pieprzone wypalanie trawy
Jestem sobie w gościnnym miejscu. Wyszedłem na mały spacer. Kilka metrów od bloku pali się trawa, tuż koło drzewa. Trawa taka wysoka jest. Cholera, pomyślałem, zaraz się rozlezie i straż trzeba będzie wzywać. No to podszedłem te kilkanaście kroków i zadeptałem ten słabo jeszcze rozprzestrzeniony ogień, a gałęzie drzewa zaczynające się zajmować ogniem zgasiłem jedną z mokrych reklamówek walających się obok — bo obok jest śmietnik z którego trochę rzeczy wywiało — nie dziś, chociaż halny wieje. Oczywiście reklamówka to nie jest za rewelacyjny pomysł, bo jakby się za mocno podgrzała to miałbym duży problem z dłońmi… Małym problemem okazały się płonące połamane koła od dziecięcego wózka, ale na innej reklamówce zebrała się spora ilość wody i zalanie pomogło, bo zadeptywanie nie bardzo, chociaż tyle, że Vibramy nie ucierpiały… Podejrzewam, że sprawcami mojej zabawy była trójka chłopaczków w wieku 10-12 lat, którzy nadchodzili z tamtego kierunku, ale pewności nie mam. Ale jakbym dorwał podpalacza…
Jedyny minus tego, że nieco mi coś śmierdzi spalenizną albo dymem, tylko nie wiem co.
A może też trzeba było pojechać na FOSDEM? I posłuchać o Firefoxie 3.2+? Nie miałbym problemów z zapachami… ;)
lemiel@jabber.wp.pl
Komentarze:
Kiedyś na spacerze mijałem trochę palącej się trawy. Wydawało mi się, że bez problemu zadeptam, ale tylko poczułem jak podeszwa robi się miękka – to nie miało sensu. Zadzwoniłem więc po straż i poszedłem dalej.
Bywa. U mnie na boisku „woza sie” gnojki, ktorych to drzew juz nie podpalali. A ze boisko obok, to mam tego naoczne dowody. Jak mozna wychowac dziecko na takiego czlowieka?
zdziwił mnie tytuł, bo to jeszcze chyba za wczesna pora jak na wypalanie trwa – co i tak uważam za debilny zwyczaj – ale skoro to szczeniacki wybryk, to wszystko jasne…
u mnie dziś była wiosna aż miło i na szczęście na spacerze spotkałam tylko osiedlowe kaczki
;-) Trzeba było jechać na FOSDEM...
Stężenie Geekowatości na 1m kwadratowy przekracza normy kilkunastokrotnie.
W tamtym roku byłem na FOSDEMie, w tym ze zmęczenia mi się nie chciało…
Kasiu, no wiesz, to chyba ta wiosna.
Jajcuś, tu akurat jeszcze było mało. Za 5 minut by już straż była potrzebna…
Ja kiedyś dzwoniłam po straż, ktoś podpalił trawę między blokami…
Dodaj komentarz:
Możesz używać Markdown bez obrazków.