lemiel@jabber.wp.pl

nie ma mnie

mail: lemiel na WP.pl

lemiel



o żonie (nie mojej)

Czy tylko dla mnie dziwnie brzmi jak kolega wypowiada się o znanej mi swojej żonie per moja żona zamiast po imieniu? Czy to raczej normalne, bo w sumie obcy jestem? Cytując: „A żona moja jest w ciąży.”

Linux (Ubuntu 9.04), dysk na USB i partycja ext3 « | | » seks, grzech, rozgrzeszenie

Komentarze:

1. | esej | 04 września 2009, 22:08:02 | Permalink

Znam faceta, który do swojej żony tak się zwracał "żono moja zrób to i tamto.. bla bla" I to było denerwujące :p

2. | lemiel | 04 września 2009, 22:12:20 | Permalink

No właśnie. Denerwująco. Ale zwrócić mu uwagę to tak nie bardzo… Ale w sumie, mógłby mówić lepiej, „małżonka moja”…

3. | esej | 04 września 2009, 22:15:32 | Permalink

o nie... biedne, bezimienne kobiety :P

4. | lemiel | 04 września 2009, 22:16:31 | Permalink

Taka nie bezimienna obok mnie mówi, że to po prostu jest trauma na całe życie…

5. | esej | 04 września 2009, 22:17:11 | Permalink

tak to jest z małżeństwami :P

6. | lemiel | 04 września 2009, 22:18:08 | Permalink

Ładne założenia…

7. | esej | 04 września 2009, 22:18:36 | Permalink

a taki tam żarcik ;)

8. | Piotr Szymczak | 04 września 2009, 23:52:39 | Permalink

Zwracanie się bezimiennie raczej nie fajne, będąc w poważnym związku zawsze używałem imienia owej wybranki, chyba że wypowiadałem śię wśród osób które nie znały jej imienia lub były to osoby starsze wtedy używałem słowa dziewczyna "moja dziewczyna", myślę, że będąc żonatym mówiłbym podobnie. Jeżeli Kowalski wie że moja wybranka to Eleonora to używałbym imienia ...

a co do „A żona moja jest w ciąży.” zawsze się może okazać że to żona kogoś innego jest w ciąży ale Twój kolega się do tego przyczynił :) Więc dobrze że precyzuje czyja żona jest w ciąży :)

9. | kayo | 05 września 2009, 00:28:54 | Permalink

Ja mówię "moja żonka" a wprost do niej po imieniu lub kochanie

10. | Dodek | 05 września 2009, 12:39:41 | Permalink

Myślę, że czasami jak się powie "moja żona" to więcej osób zrozumie o kogo chodzi, niż gdy się powie "Kasia", "Agnieszka" czy inna "Ewelina".

11. | esej | 05 września 2009, 12:42:20 | Permalink

Dodek, to właśnie o to chodzi, czy ten ktoś zna moją połówkę. Jeśli mówię o moim chłopaku komuś kto go nie zna, to mówię "mój chłopak", jeśli jednak jest to ktoś kto go zna to mówię po prostu imię.

Mi zawsze dziwnie było jak mój szwagier o mojej siostrze mówił "moja żona", właśnie do mnie.

12. | Jajcuś | 05 września 2009, 17:29:38 | Permalink

To zależy czy się chce położyć akcent na osobie, czy na relację z nią.
„Ika jest wciąży” znaczy, że Ika będzie miała dziecko.
„Moja żona jest wciąży” znaczy bardziej „będziemy mieli dziecko” – niejako uwzględnia i mnie w tym zdaniu.
Taki zabieg stylistyczny IMHO jak najbardziej w takiej sytuacji uzasadniony.

13. | anetka | 05 września 2009, 21:38:58 | Permalink

Jajcuś a czy nie lepiej powiedzieć właśnie "będziemy mieli dziecko", a nie "moja żona jest w ciąży"? W tym momencie to tak trochę śmiesznie brzmi, że to jednak nie mąż się przyczynił do tej ciąży, bo się do niej nie przyznaje ;)

14. | Ika | 05 września 2009, 21:45:55 | Permalink

anetka: Na takiej samej zasadzie można się przyczepić do "będziemy mieli dziecko", "my" tzn kto? jeśli żona nie stoi obok? ;->

15. | anetka | 05 września 2009, 21:46:55 | Permalink

Ika a może "będziemy z Iką mieli dziecko"?

16. | Ika | 05 września 2009, 21:48:22 | Permalink

Tylko po co nad tym tyle myśleć jak wszystko załatwia "moja żona" ;-)

17. | anetka | 05 września 2009, 21:49:20 | Permalink

strasznie przedmiotowo, moja praca, mój dom, moje książki, moja żona, mój pies, mój kot, moje blablabla ;]

18. | Ika | 05 września 2009, 21:49:48 | Permalink

Jakoś nie mam na tym punkcie kompleksów :->

19. | anetka | 05 września 2009, 21:51:18 | Permalink

nie jestem żoną, więc się nie wypowiem, ale jak przedstawiam komuś narzeczonego, to po prostu mówię jego imię, a nie "to mój narzeczony", jakieś takie "uczulenie" językowe

20. | kayo | 05 września 2009, 21:51:34 | Permalink

wiekszych zmartwien nie macie?;-)

21. | Ika | 05 września 2009, 21:52:43 | Permalink

Kayo: No właśnie też się dziwię ;-)

anetka: Imię to imię, a narzeczony, czy żona to już niejako funkcja ;-)

22. | anetka | 05 września 2009, 21:53:50 | Permalink

Kayo aktualnie nie posiadam większych zmartwień (czy to aż takie nienormalne?)
Ika ale jakoś tak przedmiotowo brzmi ;)

23. | Ika | 05 września 2009, 21:56:55 | Permalink

Nie jarzę... wstydzisz się przyznać że to narzeczony? Niby ma się za to obrazić czy co? %-) Przecież to normalna nazwa. Nawet nie jest obraźliwa... A nawet pokusiłabym się o stwierdzenie, że dla niektórych to może być powód do dumy.

24. | anetka | 05 września 2009, 21:59:11 | Permalink

Ika w złą stronę kombinujesz, nie wstydzę się, ale zwrot "mój" kojarzy mi się osobiście z posiadaniem czegoś (przedmiotu), a nie kogoś, dlatego w stosunku do osoby nie używam tego określenia.

25. | Ika | 05 września 2009, 22:02:19 | Permalink

Rozumiem, że jak ktoś wobec Ciebie "moja" użyje to robisz piekło, bo Cię to bydlę przedmiotowo potraktowało? Współczuję :->

26. | anetka | 05 września 2009, 22:04:48 | Permalink

matko bosko jakie piekło? Opanuj się. Jak nie użyję smajleja na końcu wypowiedzi to już piekło robię? Przedstawiłam Ci swoje podejście do rozumienia słowa "mój". Mogę mieć takie zdanie? Mogę. To nie znaczy, że zrobię komuś piekło czy mu to wypomnę, jeśli użyje określenia "moja" w stosunku do mnie. Napisałam wyżej w złą stronę kombinujesz ;P

27. | Kasia | 05 września 2009, 22:05:47 | Permalink

zapętlacie się dziewczyny... określenie "mój mąż" etc. nie jest jednak przedmiotowe. acz w pewnych sytuacjach - jak ta opisana w poście - i w pewnych kontekstach (pozawerbalnych także) stwierdzenie "moja żona jest w ciąży" może być nadawane z dystansem, który coś tam sugeruje. ale to już tylko Lemiel wie;)

28. | Ika | 05 września 2009, 22:06:21 | Permalink

No jak to w złą... przecież zostałabyś potraktowana przedmiotowo (sama tak napisałaś). To obraza! :->

29. | anetka | 05 września 2009, 22:06:43 | Permalink

taa straszna EOT z mojej strony

30. | Jajcuś | 05 września 2009, 22:06:44 | Permalink

Jak mówię „moja ukochana” to nie znaczy, że tylko moja, ale że ją kocham. Jak mówię „moja żona” to znaczy, że wspomniana osoba jest moją żoną. Miło mi o tym wspominać, bo dla mnie to zaszczyt ;)
I w żadnym wypadku nie ma tu mowy o własności. Czy jak stwierdzę, ze ktoś jest „moim wrogiem”, to też znaczy, że roszczę sobie do niego jakieś prawa?
Moja żona dobrze wie, że nie roszczę sobie do niej żadnych praw „własności”, czy „wyłączności”. Po prostu mam to szczęście być z nią i czemu mam to przemilczać i mówić o niej jak o np. kumpeli z pracy? Zresztą, nie jednemu psu Burek, a żonę jak na razie mam jedną. ;)

31. | Ika | 05 września 2009, 22:09:56 | Permalink

Hmm... jak tak dobrze pomyśleć to ma faktycznie zastosowanie tylko w przypadku "posiadania" jednej żony/męża, potem można się pogubić, bo "która żona"? Ponumerować! :-D

32. | severson | 06 września 2009, 09:59:09 | Permalink

Zdanie "moja żona jest w ciąży" zawiera wyraz "moja" i wyraz "ciąża". Zdanie z imieniem - nie.

33. | mareksy | 09 września 2009, 00:29:20 | Permalink

To jest chyba okazanie praw własności do obiektu, ale mogę się mylić ;)

34. | echo90 | 09 września 2009, 11:09:43 | Permalink

To kwestia relacji, intonacji. Jak ukochany patrzy na mnie i roześmianymi oczyma i mówi "żono moja"...

35. | stanikowo | 14 stycznia 2010, 10:09:23 | Permalink

a ja lubię jak mój mąż mowi do mnie żono, to coś w stylu kochanie :)

36. | stanikowo | 14 stycznia 2010, 10:09:23 | Permalink

a ja lubię jak mój mąż mowi do mnie żono, to coś w stylu kochanie :)

Dodaj komentarz:

Możesz używać Markdown bez obrazków.

 

 

 

 code