lemiel@jabber.wp.pl

nie ma mnie

mail: lemiel na WP.pl

lemiel



Gentlemen's Club

Bogaty znajomy zaprosił na kolację. W smsie napisał, że warto przyjść bo będzie dobry ubaw. Więc poszedłem.

Na początek kolacja w Dekancie. Dobre jedzenie. Alkohol i cola też. No ale ile można siedzieć przy stole. Stole przy którym padają nazwy Vegas i Sofia. Znaczy nocne kluby. Z panienkami. Do Vegas mamy iść. Zjedliśmy, posiedzieliśmy, Wyborowej wypiliśmy. Idziemy.

Niedaleko jest, to spacerek. Po drodze (no prawie) kupujemy fajki i zdążamy do celu. Przy wejściu wypijamy RedBulle i wchodzimy, zagajeni przez wychodzącego, któremu się podoba w środku, tylko po pieniądze musi iść. Oddajemy kurtki do szatni, znajomy kupuje od razu bilety wejściowe po pięć dych od łebka. Dostajemy również kupon zniżkowy — pięćdziesiąt procent na taniec prywatny.

Wchodzimy głębiej. Przy barze pełno lasek w kusych ubrankach. Cyckonosze i majtki na wierzchu. Ale tak jakoś mało erotycznie. Zbyt wyzywająco. Wszystko w ultrafiolecie. Nawet karta drinków. Z boku w kącie „scena” z rurą. Dość mocno oświetlona. Za nią ściana w świetle w rozmyty wzorek. Scena chwilowo pusta. Znajomy zamawia drinki. Przynoszą wódkę i colę. Przysiadają się panienki. Na scenie jakaś się pojawia, na początku ledwo widoczna przy ścianie — nosi mocno maskujące barwy widać. Kręci się. Zbliża do rury, coś tam przy niej robi. Później kolejna. Jakoś tak niemrawo to wygląda. Mało dynamicznie. Dopiero pod koniec mojej bytności tam jedna z nich ma nieco żywszą piosenkę i rusza się szybciej. Bo one tańczą kolejno. Chłopaki się patrzą. Dziwią się, jak mówię, że mnie to nie kręci. No bo mnie nie kręci. Bardziej kręci mnie drżenie całego ciała, a zwłaszcza nóg mojej żony tuż przed orgazmem, w jego trakcie i tuż po nim. Takie drżenie na zakwasy. Na dodatek to światło, co je oświetla przy rurze, to tak świeci, że widać ich cellulitis na udach z tyłu. A teoretycznie szczupłe są. Oczywiście nie tak jak modelki. Bo jednak szkieletów faceci też nie lubią. Ale za chude to one też nie są. Zbyt obcisłe stringi, z nad których wylewają się brzuszki, czy inne drobiazgi. Żadna rewelacja. Co ci faceci w nich widzą, że one ich kręcą? One chętnie piją drinki. Dla hostess są takie specjalne. Np. Czarna Perła za 150 zł albo szampan Dom Perignon za 6000 zł. Usiłują zabawić rozmową. Cienko im to idzie. Chociaż pewnie większość z nich to studentki. Ale z Rosji czy Białorusi. Ale Polki pewnie też są. Do szkolonych japońskich gejsz im daleko. Nudno, jestem zmęczony, zniechęcony. Dziękuję znajomemu za zaproszenie i wychodzę. Na autobus nocny (a co, jak szaleć to szaleć). Kierunek Świętokrzyska. I co, kogo spotykam — znajomego wracającego z brydża…

Ale i tak hitem wieczoru była zasłyszana rozmowa: „A ile ty byłeś grzeczny po ślubie?” „Dwa i pół miesiąca.” „A ja półtora.”

Testosteron jednym słowem.

Dobranoc!

Bo ja myślałem, że to się skończy Happy Endem… « | | » Strategiczne gromadzenie zgniłych jaj

Komentarze:

1. | Dodek | 12 marca 2009, 07:01:44 | Permalink

Wpis ciekawy, ale mógłbyś popracować nad stylem i językiem – za mało zdań złożonych, za dużo zdań pojedynczych zaczynających się od spójników. Kiepsko to wygląda.

2. | Kasia | 12 marca 2009, 08:03:14 | Permalink

ło rany…;)

3. | esej | 12 marca 2009, 08:42:03 | Permalink

najbardziej spodobał mi się komentarz,
no Le mielku! weź się za siebie !

4. | echo | 12 marca 2009, 11:10:42 | Permalink

Niezły wypad do męskiego klubu. Podejrzewałam, że to nudy… ;)

5. | Piotr Pyclik | 12 marca 2009, 13:30:02 | Permalink

Nooo lemiel, spadek formy – za mało zdań złożonych. ;P

6. | moo | 12 marca 2009, 13:43:06 | Permalink

No no, faktycznie za mało zdań złożonych ;) a już takich ro-złożonych tym bardziej.

A ile Ty byłeś grzeczny po ślubie? – padłam.

7. | weronika | 12 marca 2009, 13:44:35 | Permalink

tak jakby przed ślubem nie istniały jakieś zobowiązania w stylu wierności, czy uczciwości, czy coś w ten deseń

8. | moo | 12 marca 2009, 13:45:42 | Permalink

weronika, a może chodzi o to, że dopiero po ślubie się ta cała niegrzeczność zaczyna? Nie wiem, nie znam się. Ślubu nie miałam ;)

9. | weronika | 12 marca 2009, 13:48:30 | Permalink

hmmm, ja też nie, nie jestem wtajemniczona w takim razie

10. | echo | 12 marca 2009, 13:49:05 | Permalink

Nie straszcie mnie:D

11. | moo | 12 marca 2009, 13:49:20 | Permalink

trzeba Lemiela spytać – coś o żonie i drżeniach na zakwasy pisał (hmm ja tam zakwasy miewam na brzuchu buhahah)

12. | weronika | 12 marca 2009, 13:52:48 | Permalink

echo: my i straszyć? przecież piszemy, że się nie znamy, żadna z nas nie jest zaobrączkowana :)

13. | moo | 12 marca 2009, 13:54:02 | Permalink

zresztą to trzeba spytać zaobrączkowanego faceta. Nie wiem jak Wy, ja czekam na autora piszącego coś o żonie, albo wołam Jajcusia na konsultację ;) Oni powinni wiedzieć :D

14. | weronika | 12 marca 2009, 13:55:55 | Permalink

no tak, Jajcuś, jak to Jajcuś, sypnie szczerością i odpowie zapewne :]

15. | echo | 12 marca 2009, 14:12:36 | Permalink

Mnie za to ciekawi wypowiedź autora o żonie… :)

16. | weronika | 12 marca 2009, 14:19:07 | Permalink

jak zwykle wszystko ukrywa ;)

17. | lemiel | 12 marca 2009, 16:20:30 | Permalink

Doszedłem do wniosku, że w obecnej sytuacji nazwa nie ma znaczenia.
I w sumie, mała prowokacja… :P

18. | lemiel | 12 marca 2009, 16:21:50 | Permalink

A co do zdań. W afekcie się najlepiej pisze. Ponadto tak mi tym razem pasowało…

19. | anetka | 14 marca 2009, 09:09:37 | Permalink

Lemiel to Ty masz żonę? Ło kiedy był ślub? Znowu mnie coś ominęło… ;)

20. | lemiel | 14 marca 2009, 20:35:40 | Permalink

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami…

Dodaj komentarz:

Możesz używać Markdown bez obrazków.

 

 

 

 code