FreeTibet.pl jak bomba atomowa, skisła bomba atomowa…
Dwa miesiące temu skończyły się Igrzyska Paraolimpijskie. No bo o tym, że miesiąc wcześniej skończyły się zwykłe Igrzyska Olimpijskie, to już nie warto wspominać. Wszyscy zapomnieli. Było, minęło. Niektórzy nawet nie oglądali. Bo dwa miesiące temu miałem napisać o akcji „FreeTibet.pl”. Ale czasu mi zabrakło. O tym, że była, że była rozdmuchana, i że skończyła się jak skisła bomba atomowa. Brak jakiegoś podsumowania całej akcji, logo akcji poznikało ze stron (blogów) większości aktywnych animatorów akcji. Niektórzy nawet zmienili adresy blogów i zmiany na liście twórców nie są ujęte. No bo kto by się teraz tym przejmował. Nie chcę pisać, że cała akcja miała odrobinę szczeniacki charakter, z którym najbardziej kojarzy mi się ostatni wpis, bo to nie o to chodzi. Ale to tak mało jakoś profesjonalnie w świetle tych wszystkich eksponowanych kodeksów współpracy z blogerami, ocen produktów i miejsc albo porad, sponsoringu bloggerów czy innych. Ostatnio nie jestem na bieżąco z blogosferą, ale blog tej akcji umarł — nawiązując do przewijającej się ostatnio dyskusji o śmierci blogów. I pewnie domena, w sumie jednak dość atrakcyjna, a zapewne kupiona za złotówkę albo naście, nie zostanie przedłużona na kolejny rok, będzie przejęta przez squattera i np. odkupiona przez chiński rząd by zamieszczać tam „bardziej poprawne politycznie” treści.
I ja też usunę banner z ziewnika wstawiony bez przekonania że to ma sens, zniknie też pytanie o Bojków i Łemków wstawione tak na podkreślenie tego, że są też inne interesujące rzeczy w mrokach historii.
lemiel@jabber.wp.pl
Komentarze:
A gdy jeszcze 2 miesiące temu ktoś powiedziałby, że akcja jest, jaka jest pewnie posądzony zostałby o ignorancję w tej, jakże słusznej, sprawie. Bo przecież poparcie można wyrazić wrzucając wklejkę na bloga…
Jiobel – ja byłam jedną z tych, która wyraziła się krytycznie i naraziłam się przez to niektórym mocno;) w sumie napisałam prawdę – czas ją zweryfikował...
Ale tak jest ze wszystkim. Nie tylko u nas. W obecnym świecie, w którym informacja goni informację, ciężko jest skupić uwagę na chociażby kilka tygodni na jednym temacie. Taka jest rzeczywistość, a możnym tego świata tylko w to graj…
Przecież freetibet służył do zareklamowania swego bloga, coś jak technorati.
Phi, niektórzy na freetibet potrafili sobie nieźle zarobić nawet!
Ale żeby w tej pogoni za nowościami nawet na podsumowanie czasu brakło?
No ale jak gopix pisze, może chodziło o pieniądze. Skończyły się, to tematu nie ma.
Niby jak sie skonczyl? Tybetanczycy przestali istniec? Wlasnie odbyla sie konferencja gdzie zadecydowano o kontynuowaniu dotychczasowej polityki http://www.iht.com/articles/2008/11/22/asia/23tibet.php Na poczatku grudnia Dalajlama, ktory jak sie okazuje wcale nie idzie na emeryture bedzie we Wroclawiu.
Skończyła się akcja prowadzona przez autorów FreeTibet.pl, bo w rzeczywistym świecie faktycznie toczy się dalej.
Z tak samo marnymi szansami na powodzenie, ale bedzie. W takiej mierze jak bylo to mozliwe Tybetanczycy zwrocili uwage swiata na swoj los i taki byl glowny cel calej okoloolimpijskiej akcji. Nie wiem czy ktos wierzyl w negocjacje z Chinczykami, ale nie podjac ich oznaczalo wziecie na siebie winy za brak skutkow. A freetibet.pl? O to trzeba by zapytac organizatorow. Moze grudniowa wizyta Dalajlamy bedzie okazja do takiego podsumowania?
lemiel: Nie zrozumiałeś. O to chodziło
Temat był modny i tyle. Sam Tybet zapewne 95% związanych z akcją miało i ma w dupie. Tak jest z większością akcji. Tu se wstążeczkę przypną, tam bannerek wstawią. Dzień bez samochodu i dzień bez papierosa. Święta i kolędy, konsumpcja++.
w Genui plakaty z „free Tibet” nadal wisza na paru restauracjach i barach
naklejki z glosowaniem na Obame tez sa
Dodaj komentarz:
Możesz używać Markdown bez obrazków.