lemiel@jabber.wp.pl

nie ma mnie

mail: lemiel na WP.pl

lemiel



Ślub, hucznie czy skromnie i do jakiego stopnia?

Ale czy nie za skromnie? Byłem dziś na ślubie kolegi. W USC. Króciutko, skromniutko. Tak jakoś łyso. W porównaniu do wystawnej uroczystości miesiąc temu u innego. Tak skromniutko, że taksówką (czekającą pod USC w czasie uroczystości) odjechali tylko młodzi ze świadkującą. Świadek i reszta gości poszła piechotą gdzieś tam. Właśnie, ta taksówka. Jeszcze niedawno nie wiedzieliśmy na pewno, że kolega ma dziewczynę, a o ślubie dowiedzieliśmy się z maila wysłanego w sobotni wieczór… I nawet nie pomyśleliśmy, żeby zorganizować im transport, a byłby to drobiazg. A sam nie zapytał. Tak jakoś łyso…

W sumie, to po przebywaniu na wielu weselach, głównie na wsiach, paru w miastach, mniej więcej od 20 lat temu i po filmie „Wesele” z Audi TT w roli głównej odechciewa się by ewentualna własna uroczystość wraz z, tfu, grami i zabawami była dziwna i rozbuchana. Ale znowu, o ile to możliwe, to jednak nie aż tak skromna. W sumie, to już nie wiem jak. Ale to nie ważne.

disco disco ekstra ekstra czyli kocia Zośka « | | » Jaja w tropikach (Tropic Thunder)

Komentarze:

1. | anetka | 13 września 2008, 23:31:52 | Permalink

wolałabym jednak skromnie, bez huku, klaksonów, baletów do rana ze spoconymi wujkami ;)

Ważniejsze uczucie i fakt zawiązania małżeństwa.

2. | Krystek | 13 września 2008, 23:45:39 | Permalink

Popieram anetkę. Osobiście nie lubię wesel. Mierżą mnie te wszystkie imprezy weselne, głupkowate „konkursy” dla zgromadzonych gości (kto zawiąże krawat, kto wypije więcej wódki…) i te wszystkie wioskowe obyczaje: dekorowanie aut jakimiś balonami, wieńcami. Tak wiem, zdaję sobie sprawę – jestem w mniejszości. Kolega niedawno wywalił ponad 5 tysięcy dla zespołu, który ma zagrać na jego weselu za rok. Ciekawe ile jeszcze pieniędzy do tego czasu wyda…

3. | lemiel | 13 września 2008, 23:51:44 | Permalink

Pięć kawałków!? Co to za kapela?

Umiar wskazany… Chociaż pewnie się ten dzień pamięta do końca.

4. | Krystek | 13 września 2008, 23:53:00 | Permalink

Nie wiem co to za kapela. Skoro w zespole jest przeważnie więcej niż 1 osoba to jak dostają po 1200 zł na twarz za wieczór to tyle wychodzi – ponad 5 tysięcy na kilka osób 3-4.

5. | weronika | 14 września 2008, 00:11:52 | Permalink

ale ceny takie właśnie są, wesele niebiedowane na kilkadziesiąt osób to 20, 30, 40 i więcej tysięcy…
na paru weselach byłam i do wyjątków należą takie, które były w sam raz, bez tych wujków i picia wódki na czas :)

6. | echo90 | 14 września 2008, 08:52:39 | Permalink

Ostatnio przeraziła mnie ewentualność, jestem nietypowa, bo bez marzeń o sukni, uroczystości. Najbardziej podnieca mnie podróż, najlepiej zamiast. ;)

7. | Kasia | 14 września 2008, 11:50:05 | Permalink

i ja się przychylam do tej opcji – nie wyobrażam sobie siebie w roli bohaterki klasycznego wesela, za to podróż zamiast pasuje mi jak najbardziej;)

8. | anetka | 15 września 2008, 08:43:27 | Permalink

Krystek to jeszcze dodam dla otuchy cytat z kolegi, po którym mi się głupio zrobiło: „wywaliłem 10 tysięcy na wesele, ale przychód był większy i zwróciło się z nawiązką”. On się cieszył, że zarobił na swoim najważniejszym duchowo dniem. Tylko czy dla niego on był ważny duchowo, czy tylko finansowo?

Dodaj komentarz:

Możesz używać Markdown bez obrazków.

 

 

 

 code