Ślub, hucznie czy skromnie i do jakiego stopnia?
Ale czy nie za skromnie? Byłem dziś na ślubie kolegi. W USC. Króciutko, skromniutko. Tak jakoś łyso. W porównaniu do wystawnej uroczystości miesiąc temu u innego. Tak skromniutko, że taksówką (czekającą pod USC w czasie uroczystości) odjechali tylko młodzi ze świadkującą. Świadek i reszta gości poszła piechotą gdzieś tam. Właśnie, ta taksówka. Jeszcze niedawno nie wiedzieliśmy na pewno, że kolega ma dziewczynę, a o ślubie dowiedzieliśmy się z maila wysłanego w sobotni wieczór… I nawet nie pomyśleliśmy, żeby zorganizować im transport, a byłby to drobiazg. A sam nie zapytał. Tak jakoś łyso…
W sumie, to po przebywaniu na wielu weselach, głównie na wsiach, paru w miastach, mniej więcej od 20 lat temu i po filmie „Wesele” z Audi TT w roli głównej odechciewa się by ewentualna własna uroczystość wraz z, tfu, grami i zabawami była dziwna i rozbuchana. Ale znowu, o ile to możliwe, to jednak nie aż tak skromna. W sumie, to już nie wiem jak. Ale to nie ważne.
lemiel@jabber.wp.pl
Komentarze:
wolałabym jednak skromnie, bez huku, klaksonów, baletów do rana ze spoconymi wujkami ;)
Ważniejsze uczucie i fakt zawiązania małżeństwa.
Popieram anetkę. Osobiście nie lubię wesel. Mierżą mnie te wszystkie imprezy weselne, głupkowate „konkursy” dla zgromadzonych gości (kto zawiąże krawat, kto wypije więcej wódki…) i te wszystkie wioskowe obyczaje: dekorowanie aut jakimiś balonami, wieńcami. Tak wiem, zdaję sobie sprawę – jestem w mniejszości. Kolega niedawno wywalił ponad 5 tysięcy dla zespołu, który ma zagrać na jego weselu za rok. Ciekawe ile jeszcze pieniędzy do tego czasu wyda…
Pięć kawałków!? Co to za kapela?
Umiar wskazany… Chociaż pewnie się ten dzień pamięta do końca.
Nie wiem co to za kapela. Skoro w zespole jest przeważnie więcej niż 1 osoba to jak dostają po 1200 zł na twarz za wieczór to tyle wychodzi – ponad 5 tysięcy na kilka osób 3-4.
ale ceny takie właśnie są, wesele niebiedowane na kilkadziesiąt osób to 20, 30, 40 i więcej tysięcy…
na paru weselach byłam i do wyjątków należą takie, które były w sam raz, bez tych wujków i picia wódki na czas :)
Ostatnio przeraziła mnie ewentualność, jestem nietypowa, bo bez marzeń o sukni, uroczystości. Najbardziej podnieca mnie podróż, najlepiej zamiast. ;)
i ja się przychylam do tej opcji – nie wyobrażam sobie siebie w roli bohaterki klasycznego wesela, za to podróż zamiast pasuje mi jak najbardziej;)
Krystek to jeszcze dodam dla otuchy cytat z kolegi, po którym mi się głupio zrobiło: „wywaliłem 10 tysięcy na wesele, ale przychód był większy i zwróciło się z nawiązką”. On się cieszył, że zarobił na swoim najważniejszym duchowo dniem. Tylko czy dla niego on był ważny duchowo, czy tylko finansowo?
Dodaj komentarz:
Możesz używać Markdown bez obrazków.