reklamy serwisów randkowych na odwiedzanych stronach
Komentarz numer 50 (niestety nie ma ID) we wpisie Zapomniana tradycja Śmingusa-Dyngusa? u Kasi Rogowskiej przypomniał mi, że ja też faktycznie często widziałem takie reklamy na odwiedzanych stronach. Co prawda jakoś ostatnio przestałem je zauważać, to jednak były (hmm, a może i dalej są) one bardzo często wyświetlanymi, zwłaszcza w interfejsie GMaila. Królowało mocno promujące się be2.pl, ale zdarzało się również wedwoje.pl czy przeznaczeni.pl. A tymczasem przy wpisie u Kasi, reklam 6 i aż trzy z nich to serwisy randkowe. jakja.pl, zapoznanie.pl (nie mają favikonki?) i wspomniane już be2. Nie jestem pewien, czy nie widziałem też najsłynniejszego sympatia.pl. Reklamującej się świeżością randka.pl też nie widziałem. Innych serwisów wymieniał nie będę, bo nie znam i nie mam ochoty szukać.
W najbliższej przyszłości nie planuję też z nich korzystać, ale wymienić by pomóc strudzonym wędrowcom mogę.
Jednak nie to było najważniejsze, tylko to, skąd te reklamy tak często brały/biorą mi się przed oczami? Skrzynka gmailowa z setkami powiadomień o wpisach i treściami komentarzy zawiera aż tak dużo treści sterujących wyświetlanym kontekstem, że takim łatwym celem jestem? Czy może bezwzględne Google śledzi po jakich stronach chodzę i o czym czytam, czasem piszę? Bo u Kasi to dużo z tego, że w treści znalazły się odpowiednie informacje. Ciekawe ile byłoby ich przy tym wpisie? Ale dopóki bug 598 występuje nie przekonam się jakie CTR bym miał… ;)
Ale dosyć tego nudzenia. Mimo resztek śniegu za oknem przecież ostatnio hurtowo wiosna przyszła, co nie? ;)
lemiel@jabber.wp.pl
Komentarze:
przyszła, przyszła;) [choć nadal trochę mroźnie się objawia… na dworze;)]
aha, przyszła sobie :)
Ta wczorajsza (?) nagła zmiana pogody spowodowała, że się teraz smarczę.
Łech…
tam zaraz pogoda, po co pogoda? :D
Ty do mnie mówisz, czy obok mnie?
Bo o trochę inną wiosnę chodziło.
Ale, no niestety, za słabo zadbałeś o siebie widocznie… Przy takich zmianach się mocno pilnuję, bo katar tak czy siaktrwa dwa-trzy tygodnie…
U mnie świeciło, spadł śnieg, stopniał i dzisiaj słońce…
Dzisiaj tak marnie się czułem w szkole… Jak trup chodziłem…
Miejmy nadzieję, że chociaż dam radę zasnąć z tym pełnym kinolem… Chlip.
z tym śledzeniem przez google – czytałeś Format c: tam pewien potężny facet (w stylu Billa G.) z pomocą systemu Windgrazer próbował „czytać” ludzi i ich potrzeby, a system dostosowywał się do charakteru użytkownika…
Może ktoś z google też czytał tą książkę? ;)
może google ją napisało? :]
Black Edwin – nie wiem gdzie on teraz pracuje, książka ma już parę lat (z 1999 roku jest)
Dodaj komentarz:
Możesz używać Markdown bez obrazków.