Bicykl(7) , Ciuchy(10) , Humor(75) , Jedzenie(36) , komentarze(3) , Kultura(63) , Miniblog(144) , Mozilla(5) , Nauka(18) , Polityka(16) , Praca(12) , Radio(9) , SeaMonkey(2) , Skrzaty(3) , Tech(151) Tylko mebel(32) , Varia(291) , Zabawki(2) , ziewnik(45) , Zwierzaczki(7) , Życie(330) , London story(4)



Tristana znowu uciekli

20 maja 2009 | 22:51:59 | Kategorie: Varia | 14 komentarzy | Permalink

Szkoda, bo to narzekanie, chociaż nieco przesadzone, to jednak pożyteczne było. Bo niestety nie wszystko działa. A FanBoyowskie próby udowodnienia, że jednak działa, wciąż i wciąż były śmieszne. Porównywalne do opisywania na Joggerze przez kolejnych „geeków” zalet Jabbera i temu podobne (wybaczcie, nie kojarzę innych szczegółowo, może to albo to będzie dobry przykład?).

Ale tak, używam Ubuntu 9.04, na dodatek od niedzieli z kartą z Radeonem HD3650, dla której to musiałem odinstalować Compiz-Fusion, żeby ekran nie był biały, ale i tak jest lepiej niż z Radeonem (tym pierwszym, R100 z 2001 roku). Ale FanBoyostwo jest komiczne. Wybaczcie.

spotkanie bez celebrytów

20 maja 2009 | 22:29:53 | Kategorie: Tech, Życie | 7 komentarzy | Permalink

Byłem na spotkaniu polskiego rozdziału organizacji ISSA. Pan z Oracle prowadził wykład o zabezpieczaniu baz danych. Bo poniekąd, jest to jeden z szerokiego wachlarza tematów, którymi się zajmuję. Było nawet ciekawie. I dowiedziałem się czegoś nowego. Tyle, że brak w tej prezentacji było takiego „życia”. Obaj z kolegą, „nieco” przemęczeni „przycięliśmy komara”… Tylko to szukanie wygodnej pozycji na krześle — raczej niewykonalne jest jej odnalezienie. I nie było celebrytów. Co prawda niektórzy chyba pocztę w telefonach sprawdzali. Ale „Security Oficers” raczej nie blipują/twitterują — zna ktoś? Kilku panów w garniturach, mniej w t-shirtach albo polo, czy jakiejś luźnej koszuli. Oraz jeden w bluzie z kapturem. Nie było pizzy, tylko sporo różnych dobrych ciastek, herbata, kawa i nawet czysta woda. I wstyd przyznać, wypiłem pierwszą od ponad dwudziestu lat herbatę z mlekiem. Dziwnie smakowała. Jak kawa z mlekiem. To muszę się zastanowić kiedy się na kolejną skuszę. Może jutro na konferencji, na której nie będę występował. Tylko szkoda, że nie dało się pojechać na Confidence.

Achilles, jego pięta i religie, czyli o umieraniu

08 maja 2009 | 20:18:33 | Kategorie: Kultura | 13 komentarzy | Permalink

W mało poczytnym i równie wysokonakładowym Magazynie Fantastycznym numer 1(14)/2009 przeczytałem dziś fantastyczny krótki komiks, rewelacyjnie obrazujący to, dlaczego religijność i temu podobne sprawy solidnie tracą na popularności.

Przychodzi pierwszy lepszy rezolutniejszy dzieciak po bezpośrednim logicznym podejściu do mitycznej sytuacji wyjaśnia ją jednym zdaniem.

Bo dlaczego niby Achilles umarł? Zastanawialiście się nad tym kiedyś? Proste wyjaśnienie: bo dostał od Parysa w piętę strzałę z łuku. W piętę, która nie była zanurzona w Styksie jak reszta ciała, odpornego dzięki temu na ciosy. Ale od wbicia strzały z łuku w piętę się nie umiera. Przecież nawet wtedy umieli tamować upływ krwi. No chyba, że strzała była zatruta, jakieś paskudne bakterie wdały się w ranę… Albo po prostu Achilles miał zawał spowodowany szokiem, że jednak jakiś cios mu zaszkodził…

I do jasnej ciasnej, dlaczego ta jego matka nie zanurzyła mu też tej pięty w Styksie trzymając go za coś innego? Albo tylko nie posmarowała jej tą wodą. Bo jednak wyrodna była? Albo (nowoczesne słowo) niekumata tudzież ograniczona.

Chociaż bajki jednak przyciągają. Taki Star Trek (idziemy w niedzielę), Stargate, czy inne Hurysy albo Walkirie w zaświatach…

Z innej strony parabole, symbole, alegorie i inne metafory… W kwarkach i teorii strun. Czymkolwiek są te wszystkie rzeczy…

« Wcześniejsze wpisy | | Nowsze wpisy »

lemiel@jabber.wp.pl

nie ma mnie

mail: lemiel na wp.pl