolować. Bo byłoby niewesoło.
a może można zaplanować przypadek? ew. ująć go w 'rachubach'?
Wiesz, chyba w większości wypadków człowiek mówi sobie: "A może to będzie ta i będzie fajnie?". W moim/naszym przypadku była.
Nie wiem dokładnie jak było z drugiej strony (znaczy, nie pamiętam czy mówiła). Przy najbliższej okazji zapytam, jak nie zapomnę ;)
czytam ten artykuł i jest bardzo, bardzo dziwny, albo paniom się trochę w głowach poprzewracało
Przypadek. Dar od losu? W euforii szczęścia dochodzi jeszcze magia. Długo trwało nim przestałam być singielką. Zdarzenia potoczyły się tak szybko, że nie miałam nawet chwili by to ująć w ramy porównań. Czy byłam zdetermninowaną i nastawioną na cel? Zważywszy czas... Też nie pytałam :)
Dodaj komentarz:
Możesz używać Markdown bez obrazków.