fałszywe ubłocenie w kolorach widzianych w sepii
Grzecznie skończyłem czytać książkę i zamierzałem zdjąć rower z haka by odbyć leniwy spacerek. Ale niestety ledwo wstałem od stołu za oknem coś zaszumiało i zabrzęczało na parapecie. Wyglądam przez okno — deszcz. Grube krople. Za moment dosłownie ściana wodnych pocisków. I momentalnie kałuże na asfalcie pod oknem. (Asfalcie, którego w tym miejscu nie cierpię.) Zacząłem tracić nadzieję, że „spacer” będzie możliwy. Ale przecież są wakacje i mogę się ubłocić. Na emeryturze już nie będzie wypadało…
Zdjąłem rower z haka, ubrałem kask i okulary przeciwsłoneczne. I pojechałem przez kałuże oglądając świat w takich dziwnych kolorach. Niby bogata paleta barw, ale w takich żółto-brązowych odcieniach. Czyżby okulary przestawiły się na tryb filtrowania do „sepii”. Nic to, pojechałem dalej. I tak coraz bardziej sucho. Na Broniewskiego (200 metrów dalej) raczej już nic nie było, ale dopiero na Kochanowskiego (z 500 metrów dalej) zorientowałem się, że coś nie gra z wilgocią na ścieżce rowerowej…
I tak z błotnej kąpieli nici wyszły…
lemiel@jabber.wp.pl
Komentarze:
wszyscy jesteście kradzeje! ja tu czekam na deszcz i pupa – a w Wawce leje codziennie, że o południu Pl nie wspomnę...
My? Nie, my nie. Wcale. :P
na Śląsku jak oberwało chmurę, to się pozbierać do tej pory nie mogą
widziałam w tv… i zawsze mam lęki o znajomych etc:) a zerwany most w Nowej Białej i tamte okolice znam bardzo dobrze…
Weroniko, będzie pięknie, słońce już się szykuje:)
miło z jego strony :]
u nas wczoraj lało, dziś piękna pogoda ;)
Dodaj komentarz:
Możesz używać Markdown bez obrazków.