Freelancerzy i klapeczki, na oczętach
A moim zdaniem sporo osób pracujących na etacie nie jest po prostu na tyle ambitna, żeby zacząć robić coś na własną rękę.
No żesz i tu solidna wiązanka.
Albo:
8. -Etatowcy nie rozumieją, że praca na własny rachunek jest tak samo trudna jak każda inna.
Bo etatowcy to tylko strony www i grafiki robią. Nosz cholera. No, można jeszcze pisać artykuły do prasy. (I pewnie kilka innych rzeczy, ale nie mam ochoty ich teraz przywoływać z otchłani umysłu.)
A jak robią to na etacie, to w zdecydowanej większości „tłuką” inne własne (dla własnych klientów) projekty po godzinach, w drugiej albo i jeszcze trzeciej „pracy”…
Ale praca to nie tylko strony www, internet i okolice. A serwisy hostujące te stronki? Spróbujcie się pobawić jako freelancer macierzą (macierzami), siecią SAN albo iSCSI i zestawem serwerów za przykładowe pół miliona złotych. Da się? Gdzie? Albo wystąpcie sami dla siebie do ABW o świadectwo bezpieczeństwa na poziom np. poufny albo tajny…
Oczywiście, są etaty i etaty. Można 7 godzin przesiedzieć w necie albo nad gazetą, albo grając w grę, a pozostałą godzinę jeść dwa śniadania i obiad…
A te panie Krysie od finansów i podobnych są po to, żebyś sobie drogi freelancerze nie musiał pierdołami zaśmiecać głowy. Bo znacie tę bajkę o piekarzu piekącym chleb, murarzu coś tam budującym… Albo o serwisancie przylatującym z drugiego końca Europy, żeby włożyć kartę PCIe do serwera, bo chociaż to dziecinne proste, to on jest od tego. W ten sposób niestety buduje się bogactwo „klasy średniej” czyli ogólnie społeczeństwa. Co prawda jest jeszcze VAT/PTU, ale to już inna bajka.
Tu też można wspomnieć opowieść profesora Hołyńskiego na Bootstrapie o tym, jak się robi startup, że jest osoba, która dba o to, żebyś miał odpowiednią lampkę na biurku, żebyś miał co jeść i nie musiał o tym myśleć, a mógł się skupić na tworzeniu.
Wracam na urlop…
lemiel@jabber.wp.pl
Komentarze:
urlop to zdecydowanie dobra rzecz;)
Ale chyba nie masz zamiaru się sprzeczać z kimkolwiek, że freelance może istnieć tylko w kilku zawodach? Bo ja nie bardzo wiem czego się czepiasz.
Owszem, tylko w kilku zawodach.
Ale po raz kolejny są to tak ogólnie napisane wpisy, że wychodzi na to, że freelancerem można być robiąc cokolwiek… A Joggerowi czytelnicy i użytkownicy nie są przedstawicielami tylko tych zawodów albo ich skromnych wycinków.
Czy naprawdę uważasz, że przeciętny czytelnik nie zdaje sobie sprawy z tego, że nie wszystko można wykonywać w ten sposób? Równie dobrze mógłbym się przyczepić, że nie wymieniłeś wszystkich zawodów, które wymagają etatu. :)
Nie, niestety, przeciętny czytelnik nie jest aż tak domyślny…
To coś nisko oceniasz tych czytelników. Ja na ich miejscu poczułbym się nawet obrażony...
@D4rky: akurat Marcin pisze tak bezpłciowo nieraz, że często się domyślić, że pisze o sobie a nie o ogóle ;-)
Niby wiadomo, że jako freelancer TESCO BIS nie otworzysz, ani nie stworzysz serwerowni ze sprzętem za pierdyliard dolarów, podniesionymi podłogami, otoczony drutem kolczastym i zgrają dobermanów, ale wypadało by zaznaczyć, że autor pisze o sobie. Bo generalizowanie nigdy nie jest dobre ;-)
OT: BTM, a do czego w serwerowni podniesiona podłoga? Pytam poważnie.
http://en.wikipedia.org/wiki/Raised_floor ;-)
Mi się zawsze wydawało, że za każdym razem gdy mówi się o 'dobrej konwersacji', jedną z podstawowych zasad było pomijanie absolutnych oczywistości...
A to nie jest oczywiste, że nie piszę o piekarzu i strażaku, tylko o zawodach w których freelancing jest możliwy równie dobrze jak etat?
Udanego urlopu.
D4rky, nie po prostu część czytelników nie jest tylko ze świata IT, nie musi wiedzieć wszystkiego. I dla nich nie można upraszczać. Zresztą, masz przykład w komentarzach Bananowej u kUtka.
Podniesiona podłoga? No jak po co?
Żeby z szafy 42U do szafy 42U można było np. poprowadzić pod tą podłogą np. 12 wiązek skrętki po 6 kabli plus np. 12 światłowodów i 12 albo 24 przewidy zasilające - oczywiście to już ekstremum, bo nie wyobrażam sobie takiej ilości kabli z jednej szafy, bo braknie miejsca, ale jednak. Bo zasilanie z dwóch źródeł, dwie niezależne ścieżki sieci IP i ew. FC. Dwa switche w jednej szafie nie są dobrym pomysłem, zwłaszcza jak tych szaf jest sporo więcej. Bezpieczeństwo, wygoda i wydajnośći niestety pewnych rzeczy wymaga. (Może przesadziłem z tłumaczeniem, bo może pewne rzeczy są oczywiste?)
Oczywiście, można robić więcej rzeczy jako freelancer, ale zestawianie tego w ten sposób z etatami nie jest ok. I nie można się przyzwyczajać, że freelancer jest synonimem tego czy innego zawodu. To tylko sposób wykonywania nielicznych z nich.
Owocnej pracy Marcin.
Moda na pisanie o aspektach bycia freelancerem już się skończyła, teraz pisze się o indenti.ce. ;)
Od 3 lat prowadzę firmę i marzę o urlopie. Myślałem, że szybko przestanę być zakładnikiem własnej firmy, ale niestety dotąd nie udało mi się tego zorganizować.
jachacy — indenti.ca czyli nasz blip? To już nie ma o czym pisać…
DrLex no właśnie. Urlop. Teraz mam trzy tygodnie. I płacą mi za niego. Nawet za „wczasy pod gruszą” co nieco dostanę. Na paliwo na „wyprawie” pewnie starczy. Niestety z powodów pobocznych muszę zaglądać do firmowej poczty i nie tylko, dzwonią do mnie od producenta sprzętu z ankietą zadowolenia z obsługi serwisowej i inne. Ale mogę olać telefon od pracownika firmy jak nie jest od przełożonego czy tego, któremu zostawiłem na głowie coś, o czym nie ma specjalnie pojęcia, a siedzi biurko obok i musi coś zrobić bo coś mu zwalili na głowę…Bo nie było innego wyjścia. I mimo, że zostawiłem coś rozgrzebanego to niestety musi się pokręcić beze mnie, samym rozpędem, bo, wypoczynek był mi potrzebny. W szpitalnym łóżku wiele bym nie zrobił… I śpię dużo jak dawno nie było. Ale najważnejsze jest w tym to, że ta milutka osoba, która siedzi obok i też odpoczywa, nie ma nic przeciwko takiemu mojemu wypoczynkowi.
Co do porównania etatatowców, jak pisałem powyżej, są różne zajęcia ;) na etacie, u Chętkowskiego świeżo przeczytane "http://chetkowski.blog.polityka.pl/?p=796": http://chetkowski.blog.polityka.pl/?p=796
Chcesz oderwać się od życia?
Jak to żartują(Tak? Czy to serio?) na http://tech.wp.pl w artykule "50 witryn na zabicie nudy - w sam raz na kiepską pogodę":
"24. Jogger - http://jogger.pl
Masz za dużo czasu? Załóż blog. Serwis nie ma znaczenia, ale jeśli chcesz całkowicie oderwać się od życia, wybierz taki, w którym będziesz mógł dyskutować z czytelnikami przez komunikator. Polskim przykładem może być Jogger."
Fakt, Masz już blog(a). To się teraz "oderwij".
Jak zaczniesz lewitować, to popatrz na wszystko "z góry".
O i nawet Marcin napisał ten artykuł. Co prawda dla IDG, ale zawsze.
Właśnie polewitowałem, pora na nieco przyziemny spacer ;)
A ja myślę, że freelancing (WOLNY ZAWÓD, panowie i panie!) rozleniwia. Byłem tłumaczem-freelancerem, żeby zarobić na studia. Potem grafikiem, freelancerem, żeby zarobić na życie w Londynie. Teraz jestem php developerem freelancerem, żeby zarobić na drobne przyjemności. Generalnie, freelancing polega na robieniu ludzi w konia - klient udaje, że płaci, a ja udaję, że robię. Cała sztuka polega na tym, żeby wyciągnąć od klienta jak najwięcej się da, a samą pracę zlecić komuś innemu, np. studentowi w Polsce.
Mam ogromny szacunek do wszystkich osób z serwerowni, które dbają o to, żeby dedykowane serwery szybko działały itepe. Chociaż korzystamy z jednych z najlepszych (Rackspace), zawsze najlepiej pracuje mi się z Polakami i Ukraińcami. Poziom wiedzy technicznej tychże jest zatrważająco wysoki.
Gdyby Lemiel był w naszym teamie technicznym, miałbym o połowę mniej stresów, bez zastanawiania się jak zapuścić tego cholernego crona na badziewnym linuksie :D
Żebym ja się jeszcze zajmował Linuksem i okolicami… ;)
Dodaj komentarz:
Możesz używać Markdown bez obrazków.