Orkiestra? A dlaczego Wielka. I dlaczego Świątecznej Pomocy?
Tytuł jest mocno nieadekwatny do tego o czym mam zamiar napisać poniżej, ale to akurat nie ma znaczenia.
Otóż wiadomo, temat jest kontrowersyjny, niektórym się podoba, innym mniej lub nie. A są tacy, jak nasz „rodzimy” Krystek aktywnie już od dawna uczestniczą w procesie, pomagają toczyć się całej tej machinie do przodu.
Właśnie, a ja trochę sceptycznie do tego podchodzę. Nie podoba mi się że jest tylko finał i jakieś drobiazgi po drodze. Niby można przez cały rok dotować Fundację, ale to tak jakoś mało widoczne. Nazwa też mi się nie podoba (w końcu może, bo dlaczego nie) — dopiero niedawno przeczytałem jakiś mały fragmencik o tym że jest to kolejny z odjechanych pomysłów, ale jak się natknę na wolontariuszy z puszką to coś tam wrzucę. Nie, żeby były to jakieś oszałamiające kwoty, czy spektakularne gesty wrzucania biżuterii (pomijając to, że jej nie noszę). Ale coś zawsze.
Z tym, że no właśnie, tak trochę hipokryzją mi pachnie moje zachowanie, bo np. jeśli byłbym w potrzebie, żeby z takich środków albo sprzętu dzięki nim zdobytemu skorzystać, to pewnie nie miałbym oporów. Podobnie w ramach innych zbiórek: na operacja dla dzieci, młodzieży, Wioski dziecięce i podobne. Ale np. na Światełko do nieba i koncerty jeszcze nigdy się nie wybrałem. Dziś o tym nawet myślałem, ale że moja twarz wygląda od piątku jak skrzyżowanie Mickeya Rourke z Macaulayem Culkinem, a na dodatek tak samo się czuję, bo zęby mądrości nie rosną na drzewach, to nie ruszam się nigdzie, chyba, że za moment do wanny pełnej wody z solą — ale mam nadzieję, że czytając w niej nie będę tracił wzroku jak bohater piosenki Krystyny Prońko.
Czyli nie zdobędę nalepki i trzeba rozejrzeć się za jakąś onlineową możliwością wsparcia WOŚP.
A co do naklejek, to pamiętam jak kilka lat temu miałem naklejoną takową na futerał na okulary po którymś z Finałów i któryś z kolegów z pracy powiedział coś w rodzaju: „Myślisz, że z tą naklejką ktoś Cię lepiej potraktuje?” Czyli skutecznie mi ją obrzydził. Co prawda dalej nie wiem o co mu wtedy chodziło, ale i tak się już nie dowiem.
lemiel@jabber.wp.pl
Komentarze:
za dużo zastanawiania się niepotrzebnego, ci co mają dać, to dadzą, ci co nie, to nie dadzą, po co to dywagować? a naklejka jest dla Ciebie, a nie dla innych, żebyś się chwalił. Może kolega zazdrościł, bo wrzucił i nie dostał?
http://wosp.org.pl/17final/index.php/43/2
Obawiam się, że z tymi nalepkami to jednak jest tak, że właśnie na pokaz…
Może 10 lat temu to było trochę inaczej (a może to tylko ja byłem młodszy i inaczej patrzyłem na świat), ale dzisiaj jak włączyłem TV to gdzie nie spojrzę, wszyscy mają ponaklejane na widoku serducha – tak, żeby przynajmniej 1 było cały czas dobrze widać...
cóż, może za starzy jesteśmy i doszukujemy się nie wiadomo czego…
dzisiaj nie wypada nie mieć naklejki, szczególnie jak się wybiera człowiek, choć w Lublinie dużo moherów, które akurat patrzą krzywo na tych, którzy mają, a ja zrobiłam przelew i jutro będę łazić bez serducha
Akcję w zasadzie popieram, ale wolę w dni finału nie opuszczać mieszkania. Za dużo tych wolontariuszy wszędzie, ciągle zaczepiają, ja wiem, że w słusznym celu, ale jak przez godzinę zaczepi mnie 20 ekip to mam dość. I nie chce mi się tłumaczyć, że tak, już wrzuciłem poprzedniej puszkowej ekipie, ale serduszka sobie na czole nie przyczepiłem.
A poza tym wolę wspomóc online niż na ulicy.
Cała akcja jest pewnym fenomenem i to mi się w niej podoba, w szczególności to, że tak wielu ludzi się w nią angażuje. Tylko, że już nie jestem przekonany czy to wynika z autentycznej chęci pomocy czy raczej ze społecznego przymusu.
mi się podoba, że to już 17 lat, a ciągle przybywa młodych ludzi, którzy są tam nie z publicznego przymusu, jak niektórzy dorośli, ale z chęci pomocy
Czasami coś wrzucę, ale bez większego przymusu. Z pomaganiem tak jest, że jak chcesz to pomagasz i już. A serducha nigdy nie biorę, bo nie wiem co mam z nim zrobić.
@anetka, i właśnie to mnie najbardziej drażni, że „dzisiaj nie wypada nie mieć naklejki”...
generalnie z zasady drażni mnie większość rzeczy, których zdaniem tzw. ogółu czy większości „nie wypada”
ale to osobna historia…
Nic nie myślicie. Serduszka właśnie są dla tych cieci, którzy dla nich wrzucają kasę. A, że jest ich duży procent, to opłaca się je drukować.
Esej — dać jakiemuś dziecku…
dzieci boją się mnie :(
Wiesz co, weś się do roboty i sam coś zrob. MOże wtedy nie bedziesz miał tak wielu watpliwości. Nazwa ci się nie podoba, i że to tylko finał i drobazgi, z drugiej strony wspierac akcje przez cały rok tez ci się nie podoba, bo to mało widoczne... Naklejki tez ci się nie podobaja... Ech. To wszystko jest żałosne. Zrob cos SAM. tak bedzie najlepiej.
ehh...
Dodaj komentarz:
Możesz używać Markdown bez obrazków.