W końcu zebrałem w sobie dość samozaparcia i wyruszyłem budować kondycję. Wspomagany GPS-em. PENTAGRAM PathFinder P 3101 w komplecie z Nokią E50 i Nokia Sports Trackerem. W ubiegłym roku miałem jednak lepszą kondycję, bo tempo było większe i po trzystu metrach nie bolały mnie nogi. Ale byłem dzielny i małą pętlę zrobiłem. Ciekawe czy jutro rano będę mógł normalnie chodzić.
Sports Tracker to fajna sprawa, chociaż miewa problemy z komunikacją z modułem GPS, a wbudowany standardowy pozycjoner w telefonie nie ma z tym problemu — potrafi minąć kwadrans zanim złapie sygnał, pokazując, że dostępne jest 0/0 satelitów, chociaż jest dostępnych np. 8 z 12. To pokazuje jakim chwytem marketingowym są 32 albo i 50 kanałów do odbioru sygnału. Pamiętam jak parę lat temu, w czasie wojny w Iraku, byłem na szkoleniu z zastosowań sportowych GPS (w radioorientacji) i wtedy 9 satelitów w jednej chwili to była maksymalna dostępna ilość, ale tylko ze względu na bliskość terenów objętych działaniami wojennymi. 3 satelity wystarczały do uzyskania położenia w dwóch wymiarach a 4 w trzech wymiarach. Nie było chipsetów SirfStar III i MTK, łapiących słabe, a nawet poodbijane śmieciowe sygnały wprowadzające przekłamania. Trzeba będzie przeczytać instrukcję, bo jeszcze nie zdążyłem tego zrobić, a w ustawieniach są rzeczy typu poziomy filtrowania GPS, które nie wiem co robią.
Obrazek po „lekkim” retuszu, z danymi dzisiejszego treningu (pewnie w szablonie się nie mieści):
Czytaj dalej...