Bicykl(7) , Ciuchy(10) , Humor(75) , Jedzenie(36) , komentarze(3) , Kultura(63) , Miniblog(144) , Mozilla(5) , Nauka(18) , Polityka(16) , Praca(12) , Radio(9) , SeaMonkey(2) , Skrzaty(3) , Tech(151) Tylko mebel(32) , Varia(291) , Zabawki(2) , ziewnik(45) , Zwierzaczki(7) , Życie(330) , London story(4)



Rowery dla leworęcznych?

30 maja 2008 | 22:09:26 | Kategorie: Bicykl, Tech | 9 komentarzy | Permalink

Dziwne takie pytanie, rowery dla leworęcznych, nie? No bo to w sumie jak to? Prawie jak pytanie o 10 przykazań w wersji dla kobiet. Bo w sumie co za wpływ to ma na używanie roweru? Bo rower do jeżdżenia służy. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że może dotyczy to manetek hamulców, bo tylny powinien być pod bardziej sprawną ręką. Bo dla manetek przerzutek nie wydaje się by miało to znaczenie. Dzwonek, lampka — tym bardziej nie.

No właśnie, co więc?

Czytaj dalej...

wyciągnięta nauka?

29 maja 2008 | 21:38:34 | Kategorie: Varia | 9 komentarzy | Permalink

Siedzę na ławce nad jednym ze stawów Brustmana, jem truskawki i czytam „Drugą Fundację” Asimova. Nagle nieco hałasu — ktoś tupiąc przemieszcza się po mostku nad kanałkiem. Patrzę — dość szybko i zataczając się — pijany mężczyzna. Schodzi z mostku i ściąga go w kierunku stawu. Nie trafił na wierzbę i wpadł do wody. Miota się w niej. Podrywają się ludzie z bliższych ławeczek i ja też. Obrócił się prawie o własnych siłach, podał kurtkę, ale nie chciał wyjść z wody. W końcu jeszcze inni go wyciągnęli. Podobno wpadł mu tam telefon, ale i tak by się już do niczego nie nadawał. Kurtkę ktoś mu wykręcił z wody i powiesił na ławce, a on stał i ociekał. Dochodził do siebie. Ciekawe jak bardzo wytrzeźwiał? Ale miotanie się w wodzie wyglądało strasznie. Nic przyjemnego. Z jakimś własnym przeżyciem mi się kojarzy, ale nie pamiętam z jakim. Ale najważniejsze, że chłopu się nic nie stało. A pytanie jest takie — czy będzie więcej pił?

Mozillowe spotkania w Polsce, czyli Firefox 3 się zbliża

29 maja 2008 | 00:37:47 | Kategorie: Mozilla, Tech | 6 komentarzy | Permalink

Byłem dziś na spotkaniu części teamu Aviary.pl z Jane Finette i Mikiem Schroepferem. Bardzo przyjemnie jak zawsze z kimś z Mozilli. Jakby to nie było spotkanie z kimś z korporacji, którą Mozilla jednak jest, tylko z takimi „bardziej normalnymi ludźmi”. Z obojgiem świetnie się rozmawiało, oboje dużą dozą poczucia humoru się wykazali. Oczywiście Jane wypytała każdego z obecnych poza Stasiem i Gandalfem (Stef, Witia i ja) czym się zajmują i „how you were involved with Mozilla”, ale prawie każdy to robi, więc co za problem. I okazuje się, że w Warszawie też można coś dobrego zjeść.

Both of them have great sense of humor and Jane has fantastic smile. Maybe some photos will be available on my Flickr photostream tomorrow.

Relacje z wcześniejszego o jeden dzień spotkania z bloggerami (bo środowe z dziennikarzami, to może w czwartkowej prasie/portalach się ukażą): „Spotkanie z Mozilla Foundation” według hazana, RAFiego wpis „Spotkanie z Mikiem Schroepferem i ekipą Mozilli”, Pawła Wimmera „Firefox ma kilkaset tysięcy błędów” i improwizowany wywiad Artura Kurasińskiego „Firefox 3 is coming!”.

Awaryjność samochodu?

24 maja 2008 | 16:51:32 | Kategorie: Tech, Varia | 9 komentarzy | Permalink

No właśnie, jak to z tą awaryjnością jest? Przecież nie spędzacie Wy właściciele czterech kółek nie wiadomo ile czasu w warsztatach, ASO i na lawetach. Czy dalej aktualne jest stare powiedzenie, że „nie kupuje się samochodów na F: Fiatów, Fordów i Francuzów”? Czy 20 miejsce Citroena C3 w rankingu awaryjności samochodów osobowych 4- i 5-letnich — TÜV Report 2008 jest tylko potwierdzeniem reguły? A te najpopularniejsze w Polsce samochody okupują końcowe pozycje? A może rynek w Polsce i Niemczech jest inny? Znaczy, robią na te rynki inne samochody? Może faktycznie części do francuskich samochodów są droższe, ale to inna bajka. Trochę inaczej wygląda to w raporcie TÜV z roku 2007 tu już C3 jest na 41 miejscu 2-3 letnich, ale C5 jest wyżej dla 4-5 letnich. Tyle, że czy te raporty są miarodajne do samochodu stojącego gdzieś na placu autokomisu czy salonu? Czy odrobina szczęścia potrzebna bardziej?

Tu więcej raportów: www.anusedcar.com

doradzać, nie doradzać?

21 maja 2008 | 23:04:19 | Kategorie: Varia | 23 komentarze | Permalink

Dziś w InterCity jechały w przedziale dwie dziewczyny. Do Bukowiny Tatrzańskiej na długi weekend. Pracują w jakimś banku. Cały czas rozmawiały, ciężko było spać. Ale jedna z nich miała okulary, w niebieskich, takich mocno kanciastych oprawkach. Strasznie jej nie do twarzy w nich było. Wyglądała, jakby rogi miała. Długo się zastanawiałem czy jej powiedzieć, że jej nie pasują… Ale w końcu tego nie zrobiłem. Nie jestem pewien czy powinienem był, w końcu koleżanki chyba nie od dziś ma…

Dom nad rozlewiskiem, kilka słów z początku

18 maja 2008 | 20:50:47 | Kategorie: Kultura, Varia, Życie | 25 komentarzy | Permalink

(…)Nigdy zaś nie odważyłam się powiedzieć Konradowi, jak beznadziejny jest w łóżku, jak kompletnie nie umie stworzyć między nami prawdziwej bliskości, intymności. Że seks to nie jest czynność fizjologiczna, tylko… Żeby było tak… tak… Nie umiałam sobie powiedzieć: jak? W literaturze, na filmach jakoś inaczej to wygląda. Cholera! Wiem, że życie to nie film ani literatura, ale miałam już od dawna dość tej alkowianej fizjologii.

Lata temu, kiedy byłam bardzo młoda, oglądałam film, chyba węgierski, z Mariną Vlady, piękną francuską aktorką. Miała wtedy koło czterdziestki, grała żonę jakiegoś węgierskiego urzędnika. Była tam taka scena, w zwykłym mieszkaniu, w zwykłym łóżku, czy nawet wersalce? (Nienawidzę wersalek). Marina jako żona leżała z mężem w pościeli i rozmawiali. On był w pasiastej piżamie. W średnim wieku, taki zestresowany, zmęczony, zniszczony... Potem zgasili lampę, on tylko trochę zsunął gacie, położył się na niej i po kilku ruchach było po wszystkim. Przewalił się na swoją stronę wersalki, odwrócił do ściany i zasnął...

Pamiętam twarz aktorki — Mariny Vlady — piękną, smutną, z taką beznadzieją w oczach... Twarz milionów kobiet uwikłanych w taki małżeński obowiązek. Kobiety, która nigdy nie powie swemu, dobremu skądinąd, mężowi, że nienawidzi tego, co on robi. Że jest beznadziejny. Że ona czuje się po takim seksie jak kibel. Nie powie, bo on, ten dobry mąż, poczułby się skopany w najczulsze miejsce. Obraziłby się. Nie wiedziałby, o co jej chodzi. Najpewniej o to tylko, by mu dopiec.(…)

(…)Grześ, patrząc cały czas na mnie, rozpiął nasze sztormiaki, przyciągnął mnie blisko, bardzo blisko, a potem powolutku zaczął wodzić ustami po mojej twarzy. Byłam zaskoczona i oszołomiona. Wsunęłam ręce pod jego sztormiak i robiłam to samo. Jego twarz była słona i ciepła. I bardzo, bardzo chciałam, żeby mnie całował. Zmysłowo i delikatnie. Czułam, że mam oszalałe tętno, że płonę z jakiegoś uniesienia, ekscytacji… Zachłannie brałam te chwile zaskoczenia, bo chciałam, coraz bardziej chciałam tak stać i całować się do rana, jak jakaś małolata.(…)

(…)— Miałem rację, fajna jesteś.(…)

(…)Poznawałam siebie nową. Nigdy nie myślałam, że tak potrafię się poruszać, całować, tak bardzo przeżywać chwile najwyższych uniesień. Żywiołowo poznawałam tajemnice erotyki w najlepszym wydaniu. Grześ był szczodry i wyraźnie lubił sprawiać mi radość. Rozpierała go duma, że szaleję w jego ramionach i jestem coraz odważniejsza.(…)

Małgorzata Kalicińska „DOM nad rozlewiskiem”.

Świetna książka, chociaż, dla kobiet, ale… Długa, dopiero zacząłem. Cytatów komentował nie będę…

pralka i zasobnik na płyn do płukania — przecież to takie proste

17 maja 2008 | 10:48:26 | Kategorie: Tech | 6 komentarzy | Permalink

Po przypadkowym wlaniu płynu do prania do zasobnika na płyn do płukania, zaczynasz zastanawiać się jak go stamtąd wylać, wypłukać… To, że to pralka Zanussi ładowana od góry też sprawy nie ułatwia. Zestaw kubek plus lejek sprawdza się średnio. Podawanie wody w taki sposób jak pralka jest praktycznie niemożliwe — prysznic za krótki i nie chcę potopu w łazience. Ale co to widzą moje oczy? Dwa plastikowe, szerokie łebki od jakby śrub. Biegiem po śrubokręt. Kręcę i kręcę, a tu nic. Oczywiście delikatnie, na dodatek materia nie sprawia oporu. W końcu odskakuje jedno. Drugie po chwili. I co się okazuje? Że to rodzaj kołka z dwoma skrzydełkami i ćwierć obrotu wystarczy. Teraz prysznic się przyda. Co prawda „słuchawkę” trzeba odkręcić, ale potem już z górki. Uff.

Reakcja ratunkowa

16 maja 2008 | 20:09:08 | Kategorie: Varia, Życie | 34 komentarze | Permalink

Warszawa. Piątek. Dziewiętnasta dziesięć. Prywatne centrum medyczne. Powoli robi się pusto w poczekalni. Weekend się rozjaśnia.

Pół godziny wcześniej zostałem zaszczepiony przeciwko tężcowi. Taką króciutką igłą, w mało przyjemnie odczuwalny sposób anatoksyna została wtłoczona w mięsień ramienia. Grzecznie czekałem na ewentualny efekt niepożądany siedząc na fotelu umilając sobie czas czytaniem gazety.

Zalecone pół godziny upłynęło. Odwiesiłem gazetę, wstałem i udałem się w kierunku wind — nawet nie wiem gdzie tam są schody… No i kto by schodził z czwartego piętra…

W korytarzu przy windach jest na podłodze taki mięciutki chodniczek, służący jako osuszająca wycieraczka. Wchodzę na nią — jakie przyjemne uczucie stąpać po czymś takim. Robi mi się błogo. Mgła pojawia mi się przed oczami i padam na podłogę…

Czytaj dalej...

HELL-P

14 maja 2008 | 21:08:21 | Kategorie: Kultura | 7 komentarzy | Permalink

HELL-P, nowa świetna książka Eugeniusza Dębskiego. Takie współczesne S-F dziejące się w Polsce. Szkoda tylko, że już przeczytałem. Idealnie nadawała się do czytania w autobusie w czasie podróży do i z pracy, zwłaszcza w tym drugim wypadku, gdy humor był zepsuty albo nastrój zbyt bojowy. Trochę przypomina serię o Owenie Yatesie, ale jest mocniej osadzona w realiach. Radio Maryja, kampania przed wyborami ostatniej jesieni, papieskie kremówki. Z tym, że momentami jest pisana takim językiem, że musiałem się wracać i chwilę zastanawiać, czy aby korekta czegoś nie przepuściła, bo grypsera i żargon służb mundurowych jest dość ciekawy. Tylko niestety może nie być więcej opowieści o Kamilu Stochardzie… I trzeba przyjrzeć się bliżej temu co wydaje Runa.

« Wcześniejsze wpisy | | Nowsze wpisy »

lemiel@jabber.wp.pl

nie ma mnie

mail: lemiel na wp.pl