pięć kawałków i zielony, pin, zielony
Poszedłem późnym przedwieczorem (? podwieczorem nie pasuje) do sklepu po szynkę do kanapek z ogórkami małosolnymi — wałówa z domu rodzinnego. Oczywiście szynki nie kupiłem, bo taka jaka była mi się nie podobała, ale baleron po 29 złotych za kilogram chyba spełni oczekiwania. O tym przekonam się może jutro rano, bo dziś nie jestem już głodny…
Jako, że od wczoraj chodziło za mną grzane wino to wybrałem jedno z gotowych z półki — nie umiem przygotować mieszanki „ulepszającej” smak. No i takie „wino” jest zdecydowanie tańsze — nie jestem koneserem. Ale. Właśnie. Pani poprosiła o dokument. Tak dawno tego nie było, że aż się się ucieszyłem… Bo jak kilka razy powtórzyła, pięć tysięcy kary jest dość drastyczną karą dla nich (kasjerek). W sumie, to nie znam nikogo, dla kogo nie byłaby to dotkliwa kara… Czyli mogę się jeszcze przez jakiś czas spodziewać, że ktoś o dokumenty poprosi. :)
A potem na koniec przy kasie, pani podając długopis i wydruk potwierdzenia płatności z karty poprosiła o „zielony, pin, zielony” — jak to na koniec dnia bywa u większości…
lemiel@jabber.wp.pl
Komentarze:
poszukaj gdzieś na półkach powinna być również gotowa mieszanka do grzanego wina
a z tym dowodem, cóż... wiecznie młody ;)
Ta mieszanka daje niesmaczny efekt.
Dodaj komentarz:
Możesz używać Markdown bez obrazków.