lemiel@jabber.wp.pl

nie ma mnie

mail: lemiel na WP.pl

lemiel



dziecko przy siekaniu marchewki

Skończyłem czytać ostatniego Harry'ego Pottera (i nawet się nie rozczuliłem, ale znałem samą końcówkę) i dostałem informację, że kuzynowi i jego żonie, czyli nowej kuzynce urodziła się godzinę temu córka (nawet widzę prezent z napisem Gratulacje od kogoś dostał na n-k). I tak krojąc marchewkę i pietruszkę oraz obierając mięso ze skrzydełek na galaretkę zastanawiałem się co powoduje, że nas ludzi tak do tych dzieciaków ciągnie. Może nie wszystkich, ale mimo wszystko je mają/będą mieli (ale w takim razie nie rozumiem dlaczego). Jedni są źli, że się pojawiają przez przypadek, inni używają ich do łapania przyszłego męża („Nie chciał z nią być, to jak to się stało?” — „No bo im się chciało, a ona powiedziała, że używa pigułek.” — wiadomo studenci.), jeszcze inni żeby dziewczyna ich nie zostawiła takie sobie sprawiają. Niektórzy głupio, bardzo głupio, uważają, że może dziecko scementuje ich nieudany związek… Nic nie wiem, nie wiem co o tym myśleć. Czy to tylko sama obecność drugiej, odpowiedniej(?) osoby to powoduje? Ale czasami przychodzi bez drugiej osoby obok. 25 lat, hormony wybuchają albo widok tłumów młodych rodziców z dzieciakami spacerujących przed oczami…

Tagi: ,
zupa pomidorowa « | | » spotkanie z kolejnym fajnym człowiekiem

Komentarze:

1. | Kasia | 28 października 2008, 23:41:12 | Permalink

siedziałam dziś w poczekalni u dentysty i przyszło młode małżeństwo – dziewczyna w zaawansowanej ciąży. nagle weszła inna młoda matka z takim śmiesznym bąblem na ręku – musiała chwilę poczekać na odebranie zdjęcia. ciekawe było obserwowanie reakcji tej parki na widok malucha…;)

2. | Radek | 28 października 2008, 23:44:18 | Permalink

Dający do myślenia wpis. Z jednej strony na przykład moja osoba(24 lata) chciałaby mieć potomka a z drugiej sam nie wiem czy już na to mnie stać plus pytanie czy na tyle jestem przygotowany by być dobrym ojcem.

Masa pytań i brak odpowiedzi. Lecz chyba gdy są jakieś wątpliwości to znaczy, żeby poczekać.

Dziecko to nie takie hop siup :)

3. | lemiel | 28 października 2008, 23:46:15 | Permalink

Pieniądze przy tym to dość dziwny/trudny temat, bo z jednej strony są w dużej ilości tacy co się tym nie przejmują, a z drugiej strony nie ma tego co za dużo odciągać...

4. | Kasia | 28 października 2008, 23:47:07 | Permalink

zawsze jakoś miałam przekonanie, że to jednak przychodzi z tą „właściwą” osobą...

5. | Radek | 28 października 2008, 23:55:56 | Permalink

Też ostatnio tak mam jesienne myśli, że te ważne decyzje to po prostu przyjdą.

Trudny temat.

6. | BeteNoire | 29 października 2008, 05:57:06 | Permalink

Dorośniesz… doświadczysz… zrozumiesz…

7. | weronika | 29 października 2008, 06:32:11 | Permalink

kiedyś, bodajże u Echo, była wzmianka o kobiecie, które przy odpowiednim mężczyźnie przestała się obawiać posiadania dziecka
jakoś to tak działa :)

8. | lemiel | 29 października 2008, 08:10:03 | Permalink

BeteNoire to nawet nie o dorastanie chodzi, bo nawet wtedy nie sądzę, żeby było to zrozumiałe. To pewnie jakiś „odgórnie” sterowany pamięcią genetyczną czynnik. A że ujawnia się przy np. właściwej drugiej osobie? Może to też ta pamięć genetyczna.

9. | echo90 | 29 października 2008, 10:31:11 | Permalink

Bo to, jak wspomniała Kasia przychodzi z „właściwą” osobą.

10. | anetka | 29 października 2008, 14:18:27 | Permalink

Radek jeśli zastanawiasz się czy zapewnisz dobry byt dziecku i masz podejście, że to nie takie hop-siup to już jesteś na dobrej drodze, bo to świadczy, że jesteś odpowiedzialny za swoje decyzje.

Tak oprócz tego po prostu MUSI być właściwa osoba, a cementowanie rozpadającego się związku dzieckiem i ciążą to chyba najbardziej nieodpowiedzialny krok…

11. | Radek | 29 października 2008, 14:24:57 | Permalink

Właściwa osoba, no właśnie.

Kiedyś kolega ‘zaginał’ mnie pytaniem :

-Wyobrażasz sobie swoją obecną kobietę jako Twoją żonę oraz matkę waszych dzieci ?

Zazwyczaj nie wyobrażałem, ale teraz jest już troszkę ‘cieplej’ w temacie.

Tu chyba nawet nie chodzi o miłość, tylko o świadomość jakiejś ochoty na wielką odpowiedzialność z obu stron.

I tak mam hmm powiedziane, że do 30 mam być tatusiem :P Boję się, ale z drugiej strony nie chce, żeby moja kobieta była odrobinkę starszą mamą.

Najlepiej to skwitowała jedna moja koleżanka:

Najlepiej dziecko mieć na pierwszym roku studiów, jak studia się skończą to dziecko będzie odchowane plus nie przeszkadza w znalezieniu pracy :D

Teraz patrzę na ta koleżankę i dziwnie mi się robi bo fajna z niej babka ale na stałe trudno jej znaleźć faceta. Coś mało chyba fajnych wolnych facetów jest w przedzale 24-26 a na takiego poluje koleżanka :D

Sorry za przydługą odpowiedź.

12. | echo90 | 29 października 2008, 14:27:05 | Permalink

Coś jest w tym wyobrażaniu sobie. Miałam podobnie. ;)

13. | BeteNoire | 29 października 2008, 15:03:22 | Permalink

Lemiel,
dziecko przede wszystkim powinno być wynikiem wolnej decyzji dwojga ludzi a nie jakichś genetycznych markerów. Chociaż... tu możnaby dyskutować czy to jest w ogóle możliwe, biorąc pod uwagę np. „genetyczną chcicę na dziecko”, którą można zaobserwować u części kobiet ;-)
IMO to jednak jest kwestia dojrzałości, gdy dochodzisz do wniosku, że chcesz, możesz i masz z kim. Jeśli jednak splot świadomości tych czynników uznać za uwarunkowany genetycznie… to masz rację :]

14. | anetka | 29 października 2008, 15:05:22 | Permalink

„genetyczną chcicę na dziecko”, którą można zaobserwować u części kobiet ;-)
a czy Ty czasem nie uogólniasz? wkurzają mnie takie teksty

15. | BeteNoire | 29 października 2008, 15:10:23 | Permalink

W którym miejscu miałbym uogólniać? Że genetyczną, że chcicę czy że… u CZĘŚCI kobiet? :-]

16. | anetka | 29 października 2008, 15:11:13 | Permalink

że to genetyczne i że to od razu „chcica”

17. | BeteNoire | 29 października 2008, 15:22:30 | Permalink

Chcice często bywają genetyczne. Zwłaszcza jeśli występują u młodych, prostych dziewczyn :-)
Btw. chcica to jakieś złe słowo wg Ciebie?

18. | weronika | 29 października 2008, 15:23:12 | Permalink

moim skromnym zdaniem oznacza niczym racjonalną powiedzmy że ‘potrzebę’ – raczej zwierzęce zachowanie

19. | anetka | 29 października 2008, 15:24:10 | Permalink

mocno obraźliwe

20. | BeteNoire | 29 października 2008, 15:26:24 | Permalink

Jest to słowo pospolite a nie obraźliwe: http://sjp.pwn.pl/lista.php?co=chcica .

21. | anetka | 29 października 2008, 15:29:40 | Permalink

super znasz link do słownika ;) a teraz jak się to słowo kojarzy?

22. | BeteNoire | 29 października 2008, 15:34:39 | Permalink

Może nie jak tylko z czym? Bo mi podobnie jak Weronice: z nie do końca uświadomioną i zrozumiałą potrzebą wynikłą
z bardziej pierwotnych niż ludzkich pobudek.
Czy to Cię tak denerwuje? :]

23. | anetka | 29 października 2008, 15:35:07 | Permalink

tak!

24. | weronika | 29 października 2008, 15:35:57 | Permalink

tylko, że dla mnie to też jest w takim połączeniu negatywne pojęcie, bardzo negatywne nawet

25. | anetka | 29 października 2008, 15:38:06 | Permalink

no to właśnie zadałam pytanie, jak to się kojarzy

26. | BeteNoire | 29 października 2008, 15:40:17 | Permalink

Anetka, pisząc o „części” nie miałem przecież Ciebie na myśli, więc skąd to zdenerowanie? :-)

Weronika, bo negatywnie oceniasz uleganie ‘niskim’ popędom? Ja również, ale nie da się zaprzeczyć, że istnieją ludzie im ulegający :]

27. | weronika | 29 października 2008, 15:41:26 | Permalink

tak, pod czym pod: ‘istnieją’ wrzuciłeś masę kobiet, które chcą mieć dziecko
chcą != mają chcicę

28. | anetka | 29 października 2008, 15:42:14 | Permalink

ależ ja się nie czepiam o „część”, ja się czepiam o dwa źle zestawione razem słowa „genetyczna chcica” – gdzie „chcica” się kojarzy negatywnie

29. | Kasia | 29 października 2008, 15:47:55 | Permalink

kojarzy się nawet nieco wulgarnie, nie będę rozwijać jak.

30. | BeteNoire | 29 października 2008, 16:15:51 | Permalink

Anetka, chcica, a więc ta bardziej zwierzęca część ludzkiej natury jest jak najbardziej genetycznie uwarunkowana, więc dalej nie rozumiem o co to czepianie.

Weronika, pod ‘istnieją’ wrzuciłem tylko tych co im ulegają, nigdzie w odniesieniu do tej grupy kobiet nie było słowa „chcą”.

31. | Zuzanka | 29 października 2008, 17:05:09 | Permalink

Ubawiło mnie to „Dorośniesz… Zrozumiesz…” w kontekście http://betenoire.jogger.pl/2008/10/29/mam-dziecko-o-o/

Niesamowicie ubawiło.

32. | weronika | 29 października 2008, 17:08:21 | Permalink

o matko

33. | BeteNoire | 29 października 2008, 17:11:35 | Permalink

I nie starczyło Zuzance odwagi, by podać link do siebie ;]
Gdy byłem mały babcia mnie uczyła: poznasz głupiego po śmiechu jego :-)

34. | Zuzanka | 29 października 2008, 17:13:24 | Permalink

Wszyscy znają, nie muszę podawać. Ale naści.

35. | BeteNoire | 29 października 2008, 17:15:01 | Permalink

Ok, postaram się teraz nie zapłakać nad Twoimi wpisami :)

36. | Zuzanka | 29 października 2008, 17:16:17 | Permalink

Mam się przestraszyć czy coś?

37. | BeteNoire | 29 października 2008, 17:27:00 | Permalink

Coś :-)

38. | anetka | 30 października 2008, 08:08:12 | Permalink

Zuzanka: z tego co widzę, to wypowiedzi „dorośniesz, zrozumiesz” były do Radka kierowane.

39. | Zuzanka | 30 października 2008, 08:22:17 | Permalink

@anetka, bez względu na wiek obawy przed posiadaniem dziecka są wystarczająco dorosłe. Niedojrzałe jest trzaskanie sobie potomka nie patrząc na sytuację. Tyle że ja jestem z niepopularnej frakcji, że nie każdy musi się rozmnażać, a nie wszyscy powinni. Sugerowanie, że ktoś teraz nie chce, ale dorośnie i zmądrzeje, to zachce, są... zabawne.

40. | Zuzanka | 30 października 2008, 08:25:43 | Permalink

Oczywiście, jeśli źle zrozumiałam wypowiedź BeteNoire, to zwracam honor, ale sądząc z płytkich „chcic” poniżej, nie jestem przekonana.

41. | Radek | 30 października 2008, 10:29:37 | Permalink

Co to tego ‘dorośniesz, zrozumiesz’ to wiem, że najlepszym nauczycielem jest życie.

Dorosnę, zrozumiem. A raczej nabiorę więcej doświadczenia. Oddzielę może wtedy marzenia o życia.

42. | anetka | 30 października 2008, 10:37:02 | Permalink

Zuzanka rzeczywiście określenie, że jak się dorośnie i zmądrzeje to wtedy się podejmie decyzję, jest śmieszne, bo różni są ludzie i w różnym wieku dochodzą do decyzji o dziecku. Nie widzę wpisu BeteNoire i nie wiem z jakim on podejściem do tematu posiadania potomka wypowiedział słowa do Radka „Dorośniesz, zrozumiesz”.

43. | echo90 | 30 października 2008, 11:15:54 | Permalink

Zdrowy rozsądek doprowadził do tego, ze w sędziwym wieku jestem bez potomka i na siłę szukam pozytywów. Nie muszę dóbr składać, mogę hulać, ale czy to jest tej samej wartości?

44. | Zuzanka | 30 października 2008, 11:18:26 | Permalink

echo90, ile to sędziwy wiek? ;-)

45. | echo90 | 30 października 2008, 11:22:27 | Permalink

Oczywiście przesadzam, ale rodzenie pierwszego dziecka po czterdziestce jest ryzykowne. Po co dodatkowe lęki? Natura stworzyła nas tak, by rodzić za młodu, a nie śledzić swój cykl i zastanawiać sie, czy jeszcze jajeczkuję i czy tym razem… Zdroworozsądkowo jest rodzić wcześnie, bo nawet super wypasiona chata i ilość zer na koncie nie zrekompensują. Dojrzałość emocjonalna? A co to jest? Jest jakiś limit, kiedy się ją osiąga?

46. | Zuzanka | 30 października 2008, 11:25:07 | Permalink

Wszystko się zgadza, tylko jedno „ale” – kto mówi, że do osiągnięcia wartościowego życia trzeba mieć dzieci? Chociaż patrząc na n-k to jedna z kilku „rzeczy”, którymi się ludzie chwalą (dom, samochód, wakacje w Chorwacji, mój synuś).

47. | Zuzanka | 30 października 2008, 11:29:11 | Permalink

PS Oczywiście można mieć dzieci dla samego faktu posiadania, ale wtedy nie trzeba sobie tego racjonalizować na żadnym z poziomów (czy się nadaję, czy mnie stać, czy to już). Jeśli pojawia się racjonalizowanie (kiedy lepiej, czy najpierw dom, samochód i kariera itp.), to już jest życie pod presją ;->

48. | echo90 | 30 października 2008, 11:30:10 | Permalink

A ile masz lat Zuzanko? Mam czas na czytanie. Mogę planować wakacje tylko pod siebie, nie muszę wstawać na czas i nie muszę śledzić końca lekcji. Mogę nie wracać na noc. Nie muszę. I nawet do niedawna mówiłam, że nie chcę. To przychodzi z czasem. I gdy patrzę teraz na Bakułę z jej tekstem wypowiadanym przez twarz zmasakrowaną operacjami plastycznymi, zastanawiam się, czy jeszcze są to jej prawdziwe wypowiedzi? Inaczej sie patrzę na twarze ze zmarszczkami moich koleżanek, które rozmawiają z dziećmi.

49. | echo90 | 30 października 2008, 11:32:41 | Permalink

Mam ochotę napisać, że nie ważne są motywy, bo skutek zawsze przerasta oczekiwania i nas samych zaskakuje. Jest to pewien rodzaj miłości. Tak łatwo nam z niej rezygnować? Jesteśmy głupcami.

50. | echo90 | 30 października 2008, 11:33:12 | Permalink

Jesteśmy głupcami, bo się boimy. ;)

51. | Zuzanka | 30 października 2008, 11:33:28 | Permalink

echo90, 33. I nie czuję, że z czegoś rezygnuję.

52. | echo90 | 30 października 2008, 11:34:52 | Permalink

Jesteś młoda. Też nie czułam. To przychodzi, gdy rezygnacja nie ma znaczenia, bo natura zrezygnuje z Ciebie.

53. | echo90 | 30 października 2008, 11:36:42 | Permalink

Złudzeniem jest, że mamy wybór. ;)

54. | Zuzanka | 30 października 2008, 11:36:49 | Permalink

echo90, wierzę na słowo. Ale chyba w żadnej innej dziedzinie nie da się zaplanować sobie przyszłości na zasadzie „bo to będzie lepsze dla mnie za 10 lat”. W większości przypadków jest tu i teraz (a Bakuła nie jest dobrym wzorcem).

55. | echo90 | 30 października 2008, 11:38:27 | Permalink

Zróbmy ankietę. Jest kobietą, która nie chciała mieć dzieci i nadal to deklaruje.

56. | Zuzanka | 30 października 2008, 11:43:04 | Permalink

echo90, znam stosunkowo mało ludzi, żeby wyciągać wnioski. Mam co najmniej dwie bezdzietne znajome w okolicach 50-tki, które są z tego faktu zadowolone. Mam 36-letnią znajomą z dwójką dzieci, która na każdym kroku żałuje, że nie jest bezdzietna. Mam znajomą, która nie ma partnera, a chciałaby mieć. Tyle że ja nie odpytuję ludzi o ich kwestie rozrodcze, bo uważam, że to strefa, do której otoczenie nie powinno wchodzić.

57. | echo90 | 30 października 2008, 11:46:15 | Permalink

Dzieli nas dziesięć lat. Jestem pogodna, uśmiechnięta. Nikomu, oprócz najbliższej przyjaciółce nie mówię o moich wyborach i czy mnie uszczęśliwiły. Towarzyszy mi motto mojej mamy. „Lepiej by ci zazdrościli, niż by mieli się nad Tobą litować.”

58. | Zuzanka | 30 października 2008, 11:50:48 | Permalink

echo90, wiele ludzi tak robi, dlatego nie da się zrobić miarodajnego planu na życie. Jakbyś 10-15 lat temu wybrała inaczej, może być też pisała, że źle wybrałaś? Trawa zawsze zieleńsza po drugiej stronie.

59. | echo90 | 30 października 2008, 11:53:48 | Permalink

Ja nie dokonuję złych wyborów, ja nie mam na nie wpływu. Bawi mnie, gdy mam złudzenie, że ja decyduję. ;)

60. | Zuzanka | 30 października 2008, 13:20:32 | Permalink

echo90, zawsze masz wpływ.

61. | weronika | 30 października 2008, 17:44:09 | Permalink

rzadko kiedy taki, jaki byśmy chcieli

62. | echo90 | 30 października 2008, 19:14:30 | Permalink

Zawsze mogę mieć złudzenia. ;)

63. | weronika | 30 października 2008, 19:15:40 | Permalink

złudzenia, że masz złudzenia, że masz wybór, czy złudzenia, że masz wybór?
się gubię :)

64. | echo90 | 30 października 2008, 19:18:42 | Permalink

Jedyne co mamy to złudzenia, że mamy własne pragnienia. :D

65. | weronika | 30 października 2008, 19:19:53 | Permalink

co do pragnień, to śmiem twierdzić, że je mamy i że niekonieczniu musi mi się wydawać, że je mam

66. | echo90 | 30 października 2008, 19:21:16 | Permalink

I pozamykane? „Bóg karze nas, spełniając nasze marzenia”. To chyba tkwi we mnie najbardziej. ;)

67. | weronika | 30 października 2008, 19:21:55 | Permalink

a w tym coś jest :) i nawet nie chodzi o to, ze marzenia by się skończyły

68. | echo90 | 30 października 2008, 19:23:34 | Permalink

Trzeba marzyć i mieć nadzieję, cudne rozganiacze złych myśli. Lekarstwo dla mózgu. ;)

69. | jagniątko(tropiciel) | 03 listopada 2008, 15:44:28 | Permalink

u la la! Ale się dyskusja rozpętała! a najbardziej to tytuł mi się spodobał! Ech, chyba talent do tytułów masz…
Cudny, cudny, cudny…

70. | Kasia | 05 listopada 2008, 16:05:10 | Permalink

BeteNoire: dziękuję. Bo mogę sobie pogratulować wyczucia – od początku twierdziłam, że tamta historia to wielki blef. Weronika świadkiem.

71. | Kasia | 05 listopada 2008, 16:36:54 | Permalink

aha – jeszcze jedno… co do głupich koleżanek lemiela – wg jakiego rozdzielnika mu je przypisujesz? i ile naliczyłeś się u siebie? (bo ja nie miałabym kłopotu ze znalezieniem przykładów).

72. | weronika | 05 listopada 2008, 18:01:35 | Permalink

idę się pociąć, tak mi głupio, że jestem głupia (jeśli oczywiście zaliczam się do grona koleżanek)

73. | lemiel | 05 listopada 2008, 23:34:42 | Permalink

Tak się od paru dni zastanawiam gdzie przypadkiem trafiłem na tekst o końcu dysfunkcyjności rodziny i gdzie on się podział, bo datę z grubsza znam.
Przy okazji zastanawiam się czy to „stety”, czy „niestety” i czy w związku z tym coś innego jest żałosne czy nie…

Dodaj komentarz:

Możesz używać Markdown bez obrazków.

 

 

 

 code