Po pierwsze wczoraj albo przedwczoraj widziałem w autobusie 116 włączonego i laptopa, bodajże Wordem katowanego. Nie wiem o której godzinie to było. Ale dziś coś co bardziej mnie zaskoczyło, po godzinie 22 w tramwaju Pan po prostu intensywnie pracował na małym Dellu w tramwaju. A Ja o tej porze nie zabieram z biura służbowego laptopa (bo i po co przecież i tak go nie dotknę, ale licho przecież nie śpi). W Saturnie zlikwidowali szafki na bagaże, a ochrona ledwo zwraca uwagę na wchodzących z torbami i wychodzących bez zakupów. Ludzie zostawiają anteny CB na samochodach zaparkowanych przed blokami czy kamienicami. A w pierwszej połowie lat 90 ubiegłego wieku nawet podstawy pod anteny kradli na potęgę. I pamiętam jak w 2001 albo 2002 gdzieś na Wybrzeżu ukradli nam antenę od zwykłego radia z samochodu stojącego na parkingu pod hotelem…
Co się stało? Złodzieje wyjechali, czy społeczeństwo tak się wzbogaciło, że nie ma czarnego czy szarego rynku zbytu na takie drobiazgi i tylko „hobbyści” wybijają zapominalskim raz na dwa-trzy miesiące szybę w samochodzie pod blokiem i wyszarpują radio za dwie-trzy stówki z kieszeni? Czy ktoś je jeszcze (od)kupuje na Wolumenie?
Osobnym pytaniem jest dlaczego samochody na AutoTraderze lub OtoMoto bez wbudowanego radia mają na zdjęciach odbiorniki z wielkimi srebrnymi gałami wiejskiego tuningu (tak, cytat mi się spodobał) — czyżby na Zachodzie też w ten sposób tuningowali? (Tak, rozglądam się za TDI, TDCi, HDI albo innym JTD czy D4D…)