Bicykl(7) , Ciuchy(10) , Humor(75) , Jedzenie(36) , komentarze(3) , Kultura(63) , Miniblog(144) , Mozilla(5) , Nauka(18) , Polityka(16) , Praca(12) , Radio(9) , SeaMonkey(2) , Skrzaty(3) , Tech(151) Tylko mebel(32) , Varia(291) , Zabawki(2) , ziewnik(45) , Zwierzaczki(7) , Życie(330) , London story(4)



FreeTibet.pl jak bomba atomowa, skisła bomba atomowa…

23 listopada 2008 | 11:16:17 | Kategorie: Varia | 11 komentarzy | Permalink

Dwa miesiące temu skończyły się Igrzyska Paraolimpijskie. No bo o tym, że miesiąc wcześniej skończyły się zwykłe Igrzyska Olimpijskie, to już nie warto wspominać. Wszyscy zapomnieli. Było, minęło. Niektórzy nawet nie oglądali. Bo dwa miesiące temu miałem napisać o akcji „FreeTibet.pl”. Ale czasu mi zabrakło. O tym, że była, że była rozdmuchana, i że skończyła się jak skisła bomba atomowa. Brak jakiegoś podsumowania całej akcji, logo akcji poznikało ze stron (blogów) większości aktywnych animatorów akcji. Niektórzy nawet zmienili adresy blogów i zmiany na liście twórców nie są ujęte. No bo kto by się teraz tym przejmował. Nie chcę pisać, że cała akcja miała odrobinę szczeniacki charakter, z którym najbardziej kojarzy mi się ostatni wpis, bo to nie o to chodzi. Ale to tak mało jakoś profesjonalnie w świetle tych wszystkich eksponowanych kodeksów współpracy z blogerami, ocen produktów i miejsc albo porad, sponsoringu bloggerów czy innych. Ostatnio nie jestem na bieżąco z blogosferą, ale blog tej akcji umarł — nawiązując do przewijającej się ostatnio dyskusji o śmierci blogów. I pewnie domena, w sumie jednak dość atrakcyjna, a zapewne kupiona za złotówkę albo naście, nie zostanie przedłużona na kolejny rok, będzie przejęta przez squattera i np. odkupiona przez chiński rząd by zamieszczać tam „bardziej poprawne politycznie” treści.

I ja też usunę banner z ziewnika wstawiony bez przekonania że to ma sens, zniknie też pytanie o Bojków i Łemków wstawione tak na podkreślenie tego, że są też inne interesujące rzeczy w mrokach historii.

Ty też masz w sobie potencjał!

21 listopada 2008 | 21:19:15 | Kategorie: Varia | 2 komentarze | Permalink

Spędziłem ostatnio sporo godzin w samochodzie z drugim facetem. Tematy do rozmowy były różne, ale oczywiście seks też się znalazł w programie. Było to dziwne doświadczenie, bo z jednej strony rozmowa była luźna, z drugiej nie zahaczała o wszystkie aspekty — pewne bardziej szczegółowe elementy zostały przemilczane, „dla dobra śledztwa”, ale była taka inna, fajna. Nie umiem tego dokładnie określić, odnieść do czegoś, ale w porównaniu do rozmowy z seksuologiem, do którego kiedyś tam z ciekawości się wybrałem, była bardziej naturalna, mniej mechaniczna, chociaż to może ze względu na to, że jednak delikatnie temat głównego wątku się różnił. No i po rozmowie z seksuologiem, który jest jednak normalnym przecież człowiekiem, tylko o większej wiedzy w pewnym zakresie tego tematu, miałem wrażenie, że rozmawiałem ze starym rozpustnikiem albo nawet zboczeńcem. Oczywiście obie rozmowy w niczym nie przypominały „męskich” rozmów przy piwie i kartach o zaliczaniu kolejnych panienek albo „o najlepszym rżnięciu w życiu” często spotykanych w amerykańskich filmach niekoniecznie klasy B. Bo wiadomo, że temat jest trudny sam w sobie, pisanie, mówienie o nim jest przez to i istniejące w społeczeństwie zakłamanie oraz obłudę skazujące go na bycie tabu, nie jest proste, lekkie, łatwe i przyjemne. Nie wiem co jest potrzebne, żeby ładnie i z sensem o tym napisać. Mi te kilka zdań przyszło z trudem, może dlatego, że nie w afekcie ;).

Ale to już drobiazg, bo i tak najważniejsze jest to do czego doszliśmy pod koniec rozmowy. Że faceci nie rozmawiający ze swoimi kobietami o ich potrzebach i odczuciach, nie dzielący się swoimi odczuciami, i potrzebami z nimi, tracą najwięcej. Znana oczywistość, że wszystko jest w głowie, a nie w penisie albo w słynnym punkcie G czy łechtaczce. Bo to, że facet chcący sprawić przyjemność kobiecie jeszcze większą przyjemność sprawia sobie, to już oczywisty drobiazg przy pozostałych rzeczach.

Bo przecież to piękna rzecz!

Tagi: ,

« Wcześniejsze wpisy | | Nowsze wpisy »

lemiel@jabber.wp.pl

nie ma mnie

mail: lemiel na wp.pl