lemiel@jabber.wp.pl

nie ma mnie

mail: lemiel na WP.pl

lemiel



Hancock, a może i Wanted

Hancock. Miła, lekka bajka. Śmieszna. Superbohater nie jest sztywniakiem. (Znowu się nie chcieli śmiać na sali, a ja dawno nie byłem tak na luzie w kinie i długo się rozkręcałem, więc dziewczyna obok się pytała chłopaka z czego ja się śmieję…). Efekciarska, ale tak bez nachalności w ilości, chociaż te smugi w locie (kondensacyjne?) i rozwalanie podłogi przy starcie w Matrixowym stylu… Tania rozrywka. Oczywiście nie w stylu „Pulp Fiction”, ale. A jednak z morałem. Albo mi się wydawało.

W „Wanted” za to zasady jednak wygrały. Mimo koniecznego poświęcenia i całej tej bzdury z krosnem, czy tam krosnami. W sumie, z tego wychodzi, że kod binarny i ASCII albo coś podobnego znali już dawno temu. A może idąc za spiskową teorią dziejów, za krosnem i bractwem stali jacyś masoni czy inni oświeceni, i potem członek bractwa wprowadził przyporządkowanie znaków do liczb jako ASCII do komputerów? Tylko to strzelanie z wymachu dające zakrzywienie toru lotu pocisku albo rakietowe pociski ze wstążeczką. „Hitman” był normalniejszy pod tym względem.

fałszywe ubłocenie w kolorach widzianych w sepii « | | » Głodny, ale czy wiedzy?

Komentarze:

1. | esej | 30 lipca 2008, 00:04:53 | Permalink

Nie lubię takich filmów gdzie superbohater jest superbohaterem. Prosta, nieciekawa fabuła. Z zasady nie chodzę na takie filmy, ale na ten poszłam (zostałam zaciągnięta ? ;)). I co ? Fabuła do przewidzenia, poza tym taka.. tak… masz rację miła, lekka bajka.

2. | lemiel | 30 lipca 2008, 00:08:49 | Permalink

Ale był inny od innych o superbohaterach. Po prostu inny.

3. | esej | 30 lipca 2008, 00:09:42 | Permalink

no tak, ale gdyby to znów był superbohater… taki jak zwykle to.. och. .. to byłoby straszne :P

4. | lemiel | 30 lipca 2008, 00:11:43 | Permalink

On był śmieszny przez to olewanie wszystkiego i, trzeba to przyznać, że ostro pił... Nie zależało mu na niczym, do pewnego momentu oczywiście.

5. | esej | 30 lipca 2008, 00:13:20 | Permalink

Można było się pośmiać (znów przyznaję rację !! och :P) z drugiej strony dziewczęta siedzące obok ciągle chichrały… wciąż... ble :P

6. | lemiel | 30 lipca 2008, 00:14:54 | Permalink

One pewnie z czegoś innego.
Może z tego, że nawet taki zarośnięty i brudny to jednak ciacho?

7. | esej | 30 lipca 2008, 00:15:34 | Permalink

w sumie ich wiek pasowałby do tej teorii ;)

8. | lemiel | 30 lipca 2008, 00:17:08 | Permalink

To taki specjalny wiek do tego potrzebny? Rozumiem, że do chichotania?

9. | Kasia | 30 lipca 2008, 00:17:56 | Permalink

może chichotanie było zupełnie z czego innego, a film tylko przeszkadzał?;)

10. | lemiel | 30 lipca 2008, 00:20:56 | Permalink

Ale to by oznaczało, że film był nudny dla nich. Hmm. Czyli one też by miały pytać z czego się inni śmieją?
A może wszystko było śmieszne, a pozostali nie łapali dowcipów?

11. | unnami | 30 lipca 2008, 00:48:58 | Permalink

Obydwa mi sie podobaly, kazdy mial to cos i oglądało się bardzo miło. Rozrywka na lato w sam raz. :)

Dodaj komentarz:

Możesz używać Markdown bez obrazków.

 

 

 

 code