ładny pierścionek
Słyszałem niedawno w autobusie rozmowę o planach zaręczynowych, czyli na początek o zakupie pierścionka. Ale najpierw trzeba ten pierścionek wybrać. Bierze się w obroty stronę W.Kruka albo Apartu i ogląda. Trzeba znaleźć coś w okolicach 400-500 złotych. Na tej drugiej to nawet specjalna kolekcja jest. Bo ta pierwsza to toporny flash i nie chce mi się jej nawet teraz oglądać. Ale, że dzisiaj późnym wieczorem musiałem udać się do Arkadii to zahaczyłem o sklep Apartu. No trochę tego jest. Ale w sumie tak patrzę i nic specjalnego nie ma, chociaż wzorów dość sporo. I na dodatek pewnie w każdym sklepie wzory się powtarzają. I zachodzi pytanie co oznacza ładny? Czy z dużym oczkiem, z czego oczko, czy kształt tego w co oczko jest oprawione jest jakiś, nazwijmy to, „wymyślny”, czy prosty. A może ma ostre krawędzie i o coś można łatwo zahaczyć. A kamień, czy ma wystawać tak, by dało się szyby przecinać? A może wręcz przeciwnie, ma być płaski, prawie jak obrączka, z delikatnym wzorem/splotem, drobnymi kamyczkami? Taki, żeby był „funkcjonalny”? Nie znam się. Ale w ramach dokształcania zacznę chyba oglądać w pracy co dziewczyny noszą na rękach. Bo w sumie nawet nie jestem pewien czy cokolwiek noszą. Ale pierścionki raczej nie przeszkadzają w klepaniu w klawiaturę, to może coś się uda zaobserwować. A tak na koniec — jakby mnie tak przypadkiem kiedyś naszło na kupowanie — zna ktoś jakiegoś dobrego jubilera — czy po prostu przejść się po standardowych sklepach w różnych miastach by należało? Bo i tak wiem, że raczej sam nie powinienem go kupować, bo jak się nie spodoba, to mógłbym wałkiem po głowie dostać. No chyba, że romantycznie i całkowita niespodzianka powinna być?
lemiel@jabber.wp.pl
Komentarze:
mam dziwne wrażenie, że ogłaszasz tę ankietę w celu zdobycia bardzo konkretnych informacji między wierszami…:d
Nie. Całkiem przypadkiem mnie naszło…
no niektóre fajne – nawet dla mnie, niespecjalnie przepadającej za pierścionkami na co dzień:D
Tak na poważnie to robię to dla statystyk i lansu na BlogFrogu. :P
A mnie się właśnie tam prawie nic nie podoba…
dlatego lepiej zbadaj gusta i guściki zanim się zdecydujesz;)
No i wałkiem raczej nie dostanę... Nie ma od kogo. Matki tym nie biją ukochanych synków ;)
czyje matki?:P
E tam, niespodziankę zrobię jak już będzie miało być coś na rzeczy. Ale, że się za szybko nie zapowiada…
No, np. moja…
Szczerze, gdy szukałam jakiś czas temu pierścionka, obleciałam wszystkich znanych mi jubilerów, wszystkie sklepy tego typu w okolicy. W Apartach i innych W.Krukach nawet nie było szansy znaleźć czegoś takiego, w końcu jeden z miłych starszych panów-jubilerów powiedział, że nie robi się już takich wzorów, o jakie pytam, wyszły z mody…
Dokładnie taki pierścionek, jakiego szukałam, dostałam w końcu od mamy – oddała mi swój, prawie 30-letni, schowany gdzieś głęboko w szafie: [obrazek]
Ano, jakaś jedna „plecionka” była, ale niespecjalna.
Teraz pierścionki są albo cholernie szerokie, albo jakieś takie… typowe. :/
Otóż to. Typowe.
To myśmy z lubą poszli na inność i używamy czegoś, co moja kobitka nazwała „przedobrączkami”. Ona nie specjalnie lubi pierścionki – to jeden plus, no i ja jestem zadowolony, bo nie tylko ona ma jakiś tam symbol zaręczynowy na palcu :)
Czyli przyzwyczajenie? Będzie łatwiej przeżyć jak np. ta właściwa zostanie w domu w łazience?
Tak, przyzwyczajenie, ale raczej łatwiej będzie nie zapominać tej właściwej :)
a ja właśnie mam szeroka obrączkę, z przedziałkiem po środku… nie wiem ale ja lubię tradycyjne… w przeciwieństwie do mojej Anny, aż mnie szlag trafiał jak wybierała zaręczynowy…
A co wybrała?
Zawsze można iść do jubilera i zażyczyć sobie cudeńko jedyne w swoim rodzaju, wg własnego projektu.
Najlepiej wziąć wybrankę „ot tak, chodź pooglądamy” i skrzętnie zapamiętywać (albo sobie notować) modele podobające się jej. Później kupujesz pierścionek sam i robisz niespodziankę wtedy, kiedy ona się tego nie spodziewa ;)
Dostałam niespodziankę. Magia pierścionka zaręczynowego powoduje, że podoba się każdy.
Prawdopodobnie u jubilera pominęłabym go z fochem. Na moim palcu jest jedyny i niepowtarzalny. :D
Nie da się zrobić, bo jest tak nafaszerowany błyszczącymi kamykami, że za każdym razem jest biała krecha, a bez lampy powstają teraz bardzo ponure i smutne zdjęcia… ;)
A bez lampy aparatu a np. w świetle lampki nocnej czy biurkowej? Powinno być wystarczająco jasno…
Nawet takie mam, ale nie oddaje właściwej urody. :) On jest cudny tu na palcu, nie na płaskim ekranie. :D
nie moze przeszkadzac przy wkladaniu rak do kieszeni :P
Jak zaręczynowy, to tylko z diamentem. Polecem kształty/cięcia (czy jak to się nazywa) princess albo marquee. Taki pierścionek to się raczej wybiera za względu na kamień. No i na koniec cena. Zaręczasz się, bierzesz ślub raz w życiu (teoretycznie) więc nie ma co oszczędzać. Podpowiem tylko, że moja obrączka kosztowała więcej USD niż to co podajesz w PLN.
Jeszcze nie jestem „na kupnie”, więc cena mnie nie interesuje. Ta to cytat.
Kupię taki jak mi się będzie podobał. A te wzory to nie wiem co to, ale zobaczę.
Wiesz, obrączkę łatwo zgubić i kilku znajomych już kupowało drugie… Więc nie wiem czy jest sens szaleć z ceną czyli grubością.
A ile dałeś za zaręczynowy w takim razie?
Niekoniecznie z diamentem, zwłaszcza jeśli wybranka nie ma ochoty brudzić sobie rąk afrykańską krwią.
Bo wiecie oczywiście, że diamenty się niszczy w określonej ilości rocznie, aby ceny były wysokie? ;)
Lemiel, za zaręczynowy dużo :) Do tej pory jeszcze spłacam. Ale standardowo to zaręczynowy od $2000 w górę. Największy wpływ na cenę ma kamień. Diament 1 karat, 14 karat białe złoto można kupić już poniżej tej ceny.
To nie w Polsce. Nie ten poziom dochodów w większości wypadków.
I na kredyt bym nie brał...
Ale jak chciałeś tak zrobiłeś. W sumie, potem to ze wspólnego budżetu jest spłacane… :D
Przy tak dużych wydatkach sklepy same proponują karty kredytowe, z reguły dostaje się 6 miesięcy bez odsetek i bez płatności. Ja miałem kartę bez żadnych odsetek przez 18 miesięcy także z braniem czegokolwiek na kredyt nie miałem problemów.
A co do spłaty ze wspólnego budżetu…. Jak ktoś jest żonaty to wie co mam na myśli.
a dla mnie wydawanie na pierścionek 2-3 tysiące to przegięcie… zaczyna śmierdzieć mi to „patrz jaki mi pierścionek kupił” i materializmem…
moja kobieta ma za 450 i jest ok.
Nie wiadomo co będzie jutro…
Tylko, że za 450zł do diament zwykle jest jak ziarnko piasku… chyba, że w srebrze.
Co Wyście się ustali na te diamenty… ja nie rozumiem…
Nie przesadzajcie, przeciętna dziewczyna nie będzie nosić pierścionka za $2000 %-) Przecież coś takiego się w sejfie trzyma ;-)
IMHO lepszy jest ładny i tańszy, którym można cieszyć się na codzień, i nie przejmować, że np. umyje się w nim naczynia ;-)
o właśnie Ika ma rację, tak czytam i czytam te ceny i dochodzę do wniosku, że to takie same przechwałki, jak: który facet ma lepszy samochód, który ma więcej kasy, który kupił lepszy pierścionek, który ma dłuższego ;P
W takim razie ja kupiłem za 45 0000 ;)
Marcin, ale kartę specjalnie na zakup pierścionka i z niej od razu kredyt? A jak się już ma kartę? Albo pięć innych?
Chyba już wiemy skąd się wziął kryzys finansowy na świecie ;)
weosły kosiarz – a ma to być symbol czy może „zakup” obdarowanej na „własność”? :P
Ika, no właśnie, sejf… I przeznaczenie na okazje w długich kieckach ;)
Anetka, hmpf :D
weosły kosiarz – czyli kupiłeś rozmiarowo odpowiednik Stargate?
Pierścionek taki jest często na całe życie, fakt, że można potem zrobić ładny prezent na rocznicę i dać go trochę przerobić. Myślę, że dobrym przelicznikiem byłaby jakaś część wynagrodzenia netto. :D
Jak anetka napisała z tym kto ma dłuższego to nie mogłem się się wspostrzymać
no bo to takie licytowanie się ;P
a nie ważniejsze jest to czy kocha i zawsze będzie przy Tobie?
ja by się nawet ze srebrnego z cyrkonią ucieszyła, ale może jestem jakaś dziwna ;P
A potem na rodzinnych imprezach dziewczyny świecą kuzynkom przed nosem… :D
Wolałabym nie tracić palca, gdybym w mieście natrafiła na konesera diamentów. Gdzieś się zgubiła wam intencja, a została lokata kapitału.
znam ludzi, którzy się zaręczyli pierścionkiem z odpustu za 8 zł :) i szczęśliwi są i w ogóle (bo co to ma wspólnego, tak w sumie)
a biżuteria z ceną idącą w tysiące to jest jakaś pomyłka
Lemiel, dają normalną kartę kredytową, np visa czy amex. A to że już się ma kilka kart nie ma znaczenia.
Anetka, z tą cyrkonią i srebrem to faktycznie jakieś odchyły od normy ;)
IMHO niekoniecznie odchyły, tylko inne spojrzenie na świat. Wyobraź sobie, że dla niektórych kobiet naprawdę nie ma znaczenia grubość portfela ich chłopaka ;->
ha! też jestem odchyłem :]
Ika, dla mojej żony to tez nie ma znaczenia. Ale nie wyobrażam sobie oświadczyn bez pierścionka z diamentem. W końcu to raz na całe życie.
Raz na całe życie – optymista ;-)
Tu nie chodzi o diament, tylko o branie kredytu po to aby kupić bardziej wypaśny pierścionek niż taki na jaki kogoś stać. Przecież to jakaś paranoja.
No optymista :)
A z kredytem to podałem tylko przykład. Kupowanie czegokolwiek na kredyt wcale nie musi oznaczać, że nas na to nie stać.
Są dwie opcje jeszcze: koszt kredytu jest wliczony w cenę produktu (np. EURO – RTV)
lubimy wspierać insystucje finansowe ;)No tak, „nie spłacam kredytu na mieszkanie bo to najtańsze pieniądze na rynku i mi się nie opłaca”, ale w sumie, to wygląda na niemałe przegięcie…
Podejrzewam, że Cię stać, ale strasznie to dziwnie zabrzmiało i stąd ta moja uwaga o tym skąd się wziął kryzys finansowy.
Wesoły kosiarz, nie wiem jak jest z kredytem w Polsce ale jak coś kupuję na kartę kredytową i spłacę to w terminie to nie płacę żadnych odsetek.
Lemiel, stać mnie, jak najbardziej. A wole kupić coś na kartę, bo w ten sposób buduję sobie wiarygodność kredytową, no o ile nie zapomnę o jakiejś płatności. A co do kryzysu to ci co nie spłacają chyba najbardziej się przyczynili. No i do tego Bernie Madoff gdzieś przewalił 50 miliardów dolców.
Hehe, karta kredytowa to szczególny przypadek kredytu, który właściwie ciężko nazwać kredytem. Spłacasz w terminie, to looz, a jak nie to dostaniesz takie odsetki, że Ci sie odechce. No i trzeba rezygnację ciągle składać aby nie obciążali Cię opłatą roczną lub tak jak w moim banku płacić nią dostatecznie często.
Tyle gadania, a ja swój zgubiłam i już nawet nie pamiętam jak wyglądał:)
To już zależy od instytucji co Ci dała kartę. Ja mam w tej chwili chyba 6 kart i nie mam żadnych rocznych opłat. Jak nie spłacę w terminie to odsetki wachają mi się od 7,99% do 20,99% w skali roku. Dopiero jak zapomnę o jakiejś płatności odsetki lecą w górę, zazwyczaj gdzieś do 26-30%. Jeżeli dostajesz kartę to powinieneś mieć w umowie czy są jakieś płatności z tytułu posiadania karty czy nie. Ja takie oferty po prostu wyrzucam do kosza.
Czy posiadanie takiej ilości kart ma jakiś konkretny cel?
Nie koniecznie. Chociaż ma to wpływ na zdolność kredytową. Im większy kredyt łącznie na wszystkich kartach tym lepsza wiarygodność. Ja mam tyle kart bo na każdej miałem bardzo korzystne warunki, np brak oprocentowania przez 18 miesięcy, 5% zwrotu wydanej kwoty, zniżki w wybranych sklepach itp.
Znam też osoby co mają 10-12 takich kart.
Chcesz mi powiedzieć, że mając nie wiadomo ile kart mogę dostać kredyt większy niż wynika z zarobków?
Źle mnie zrozumiałeś, nie ilość kart a suma kredytu. Jeżeli ktoś ma 10 kart i na każdej $300 a ja mam 3 po $1500 to ja mam lepszą sytuację.
Nie wiem jak to wygląda w Polsce, bo nigdy kredytu tam nie brałem. W stanch zarobki nie są brane pod uwagę. Sprawdza się przeszłość kredytową, ew. czy jesteśmy obecnie zatrudnieni. I wtedy bank decyduje ile jesteśmy spłacić miesięcznie i na takiej podstawie ustala wysokość kredytu.
Bym chyba cholery dostał pilnując tylu kart. Słyszałem tylko, że kredyt hipoteczny lepiej wziąć przed ślubem bo wtedy ma się wyższą zdolność kredytową wtedy.
Tutaj jest akurat odwrotnie, pod warunkiem że oboje mają czystą przeszłość. A z pilnowaniem kart to nie koniecznie jest problem, mogę mieć po 2 czy 3 od tego samego banku. Wtedy połową zarządza się przez jeden panel. Zawsze jest też gnucash, quicken czy ms money. Większość banków i instytucji kredytowych pozwala za darmo zarządzać kontami, kartami, kredytami itp z takiego programu.
Jestem odchyłem i obawiam się, że nie nosiłabym tak drogiego pierścionka, co właściwie rozwala jego symbolikę. Karty to przede wszystkim mnóstwo wiedzy o Tobie, która jest w posiadaniu bankierów. Jakie trunki lubisz, ile wydajesz na kolację, na wakacje. A buntujemy się o nadmierne szafowanie naszymi danymi osobowymi, a bankier wie ile jajek jesz w tygodniu, bo płacisz kartą w markecie. ;)
Każdy bank ma politykę prywatności i jak mi nie odpowiada to zmieniam bank. I niech teraz taki bankier spróbuje taką wiedzę wykorzystać. Na słowa class action lawsuit każda firma trzęsie się jakby miała dreszcze.
Tak i zabezpieczenia. ;) A w bankach pracują ludzie. :D
W sumie jajka jak jajka… ale wiedzą ile razy się w tygodniu bzykasz i jakich gumek używasz :-D
A panie sprawdzające system, mają niezły ubaw. :D
A jeszcze jak sprawdzą, że żona kupuje pigułki… to jak nic wywęszą romans :-D
Ika, o gumkach nie pomyślałem :) Ale jak zobaczę kogoś w krzakach pod domem z noktowizorem to będę wiedział, że z banku :)
A później w sieci wyśledzą kochankę. Nie płać kartą za hotel, albo garsonierę. ;)
A potem tylko stwierdzą słodko, że opłaty bankowe wzrosły… ;-)
Na przeprosiny żonie bransoletkę z diamentami i kredyt na nią. ;)
A potem tylko szybki przeskok na żonę: „Aha, kupiła test ciążowy. Będzie się działo. :P” ;D
Lilianna: ciekawiej bedzie jak kochanka kupi…;-)
A wszystko zaczęło się tak pięknie, od pierścionka na oświadczyny. :D
A w bankach narzekają, że nudna praca. :P
Dobra, dobra – my wiemy: tajemnica zawodowa. ;)
:) Szczerze mówiąc bałabym się nosić pierścionek za parę tysięcy i nie chciałabym takiego dostać (w końcu nie po to się go dostaje żeby leżał w domu). W ogóle jeśli chodzi o „błyskotki” to najbardzie lubię srebro i pewnie miałabym problemy żeby odróżnić diament od cyrkonii ;)
Jednakowoż, pierścionek który jak do tej pory chyba jako jedyny wywołał efekt „wow” to podrzucony linkiem przez przyjaciółkę: http://www.forzieri.com/usa/product_view.asp?l=usa&c=usa&dept_id=70&pf_id=fz41158%2D020&id_valore1=&id_valore2=&id_valore3=&id_valore4=1&id_valore5=&search=1 – ale wcale bym nie chciała takiego dostać (wiedząc ile kosztuje). I zrozum kobietę ;)
Niechcący coś usłyszałam, gdy panie z obsługi biznesowych kont plotkowały sobie o wejściu skarbówki na konto klienta. Może nie być do śmiechu. ;)
Wcale, wcale bym nie chciała… ;)
Cachotterie, trochę dziwinie takie coś musi wyglądać na drobnym palcu :)
-> Kasza
U mnie wywołało bez patrzenia na cenę efekt „OMG, jakie pokręcone O_o”. :D
No naprawdę bym nie chciała :) Jakby już ktoś chciał na mnie tyle wydać, to wolałabym jakieś niewielkie autko ;)
To ja bym chciała chatę w lesie z kominkiem i piecem, by przezimować tam z książkami i bez innych ludzi. ;)
Na chatkę w lesie to jednak trochę więcej niż parę tysięcy trzeba :(
Troszkę tylko więcej, bo ja jestem nieduża… ;)
Koszmarny ten drogi pierścionek. Kojarzy mi się, przepraszam za skojarzenie i materiał filmowy, że to dla pani, która pojawia się w nim przy 2:58 i znika przy 4:04 (cierpliwie oglądałem :P ). Tu można zobaczyć: http://pl.youtube.com/watch?v=M3wgaWAHo2Q
echo – sama?! Czy ja dobrze widzę?
Sama. Tylko jeszcze Szczypior i kocica. Zupełnie sami w trójkę. :)
No tak. Tak sami to może być... ;)
echo, bez internetu? Ja też tak chcę.. :)
Marcin, znana jest historia człowieka, który wygrał w totka i jakby nigdy nic… chodził do pracy mieszkał na niestrzeżonym osiedlu, mafia go znalazła i wyłudziła od niego niezłą kasę zanim się skapnął, że oni zawsze czyszczą do zera i jeszcze trochę.
Tak w ogóle to szaleństwo kart kredytowych już dotarło do Polski. Kartę kredytową oferuje Tesco, Geant, Allegro i wszystkie banki. Właściwie to gdzie nie pójdzie człowiek to wciskają super visę. Pytanie tylko po co 12 kart kredytowych skoro zależnie od zarobków taki limit może wynieść od 500zł nawet 1.000.000zł Korzyść z takiej karty jest mała bo człowiek jest po prostu o jedną wypłatę do przodu i mało kto zarabia tyle aby w ciągu miesiąca zrobić z tą kasą coś sensownego, a bank tylko czeka aby naliczyć odsetki za te 51 dni, ponieważ Ci pechowcy stanowią czysty zysk banku, a system finansuje się z prowizji pobranej od sklepów.
Nie wiem jak ten system działa w Polsce ale jestem przekonany że jest nastawiony na wydymanie klienta.
A za granicą to działalność charytatywna ;)
http://www.toys4boys.pl/Diamentowy-pierscien-item152.html
Może od razu taki ;-)
Ale nie nadaje się do noszenia na ręce jak jest napisane w opisie.
Ale może komentującym to na blipie by się spodobał?
pewnie za tani ;)
chociaż, z drugiej strony – kamień wielkości nadgarstka :>
Ale w nikłych procentach ceny może nic nie kosztować…
wesoły kosiarz, za granicą nie dymali tak ostro, dlatego teraz taki kryzys :)
Na forum gazety znalezione:
Pierścionek zaręczynowy – ile ? :)
Ostatecznie kupiłem taki, jaki wybrała.
Nosi go, nawet się raz po niego wracała do domu... :)
Dodaj komentarz:
Możesz używać Markdown bez obrazków.