Reakcja ratunkowa
Warszawa. Piątek. Dziewiętnasta dziesięć. Prywatne centrum medyczne. Powoli robi się pusto w poczekalni. Weekend się rozjaśnia.
Pół godziny wcześniej zostałem zaszczepiony przeciwko tężcowi. Taką króciutką igłą, w mało przyjemnie odczuwalny sposób anatoksyna została wtłoczona w mięsień ramienia. Grzecznie czekałem na ewentualny efekt niepożądany siedząc na fotelu umilając sobie czas czytaniem gazety.
Zalecone pół godziny upłynęło. Odwiesiłem gazetę, wstałem i udałem się w kierunku wind — nawet nie wiem gdzie tam są schody… No i kto by schodził z czwartego piętra…
W korytarzu przy windach jest na podłodze taki mięciutki chodniczek, służący jako osuszająca wycieraczka. Wchodzę na nią — jakie przyjemne uczucie stąpać po czymś takim. Robi mi się błogo. Mgła pojawia mi się przed oczami i padam na podłogę…
Korytarz jest między dwiema recepcjami, ale panie siedzą za biurkami z podwyższonymi blatami na „rzeczy” klientów. Raczej nie zobaczą tego spektakularnego upadku. Hałas nie będzie zbyt duży bo zostanie stłumiony przez chodniczek. Jak szybko ktoś by zauważył, że leżę? Bywam tam średnio raz w miesiącu, na szczepienia właśnie i na tym miękkim chodniczku przyszło mi do głowy, że może by spróbować… Firma płaci abonament, to może mnie nie pogonią, zresztą, upadek mógł mnie rozbudzić…
lemiel@jabber.wp.pl
Komentarze:
Ty to masz marzenia… :)
:D
A duży ten chodniczek? Byleby głowa się zmieściła… O czym ja piszę. Proszę mi tu nie padać i nie omdlewać. :)
Duży, zmieściłbym się. Dobrze, że nie poszedłem schodami, jeszcze bym się potłukł ;)
Lepiej napisz, kto Cię cucił?
Pani o kręconych ciemnoblond włosach i odpowiednich kształtach oraz ustach, bo sztuczne oddychanie też było ;)
Pisz dalej…
O tej pani? Lepiej nie. Za fajna jest.
Mogę napisać, że pani miała (ma) aksamitno-miodowe usta…
nono ;)
No co?
nic nic ;P
Mi nigdy nie udało się trafić na taki chodniczek…
Widzę, tzn. czytam, że wyobraźnia pracuje na pełnych obrotach. Prawie uwierzyłam :)
maoam — raz mnie złapali w trakcie „lotu”, więcej okazji nie było, miewasz częściej?
eelka — no ba ;)
mnie kilka razy w autobusie – zauważyli wszyscy (trochę nie dało się niezauważyć ;))
Raz po szczepieniu pani też mnie złapała. Po zatruciu i nieprzespanej nocy mama usłyszała jak moja głowa uderza w panele. I kilka razy jeszcze się zdarzyło.
Mam, po prawie każdym zastrzyku. Całkiem ciekawe doświadczenie… ;-)
no nie zazdroszczę...
czy mam się czuć wyalienowana?
drogie Bravo, nigdy nie zemdlałam, czuję się obco w tym zacnym gronie
:)
Weronika czuj się wyróżniona ;P
Cóż, ale może możesz zmoczyć grzywkę w zupie? ;) http://pr0n.pl/22274
nie, grzywkę nie
nie mam jej
moczę od razu pół głowy :D
Ja od kiedy mam dłuższe włosy znajduje je w buzi razem z jedzeniem. Też tak macie? :>
ja swoje paciam pastą do zębów ;P
nie, ja tam nie zjadam Twoich włosów ;)
Czyli już próbowałaś? No ładnie.
Miałem tak z jedzeniem i włosami, kiedyś...
lemiel, miałeś dłuuugie włosy?
maoam tak, miałem ;) http://a.blanty.net/images/photoalbum/328.jpg
O! %)
Czyżbyś planował jakiś dłuższy wyjazd w nieznane, skoro szczepisz się co miesiąc? Ale chyba nie na wszystkie paskudztwa, które istnieją? :]
Póki co to w swojej pięknej wyobraźni s(z)czepiłeś się ustami z piękną ratowniczką.
świetne jest te zdjecie, ja też chcę takie loczki:D
Przy okazji szaleństw z pilarką podeptałem miesiąc temu starego zardzewiałego gwoździa i pani doktor uznała, że trzeba zbudować odporność „serią” zastrzyków. Następna dawka za 5 miesięcy.
Wyjazdu chwilowo nie planuję... Na inne paskudztwa nie…
kkk — cóż realna „ratowniczka” jest bardzo ok.
A najlepsze jest, że dzisiaj mi się śniła akcja ratowania. Dość długo poleżałem na tej podłodze zanim ktoś przyszedł... :(
Fajne sny miewasz. Tylko nie zacznij chodzić boso po gwoździach aby mieć pretekst do takich snów, znów.
Dodaj komentarz:
Możesz używać Markdown bez obrazków.