Tristana znowu uciekli
Szkoda, bo to narzekanie, chociaż nieco przesadzone, to jednak pożyteczne było. Bo niestety nie wszystko działa. A FanBoyowskie próby udowodnienia, że jednak działa, wciąż i wciąż były śmieszne. Porównywalne do opisywania na Joggerze przez kolejnych „geeków” zalet Jabbera i temu podobne (wybaczcie, nie kojarzę innych szczegółowo, może to albo to będzie dobry przykład?).
Ale tak, używam Ubuntu 9.04, na dodatek od niedzieli z kartą z Radeonem HD3650, dla której to musiałem odinstalować Compiz-Fusion, żeby ekran nie był biały, ale i tak jest lepiej niż z Radeonem (tym pierwszym, R100 z 2001 roku). Ale FanBoyostwo jest komiczne. Wybaczcie.
lemiel@jabber.wp.pl
Komentarze:
Jedno słowo: ROTFL.
O to chodziło.
Kurde, szkoda, że się znów ewakuował, ciekawie się czytało jego narzekań.
Człowiek któremu nic nie działa jest mniej zabawny. Zwłaszcza jak podasz mu rozwiązanie, a on skasuje komentarz 10 sekund po dodaniu.
Wróci, on zawsze wraca. Jak dobrze rzucony bumerang, albo jak Lassie.
i0: Mało tego, że skasuje. Jeszcze milusie kometarze jabberem wyśle, w stylu „Ponieważ rzadko spotyka się debili twojego pokroju…”, „jezu, ale tyś jest pierdolnięty”, „Ale to cię przerosło, bo jesteś tak przeraźliwie głupi, tak przeraźliwie głupi, że aż trzeszczy”. Oczywiście przy własnej prośbie o kulturalne komentarze. Hipokryzja++
ale się porobiło, człowiek pójdzie sobie na moment i zaraz nie wie, o co chodzi…
No cóż. ten jabber nie jest ciekawy…
Pół biedy, że mu nic nie działało. Problem w tym, że jak ktoś mu chciał naprawdę pomóc i pokazać co Tristan robi źle (bo czasem to jednak wina użytkownika, nie tego paskudnego Linuksa), albo gdzie się Tristan myli, to był obrażany, bo koleżeńskie zwrócenie uwagi to brutalny atak na osobę Tristana… Bo ostatecznie to Tristan jest zawsze tym poszkodowanym. Nie dziwne więc, że narobił sobie wrogów.
Ja dla własnego zdrowia psychicznego wolałem do niego już nie zaglądać.
A uciekanie z bloga po krytyce jest zawsze żałosne, a jeszcze żałośniejsze, gdy się potem wraca, pod innym nickiem. Ale to już nie dotyczy tylko tej jednej osoby. I ktokolwiek tak robi może się liczyć z tym, że zostanie wyśmianym.
Mimo że podobała mi się notka Grzglo, żal mi troche Tristana, ja go czytałem zawsze z ciekawością, i czasem się z nim nawet zgadzałem, so leave him alone.
pecet: Ja też go lubiłem, dopóki mnie nie potraktował, jak potraktował. To nie jest tak, że wszyscy się go czepiają bez powodu. Ten człowiek po prostu umie sobie narobić wrogów. Kiedyś mogło by mi być żal Tristana, teraz mi żal osób które teraz stoją po jego stronie — kiedyś mogą pożałować. Nie żal mi kogoś, kto ponosi konsekwencje swojego zachowania.
> Jeszcze milusie kometarze jabberem wyśle
Mogłem się domyślić, że jak ktoś wyzywa innych od troli, nawołuje do zwolnienia z pracy, wyszydza, że mam sprzęt sprzed 6 lat w pracowni i czyta co 2 linijkę, nie zrozumie różnicy pomiędzy publicznym tekstem, a notką prywatną.
> Ja też go lubiłem, dopóki mnie nie potraktował, jak potraktował.
Ciekawe jak… Bo ZTCP to przestaliśmy po prostu rozmawiać ze sobą po tym, jak pewna rodzina uruchomiła sklep internetowy, którego zadaniem było stworzenie sztucznej konkurencji, powiększenie strat pewnego ideologicznie pierdolniętego osobnika i zamknięcie sklepu tuż po jego upadku. I po prostu przestaliśmy gadać. Ciekawe co takiego ci zrobiłem….
> Pół biedy, że mu nic nie działało. Problem w tym, że jak ktoś mu chciał naprawdę pomóc i pokazać co Tristan robi źle (bo czasem to jednak wina użytkownika, nie tego paskudnego Linuksa), albo gdzie się Tristan myli, to był obrażany, bo koleżeńskie zwrócenie uwagi to brutalny atak na osobę Tristana…
FUD. Nigdy nie wyciąłem pozytywnego komentarza, ani nigdy nie obrażałem się za konstruktywne uwagi. Za to, jak ktoś w zupełnym oderwaniu od świata obraża innych wokoło, przeprowadza personalne ataki i inne takie szczeniackie zagrywki, to nie ma się czemu dziwić.
>A uciekanie z bloga po krytyce jest zawsze żałosne, a jeszcze żałośniejsze, gdy się potem wraca, pod innym nickiem.
Przepraszam, że po 2 latach ośmieliłem się znów coś napisać na te forum pełne nienawiści, jadu i złośliwości.
> Ja dla własnego zdrowia psychicznego wolałem do niego już nie zaglądać.
no właśnie…. Kto jak kto, ale ty powinien rozumieć sprawy związane z depresjami… Ale cóż.... Miłego życia…
Jajcuś: Lubić to za dużo powiedziane (tym bardziej, że IIRC na pcoa pisał kiedyś), ale działanie na zasadzie „to mi nie działa, to mi pomóżcie, olewanie pomocy i kasowanie komentarzy” to IMHO przegięcie.
Immek: Niektórzy nie zrozumieją, że kultura jest jedna, a nie jedna na pokaz i jedna po cichu. Ładnie kontrastuje z apelem, który miałeś na stronie, fakt. Dlatego zachowałem.
Znajdź 10 różnic
Dodaj komentarz:
Możesz używać Markdown bez obrazków.