wyciągnięta nauka?
Siedzę na ławce nad jednym ze stawów Brustmana, jem truskawki i czytam „Drugą Fundację” Asimova. Nagle nieco hałasu — ktoś tupiąc przemieszcza się po mostku nad kanałkiem. Patrzę — dość szybko i zataczając się — pijany mężczyzna. Schodzi z mostku i ściąga go w kierunku stawu. Nie trafił na wierzbę i wpadł do wody. Miota się w niej. Podrywają się ludzie z bliższych ławeczek i ja też. Obrócił się prawie o własnych siłach, podał kurtkę, ale nie chciał wyjść z wody. W końcu jeszcze inni go wyciągnęli. Podobno wpadł mu tam telefon, ale i tak by się już do niczego nie nadawał. Kurtkę ktoś mu wykręcił z wody i powiesił na ławce, a on stał i ociekał. Dochodził do siebie. Ciekawe jak bardzo wytrzeźwiał? Ale miotanie się w wodzie wyglądało strasznie. Nic przyjemnego. Z jakimś własnym przeżyciem mi się kojarzy, ale nie pamiętam z jakim. Ale najważniejsze, że chłopu się nic nie stało. A pytanie jest takie — czy będzie więcej pił?
lemiel@jabber.wp.pl
Komentarze:
więcej to może nie
ale mniej pewnie też nie ;)
no coś Ty? przecież takie cudowne ocalenie to koniecznie trzeba opić:D
widzę, że podchodzimy do tematu z typową dla nas powagą
no przecież się napił wody ;)
napił, a nie opił ;)
Nic innego nie możemy zrobić. Ja też się luzowałem po 3 zmianie i mało mnie obeszło.
anetka, ale wiesz, mimo że ona ze stawu a w nim z ujęcia podziemnego, to zielona choć nawet czysta, to jednak nie ten smak co usta by chciały…
Pił będzie, co mu tam kąpiel. Włączyli już fontannę? :D
BTW: Zazdroszczę bliskości wolumenu ;-)
Będzie pił. To jest więcej niż pewne.
Byłem przy tym mniejszym, i w nim raczej fontanny nie widziałem. A większy ominąłem, przyjechałem od drugiej strony.
Wolumen? Przestałem bywać często. Nie ma co zrobić z gratami, które tam można kupić...
Dodaj komentarz:
Możesz używać Markdown bez obrazków.