o żonie (nie mojej)
Czy tylko dla mnie dziwnie brzmi jak kolega wypowiada się o znanej mi swojej żonie per moja żona zamiast po imieniu? Czy to raczej normalne, bo w sumie obcy jestem? Cytując: „A żona moja jest w ciąży.”
lemiel@jabber.wp.pl
nie ma mnie
mail: lemiel na WP.pl

Czy tylko dla mnie dziwnie brzmi jak kolega wypowiada się o znanej mi swojej żonie per moja żona zamiast po imieniu? Czy to raczej normalne, bo w sumie obcy jestem? Cytując: „A żona moja jest w ciąży.”
Komentarze:
Znam faceta, który do swojej żony tak się zwracał "żono moja zrób to i tamto.. bla bla" I to było denerwujące :p
No właśnie. Denerwująco. Ale zwrócić mu uwagę to tak nie bardzo… Ale w sumie, mógłby mówić lepiej, „małżonka moja”…
o nie... biedne, bezimienne kobiety :P
Taka nie bezimienna obok mnie mówi, że to po prostu jest trauma na całe życie…
tak to jest z małżeństwami :P
Ładne założenia…
a taki tam żarcik ;)
Zwracanie się bezimiennie raczej nie fajne, będąc w poważnym związku zawsze używałem imienia owej wybranki, chyba że wypowiadałem śię wśród osób które nie znały jej imienia lub były to osoby starsze wtedy używałem słowa dziewczyna "moja dziewczyna", myślę, że będąc żonatym mówiłbym podobnie. Jeżeli Kowalski wie że moja wybranka to Eleonora to używałbym imienia ...
a co do „A żona moja jest w ciąży.” zawsze się może okazać że to żona kogoś innego jest w ciąży ale Twój kolega się do tego przyczynił :) Więc dobrze że precyzuje czyja żona jest w ciąży :)
Ja mówię "moja żonka" a wprost do niej po imieniu lub kochanie
Myślę, że czasami jak się powie "moja żona" to więcej osób zrozumie o kogo chodzi, niż gdy się powie "Kasia", "Agnieszka" czy inna "Ewelina".
Dodek, to właśnie o to chodzi, czy ten ktoś zna moją połówkę. Jeśli mówię o moim chłopaku komuś kto go nie zna, to mówię "mój chłopak", jeśli jednak jest to ktoś kto go zna to mówię po prostu imię.
Mi zawsze dziwnie było jak mój szwagier o mojej siostrze mówił "moja żona", właśnie do mnie.
To zależy czy się chce położyć akcent na osobie, czy na relację z nią.
„Ika jest wciąży” znaczy, że Ika będzie miała dziecko.
„Moja żona jest wciąży” znaczy bardziej „będziemy mieli dziecko” – niejako uwzględnia i mnie w tym zdaniu.
Taki zabieg stylistyczny IMHO jak najbardziej w takiej sytuacji uzasadniony.
Jajcuś a czy nie lepiej powiedzieć właśnie "będziemy mieli dziecko", a nie "moja żona jest w ciąży"? W tym momencie to tak trochę śmiesznie brzmi, że to jednak nie mąż się przyczynił do tej ciąży, bo się do niej nie przyznaje ;)
anetka: Na takiej samej zasadzie można się przyczepić do "będziemy mieli dziecko", "my" tzn kto? jeśli żona nie stoi obok? ;->
Ika a może "będziemy z Iką mieli dziecko"?
Tylko po co nad tym tyle myśleć jak wszystko załatwia "moja żona" ;-)
strasznie przedmiotowo, moja praca, mój dom, moje książki, moja żona, mój pies, mój kot, moje blablabla ;]
Jakoś nie mam na tym punkcie kompleksów :->
nie jestem żoną, więc się nie wypowiem, ale jak przedstawiam komuś narzeczonego, to po prostu mówię jego imię, a nie "to mój narzeczony", jakieś takie "uczulenie" językowe
wiekszych zmartwien nie macie?;-)
Kayo: No właśnie też się dziwię ;-)
anetka: Imię to imię, a narzeczony, czy żona to już niejako funkcja ;-)
Kayo aktualnie nie posiadam większych zmartwień (czy to aż takie nienormalne?)
Ika ale jakoś tak przedmiotowo brzmi ;)
Nie jarzę... wstydzisz się przyznać że to narzeczony? Niby ma się za to obrazić czy co? %-) Przecież to normalna nazwa. Nawet nie jest obraźliwa... A nawet pokusiłabym się o stwierdzenie, że dla niektórych to może być powód do dumy.
Ika w złą stronę kombinujesz, nie wstydzę się, ale zwrot "mój" kojarzy mi się osobiście z posiadaniem czegoś (przedmiotu), a nie kogoś, dlatego w stosunku do osoby nie używam tego określenia.
Rozumiem, że jak ktoś wobec Ciebie "moja" użyje to robisz piekło, bo Cię to bydlę przedmiotowo potraktowało? Współczuję :->
matko bosko jakie piekło? Opanuj się. Jak nie użyję smajleja na końcu wypowiedzi to już piekło robię? Przedstawiłam Ci swoje podejście do rozumienia słowa "mój". Mogę mieć takie zdanie? Mogę. To nie znaczy, że zrobię komuś piekło czy mu to wypomnę, jeśli użyje określenia "moja" w stosunku do mnie. Napisałam wyżej w złą stronę kombinujesz ;P
zapętlacie się dziewczyny... określenie "mój mąż" etc. nie jest jednak przedmiotowe. acz w pewnych sytuacjach - jak ta opisana w poście - i w pewnych kontekstach (pozawerbalnych także) stwierdzenie "moja żona jest w ciąży" może być nadawane z dystansem, który coś tam sugeruje. ale to już tylko Lemiel wie;)
No jak to w złą... przecież zostałabyś potraktowana przedmiotowo (sama tak napisałaś). To obraza! :->
taa straszna EOT z mojej strony
Jak mówię „moja ukochana” to nie znaczy, że tylko moja, ale że ją kocham. Jak mówię „moja żona” to znaczy, że wspomniana osoba jest moją żoną. Miło mi o tym wspominać, bo dla mnie to zaszczyt ;)
I w żadnym wypadku nie ma tu mowy o własności. Czy jak stwierdzę, ze ktoś jest „moim wrogiem”, to też znaczy, że roszczę sobie do niego jakieś prawa?
Moja żona dobrze wie, że nie roszczę sobie do niej żadnych praw „własności”, czy „wyłączności”. Po prostu mam to szczęście być z nią i czemu mam to przemilczać i mówić o niej jak o np. kumpeli z pracy? Zresztą, nie jednemu psu Burek, a żonę jak na razie mam jedną. ;)
Hmm... jak tak dobrze pomyśleć to ma faktycznie zastosowanie tylko w przypadku "posiadania" jednej żony/męża, potem można się pogubić, bo "która żona"? Ponumerować! :-D
Zdanie "moja żona jest w ciąży" zawiera wyraz "moja" i wyraz "ciąża". Zdanie z imieniem - nie.
To jest chyba okazanie praw własności do obiektu, ale mogę się mylić ;)
To kwestia relacji, intonacji. Jak ukochany patrzy na mnie i roześmianymi oczyma i mówi "żono moja"...
a ja lubię jak mój mąż mowi do mnie żono, to coś w stylu kochanie :)
a ja lubię jak mój mąż mowi do mnie żono, to coś w stylu kochanie :)
Dodaj komentarz:
Możesz używać Markdown bez obrazków.