Lepiej nie patrz kątem oka…
28 lipca 2009 | 13:22:57 | Kategorie: Varia | 12 komentarzy | Permalink
Stoję w autobusie i czytam książkę. Kątem oka widzę wchodzące po schodach nogi. Przechodzą obok mnie. Mocno opalone. Tak się zastanawiam, gdzie ona się tak opaliła, nad morzem, czy może jednak wspomaganie w solarium i w takim razie jaką nieciekawą skórę będzie mieć za parę lat. Książka jednak wciągająca to dopiero po chwili decyduję się obejrzeć obiekt. I szczęka w dół. Dziewczynka w krótkich spodniach. Ze 13-14 lat. Murzynka… I to by było na tyle.
Dużo się traci z otaczającego świata jak pół dnia albo i więcej spędza się w murach zakładu pracy. A jak się jeszcze dojeżdża samochodem… Praktyczne zero obserwacji. Chociaż dziś doszedłem do wniosku, że można dojść do ciekawych wniosków. Jak ktoś np. potrzebuje się wyżyć, to może przyjechać np. do Warszawy i potrąbić sobie w korkach na skrzyżowaniach, powyć silnikiem i takie tam drobne przyjemności. Ale jazzu się fajnie w korkach słucha, one wtedy po prostu nie istnieją (mam jedną płytkę Coltrane'a z któregoś czasopisma. W przeciwieństwie do „ostrzejszej” muzyki gitarowej.
lemiel@jabber.wp.pl