Bicykl(7) , Ciuchy(10) , Humor(75) , Jedzenie(36) , komentarze(3) , Kultura(63) , Miniblog(144) , Mozilla(5) , Nauka(18) , Polityka(16) , Praca(12) , Radio(9) , SeaMonkey(2) , Skrzaty(3) , Tech(151) Tylko mebel(32) , Varia(291) , Zabawki(2) , ziewnik(45) , Zwierzaczki(7) , Życie(330) , London story(4)



Głodny, ale czy wiedzy?

30 lipca 2008 | 17:40:18 | Kategorie: Jedzenie, Nauka, Życie | 10 komentarzy | Permalink

Zdobywam nowe umiejętności, takie tam drobiazgi związane z zabawkami dla dużych chłopców. Kilka tygodni temu byłem na dwóch konferencjach, a jeszcze wcześniej na kilku szkoleniach. I zauważyłem, że jak uczestniczę w takich wydarzeniach, to jak tylko zbliża się pora obiadowa (czyli mniej więcej godzina 12:30 do 13:00) robię się strasznie głodny. Bez względu na to, czy jadłem rano śniadanie. Co prawda zaczynam się skłaniać ku teorii, że im to śniadanie obfitsze, tym szybciej jestem głodny. Mam dziwne wrażenie, że inni uczestnicy podobnie reagują, bo te szybkie kroki do zastawionych stolików lub stołu szwedzkiego nie biorą się znikąd…

A po przerwie najlepsza byłaby krótka drzemka zamiast powrotu na salę wykładową…

Hancock, a może i Wanted

29 lipca 2008 | 23:14:32 | Kategorie: Kultura | 11 komentarzy | Permalink

Hancock. Miła, lekka bajka. Śmieszna. Superbohater nie jest sztywniakiem. (Znowu się nie chcieli śmiać na sali, a ja dawno nie byłem tak na luzie w kinie i długo się rozkręcałem, więc dziewczyna obok się pytała chłopaka z czego ja się śmieję…). Efekciarska, ale tak bez nachalności w ilości, chociaż te smugi w locie (kondensacyjne?) i rozwalanie podłogi przy starcie w Matrixowym stylu… Tania rozrywka. Oczywiście nie w stylu „Pulp Fiction”, ale. A jednak z morałem. Albo mi się wydawało.

W „Wanted” za to zasady jednak wygrały. Mimo koniecznego poświęcenia i całej tej bzdury z krosnem, czy tam krosnami. W sumie, z tego wychodzi, że kod binarny i ASCII albo coś podobnego znali już dawno temu. A może idąc za spiskową teorią dziejów, za krosnem i bractwem stali jacyś masoni czy inni oświeceni, i potem członek bractwa wprowadził przyporządkowanie znaków do liczb jako ASCII do komputerów? Tylko to strzelanie z wymachu dające zakrzywienie toru lotu pocisku albo rakietowe pociski ze wstążeczką. „Hitman” był normalniejszy pod tym względem.

fałszywe ubłocenie w kolorach widzianych w sepii

25 lipca 2008 | 22:54:26 | Kategorie: Bicykl, Varia, Życie | 7 komentarzy | Permalink

Grzecznie skończyłem czytać książkę i zamierzałem zdjąć rower z haka by odbyć leniwy spacerek. Ale niestety ledwo wstałem od stołu za oknem coś zaszumiało i zabrzęczało na parapecie. Wyglądam przez okno — deszcz. Grube krople. Za moment dosłownie ściana wodnych pocisków. I momentalnie kałuże na asfalcie pod oknem. (Asfalcie, którego w tym miejscu nie cierpię.) Zacząłem tracić nadzieję, że „spacer” będzie możliwy. Ale przecież są wakacje i mogę się ubłocić. Na emeryturze już nie będzie wypadało…

Zdjąłem rower z haka, ubrałem kask i okulary przeciwsłoneczne. I pojechałem przez kałuże oglądając świat w takich dziwnych kolorach. Niby bogata paleta barw, ale w takich żółto-brązowych odcieniach. Czyżby okulary przestawiły się na tryb filtrowania do „sepii”. Nic to, pojechałem dalej. I tak coraz bardziej sucho. Na Broniewskiego (200 metrów dalej) raczej już nic nie było, ale dopiero na Kochanowskiego (z 500 metrów dalej) zorientowałem się, że coś nie gra z wilgocią na ścieżce rowerowej…

I tak z błotnej kąpieli nici wyszły…

ze szkolenia ppoż.

23 lipca 2008 | 12:44:56 | Kategorie: Nauka, Tech, Życie | 8 komentarzy | Permalink

Oczywiście, mam nadzieję nie uczestniczyć w pożarze. I nie absorbować niczego drogą wziewną.

Ale wiedza o tym, że po wylaniu sobie gorącej kawy czy herbaty na rękę najlepiej trzymać tę rękę w chłodnej (bieżącej) wodzie przez 15 minut a nie przez 20 sekund, bo promieniowanie termiczne dalej oddziałuje, jest cenna. Tak samo to, że najlepszym opatrunkiem na oparzenia jest hydrożel, czyli gaza nasączona czymś w rodzaju budyniu, a co wynaleźli ci tacy i owacy Amerykanie. I najśmieszniejsze, że można to kupić w aptece, nawet tej tu za rogiem po wyjściu z biurowca. Może innego producenta niż te, które były w torbie z wyposażeniem ratunkowym, ale zawsze — ach te niedobre patenty. I w zbliżonej cenie… Niezbyt niskiej, ale brak ewentualnych blizn jest jej wart… Tylko gaśnicy jeszcze w domu nie mam…

pięć kawałków i zielony, pin, zielony

21 lipca 2008 | 23:13:08 | Kategorie: Varia, Życie | 2 komentarze | Permalink

Poszedłem późnym przedwieczorem (? podwieczorem nie pasuje) do sklepu po szynkę do kanapek z ogórkami małosolnymi — wałówa z domu rodzinnego. Oczywiście szynki nie kupiłem, bo taka jaka była mi się nie podobała, ale baleron po 29 złotych za kilogram chyba spełni oczekiwania. O tym przekonam się może jutro rano, bo dziś nie jestem już głodny…

Jako, że od wczoraj chodziło za mną grzane wino to wybrałem jedno z gotowych z półki — nie umiem przygotować mieszanki „ulepszającej” smak. No i takie „wino” jest zdecydowanie tańsze — nie jestem koneserem. Ale. Właśnie. Pani poprosiła o dokument. Tak dawno tego nie było, że aż się się ucieszyłem… Bo jak kilka razy powtórzyła, pięć tysięcy kary jest dość drastyczną karą dla nich (kasjerek). W sumie, to nie znam nikogo, dla kogo nie byłaby to dotkliwa kara… Czyli mogę się jeszcze przez jakiś czas spodziewać, że ktoś o dokumenty poprosi. :)

A potem na koniec przy kasie, pani podając długopis i wydruk potwierdzenia płatności z karty poprosiła o „zielony, pin, zielony” — jak to na koniec dnia bywa u większości…

pozory mylą

15 lipca 2008 | 22:31:16 | Kategorie: Varia, Życie | 4 komentarze | Permalink

Poszedłem do sklepu na zakupy, chleb i takie tam. Jak to zwykle na wsi, przed sklepem jest ławeczka, na której z reguły przesiadują panowie coś popijający. Dziś siedział tylko jeden pan. W rękach miał puszkę, podejrzanego koloru, żółtego czy tam innego pomarańczowego. Ale nie widać było co to. Jedyne skojarzenie to Tatra albo cytrusowy Gingers. No ale jak to, facet na wsi pijący Gingersa pod sklepem? Nie, to niemożliwe!

No nic, wszedłem, zakupy zostały zrobione, wychodzę. I zgadnijcie co Pan miał w ręce? Tak, miał puszkę Fanty… Zamurowało mnie kompletnie. Bo to bardziej niż niemożliwe.

puk puk, jest w tej głowie ktoś?

15 lipca 2008 | 14:09:12 | Kategorie: Kultura, Varia | 6 komentarzy | Permalink

Byłem na koncercie. Rockowym. Oddziału Zamkniętego (Oddział Zamknięty na Wikipedii). Po jednej z kolejnych piosenek wokalista poprosił na scenę pięć dziewczyn, która pierwsza ta lepsza. Przyszło sześć. To drobiazg, ale ta szósta… Blondynka, w krótkich spodenkach na szelkach typu ogrodniczek, biustonosz plażowy typu "bardotka". No i zamiast ustawić się w rządku jak pozostałe, to szeptała z gitarzystami. Podszedł do nich i wokalista. Posłuchał, kiwnął głową i ogłosił, że dwa tygodnie temu zginął chłopak tej dziewczyny i jemu dedykują tę piosenkę. No i ok, zaczęli grać, on śpiewać, a dziewczyny tańczyć. A co zrobiła ta wspomniana? Oczywiście zdjęła szelki i zaczęła się ruszać, ale jakoś tak mało dynamicznie, leciutko biodrami z rękami z przodu. Niby tak dyskotekowo, ale jak na dyskotekę tak jakoś słabo. I przede wszystkim wyglądało to żałośnie, żenująco, a jak zaczęła jeszcze poprawiać co chwilę ten opadający biustonosz i na przemian zdejmować, i zakładać te szelki, jakby się nie mogła zdecydować. No strasznie. A gitarzyści, stare wygi, jeszcze ją podpuszczali, grając po jej bokach. Szukała nowego chłopaka? Błe. Wiem, dziwny jestem, ale patrzeć się na to nie dało.

Zdjęcie poniżej:

Czytaj dalej...

A może zostać maszynistą?

13 lipca 2008 | 14:28:31 | Kategorie: Praca, Varia | 11 komentarzy | Permalink

Ale fajna reklama AdSense się trafiła przy okazji wpisu Pociągi InterCity zwalniają, a to wszystko przez bobry:

Maszynista lokomotyw wynagrodzenie 5000 zł+ świadczenia socjalne. Cały lub pół etatu.

Czyli z serii pierwszych myśli — a może zmienić pracę?

Ale potem przychodzi otrzeźwienie: a chce mi się zmieniać, a czy ja potrzebuję zmieniać pracę, itd., itp.? Na dodatek we Włocławku?

Ale fajnie, że podane wynagrodzenie, nawet z grubsza…

Pociągi InterCity zwalniają, a to wszystko przez bobry

03 lipca 2008 | 23:39:18 | Kategorie: Varia | 14 komentarzy | Permalink

Piszą, że Pociągi InterCity zwalniają. Już dawno zwolniły. A trasa do Krakowa? Gdzie te czasy, w których pociąg jechał 2:30 i był 10 minut przed czasem… Ostatnio jechałem, to w Miechowie stał 32 minuty, bo przepuszczał trzy inne pociągi, bo oczywiście był spóźniony. Ludzie na zakupy (po piwo) wychodzili do sklepu obok torów bo zaraz za peronem się zatrzymał. Przez głośniki kierownik pociągu najpierw poinformował, że będzie 20 minut postoju i że obsługa przeprasza, ale nic nie może zrobić. Potem jak ludzie zaczęli wysiadać ogłoszono, żeby nie wysiadać, ale mogła pani sobie przemawiać równie dobrze do skały. Przed samym ruszeniem też zapowiedź by wsiadać i drzwi zamykać… I ruszył, 13 kilometrów jechał 13 minut — GPS akurat włączyłem żeby sprawdzić. I jakby człowiek sterujący ruchem miał trochę oleju w głowie, to byśmy nie stali, bo po mniej więcej tych 13 minutach stania przejechał osobowy, to i on by nie musiał stać i ekspres. A opóźnienia skąd? No jak skąd? Zbierają się po drodze, z dworca centralnego później odjeżdżają, później nań przyjeżdżają. A jak (coraz częściej to obserwuję) ekspres jest zaprzężony w lokomotywę EU07 albo EP07 to jak ma cokolwiek nadrobić, jak ona do około 130 km/h się rozpędzi i dalej ani huhu. EP08 te 140 km/h z okładem poleci, ale gdzie ta handlowa prędkość 160 km/h? CO? EP09 to już dawno nie widziałem na początku ekspresu którym jechałem. I jak oni chcą uniknąć opłat karnych dla pasażerów? Teraz nawet do tych robót i słabszych lokomotyw dopasować rozkładu nie umieją, a przecież wiadomo, że każdy będzie się spóźniał tak samo, ten sam pociąg w dniu następnym tak samo opóźniony z trasy przy tych warunkach przyjedzie… Kupią te nowe lokomotywy, bo coś o jakimś przetargu słyszałem? Zastanawia mnie też w jaki sposób chcą wyremontować torowisko od Krakowa do Psar, żeby osiągnąć to zawrotne skrócenie czasu przejazdu do 2:15… Zamkną szlak na jakiś czas? Bo zwrotnice na rozjazdach też by się przydało takie mniej zmuszające do hamowania zrobić… Jak na CMK zrobili o odbioru technicznego długo nie mieli…

A dlaczego bobry? Bo mniej więcej w tym miejscu Google maps, zumi.pl widziałem nad rzeką Szreniawą drzewa spiłowane i spuszczone przez bobry właśnie…

sklep internetowy to dobry biznes jest albo, prezerwatywy tanie są…

01 lipca 2008 | 23:07:03 | Kategorie: Varia | 8 komentarzy | Permalink

Czytałem, gdzieś, kiedyś, wywiad z twórcą i właścicielem m.in. księgarni Aragon.pl (upolowałem w niej jedną książkę dawno temu i stąd zapamiętałem) oraz sklepu Kokanie.pl, z którego to dowiedziałem się, że jednak taki sklep zapracuje na chleb dla własciciela.

Ale do rzeczy.

Czytaj dalej...

« Wcześniejsze wpisy | | Nowsze wpisy »

lemiel@jabber.wp.pl

nie ma mnie

mail: lemiel na wp.pl