Bicykl(7) , Ciuchy(10) , Humor(75) , Jedzenie(36) , komentarze(3) , Kultura(63) , Miniblog(144) , Mozilla(5) , Nauka(18) , Polityka(16) , Praca(12) , Radio(9) , SeaMonkey(2) , Skrzaty(3) , Tech(151) Tylko mebel(32) , Varia(291) , Zabawki(2) , ziewnik(45) , Zwierzaczki(7) , Życie(330) , London story(4)



pieprzone wypalanie trawy

07 lutego 2009 | 15:35:29 | Kategorie: Varia, Życie | 6 komentarzy | Permalink

Jestem sobie w gościnnym miejscu. Wyszedłem na mały spacer. Kilka metrów od bloku pali się trawa, tuż koło drzewa. Trawa taka wysoka jest. Cholera, pomyślałem, zaraz się rozlezie i straż trzeba będzie wzywać. No to podszedłem te kilkanaście kroków i zadeptałem ten słabo jeszcze rozprzestrzeniony ogień, a gałęzie drzewa zaczynające się zajmować ogniem zgasiłem jedną z mokrych reklamówek walających się obok — bo obok jest śmietnik z którego trochę rzeczy wywiało — nie dziś, chociaż halny wieje. Oczywiście reklamówka to nie jest za rewelacyjny pomysł, bo jakby się za mocno podgrzała to miałbym duży problem z dłońmi… Małym problemem okazały się płonące połamane koła od dziecięcego wózka, ale na innej reklamówce zebrała się spora ilość wody i zalanie pomogło, bo zadeptywanie nie bardzo, chociaż tyle, że Vibramy nie ucierpiały… Podejrzewam, że sprawcami mojej zabawy była trójka chłopaczków w wieku 10-12 lat, którzy nadchodzili z tamtego kierunku, ale pewności nie mam. Ale jakbym dorwał podpalacza…

Jedyny minus tego, że nieco mi coś śmierdzi spalenizną albo dymem, tylko nie wiem co.

A może też trzeba było pojechać na FOSDEM? I posłuchać o Firefoxie 3.2+? Nie miałbym problemów z zapachami… ;)

zapasy jedzenia

05 lutego 2009 | 23:56:02 | Kategorie: Jedzenie, Życie | 13 komentarzy | Permalink

Zastanawiam się po co mi trzy puszki kolorowej fasoli z Bonduelle i pięć puszek tuńczyka w różnych stanach świadomości? Albo kilka słoiczków żurawiny z Łowicza? No ten tuńczyk to jeszcze bym zrozumiał, bo jak jeszcze regularnie na siłownię chodziłem (półtora roku temu!?) to jeden kulturysta mi opowiadał, że tym się w dużych ilościach żywi, a fajnie wyglądał, to pomyślałem, że może, w końcu ryby zdrowe są. Ale fasola której nie cierpię? Bo żurawina to do obiadów, których właśnie od około roku-półtora już sam praktycznie nie gotuję. A ile razy byłem głodny na zakupach też nie chcę wiedzieć. Ale za to puszki z brzoskwiniami i ananasem w syropie zabieram jutro do pracy osładzać sobie codzienny trud i znój. Albo uzupełnić zapasy w innej szufladzie, z której tylko herbata, cukier i sok cytrynowy znikają…

Czyli zachodzi pytanie gdzie ja przez ten ostatni rok z okładem byłem. Ktoś wie? Bo ja mam tylko mgliste pojęcie.

A to wszystko stąd, że posprzątałem pewną szufladę…

Idealny chłopak dla mojej dziewczyny

05 lutego 2009 | 00:28:30 | Kategorie: Kultura, Życie | 33 komentarze | Permalink

Myślałem sobie — kolejna komedia romantyczna, ale od czasu jak nie muszę sam chodzić do kina i chodzę dość często, to nie robi mi to różnicy, czy to „Hitman” czy „Lejdis”. Więc (nie zaczynając zdania od tego słowa), polski, podobno ma być fajny i na dodatek bez standardowej obsady typu Zakościelny, nie zauważyłem nachalnych i nadmiarowych reklam, to „postanowiłem” — pójdziemy (razem). Na dodatek nie kojarzyłem nazwisk Konecki i Saramonowicz — autorów „Testosteronu” i „Lejdis”, które były rewelacyjne (no, poza tą wstawką z małymi dziewczynkami w tym drugim, która jak dla mnie była na siłę), a po przeczytaniu recenzji z tytułem z cytatu nie skojarzyłem jej z tym filmem, lecz z jakimś przedstawieniem teatralnym, czyli miałem wolny umysł. Kojarzyłem tylko Marcina Dorocińskiego, z Pitbulla i chwilę wcześniej widzianej innej komedii romantycznej, w której grał kucharza (tytułu nie pamiętam, czy to istotne?) i był sensowny.

Zastanawiałem się tylko co to za powód jest, że facet oddaje swoją dziewczynę innemu — śmiertelnie chory, niedowartościowany, wyjeżdża za granicę, ma już żonę albo znalazł sobie nową dziewczynę? Ale za mocno o tym nie myślałem.

I poszliśmy. Na sali pełno dzieciarni. Obok dziewczyny, jedna niby emo, niby punk. Ale obie tak z 16-17 lat, a może i młodsze — no po prostu młode. I w trakcie filmu zaczęły rozmawiać — nudziły się, a przecież było śmiesznie, bardzo. Pełno lesbijek na ekranie — całujących się, parodia Radia Maryja i jego dyrektora, pielgrzymka dziewic na szczudłach do Częstochowy. One po prostu nie rozumiały. Nie łapały aluzji. Podobnych komentarzy w sieci jest pełno (nie chce mi się szukać za dużo linków, dwa wystarczą, podejrzewam, że ich autorzy w podobnym wieku do moich sąsiadek z seansu 1, 2). I co jest powodem, za młodzi, za mało wiedzy, doświadczenia, czy to takie pokolenie, po prostu z za małą orientacją o otaczającym świecie (Idiokracja się zbliża? — NIEEE!)? Chociaż jak dotarło do mnie jak odebrałem recenzję Kasi to się przestraszyłem, że jestem taki sam jak te dzieci… Te dziewczyny powiedziały, że „Testosteron” i „Lejdis” też nie za bardzo im się podobały. A dziś naście lat starsza koleżanka powiedziała, że one były niezłe i w takim wypadku na ten nowy też się wybierze. Od znajomych doszły podobne informacje o dzieciakach, którym się film również nie podobał.

Wychodzi też na to, że seks nie jest dla młodych.

Dla mnie film ma dużą szansę na stanie się kultowym, nie wiem dlaczego, tak po prostu subiektywnie. Ale, że subiektywnie, to mogę się mylić. Ale DVD z nim znajdzie się w mojej „kolekcji”.

Nie pamiętam ile się śmiałem, ale zachęcam — idźcie do kina.

A czy będzie skandal? Skoro film nie jest za mocno reklamowany.

Aha, i dziewczyny ;) — nic do Was nie mam. Do facetów prędzej, bo niehigienicznie i nieestetycznie mi się to kojarzy, pomijając tę nazwę/określenie na S, której no tu nie ma.

« Wcześniejsze wpisy | | Nowsze wpisy »

lemiel@jabber.wp.pl

nie ma mnie

mail: lemiel na wp.pl