mikroblogowanie zabija zwykłe blogowanie?
No właśnie — czy aktywne np. blipowanie zabija tworzenie nowych wpisów np. na własnym Joggerze? Nie jestem pewien, czy gdzieś już nie było wpisu na ten temat i przypadkiem się na czymś nie wzoruję, ale nie chce mi się szukać. I oczywiście jestem więcej niż pewien, że taki problem nie dotyczy blogów czysto tematycznych, a tylko takich ogólnożyciowych. Co bardzo dobrze widać po aktywności bardzo aktywnych kiedyś osób na Joggerze mocno udzielających się teraz na Blipie. Na potwierdzenie braku zagrożenia dla blogów wąsko(?) specjalizowanych niech posłuży Internet wypunktowany i bliplog Marcina (myślę, że mi wybaczy ten niewyszukany lans jego osobą). Innych aktywnych na Blipie, a już niekoniecznie na prywatnych blogach (te o kotach się nie liczą, bo też są tematyczne) — chociaż mierzone inną miarą, to zestawienie to wydaje się być całkiem odpowiednie — można znaleźć tu: TOP150 użytkowników blipa. Jak widać, ja też się trochę opuszczam, np. byłem na FOSDEMie i słowa o tym nie napisałem… A fajnie było i prenumeratę wylosowałem.
Ale dlaczego poruszyłem ten temat? Bo będąc dziś w sklepie i szukając na półce chilijskiego wina znalazłem wino Grigorij:

I pisząc tego MMSa do Blipa http://blip.pl/s/1294941 doszedłem do wniosku, że jego treść:
A kiedyś Czterej Pancerni to dawali przykład dzieciom... Chociaż w sumie to tamte dzieci już dorosły.
Lepiej by pasowała na ziewniku i może jakieś komentarze by były, więcej odwiedzin i temu podobne, ale MMSa się tak łatwo wysyła… A tu by trzeba było odpalić mobilnego klienta Jabbera (z przeglądarki w telefonie jeszcze nie próbowałem dodawać wpisu tutaj). No i skąd wziąć zdjęcie? Ile kombinacji by było potrzebne.
Oczywiście można powiedzieć, że komentarze na Blipie są — bo wiadomości między użytkownikami są czymś w tym rodzaju, ale że nie można wszystkich swobodnie przeglądać, to nie jest to to samo. No i na dodatek można je w pewnych stopniu swobodnie kasować. Może Pinger zapewnia takie „typowe” komentarze, ale ze względu na różne okoliczności i przyzwyczajenie, nie mam ochoty próbować i się „przesiadać”.
Z innej strony dawniej zdarzało mi się robić notatki do wpisów jako szkice SMSów w telefonie tuż po obserwacji, którą uznałem za wartą opisania tutaj. Bywało też, że robiłem notatki odręcznie i potem przepisywałem do komputera, często nawet bez większych zmian. A teraz lenistwo, jak napiszę takiego SMSa, ewentualnie MMSa jeśli jest co uwiecznić na fotografii (trochę ich już wysłałem blipgaleria lemiela), to go po prostu od razu wysyłam i on ląduje sobie w sieci. Tak samo mógłbym dziś rano po tym jak wyłączyłem budzik o 3:15 zadzwonić do Blipa i zostawić wiadomość z taką chyba lekko niecenzuralną treścią odnośnie pory, o której musiałem wstać…
Inną rzeczą, dla której wydaje mi się, że ten akurat wpis o winie mógłby wylądować na normalnym blogu, może w Miniblogu, ale zawsze, jest wspomnienie wpisu Marcoosa, jak jeszcze miał głównego bloga na Joggerze, tym Joggerze w poprzedniej wersji (czy ktoś jeszcze pamięta, że coś takiego było?), o tym, że zobaczył w sklepie ketchup z Pudliszek w słoiczku i że to było zaskoczeniem dla niego. (Dla mnie wtedy taki ketchup w takim słoiczku był normalnością, bo od dwudziestu lat był taki w domu rodzinnym kupowany — może dlatego zapamiętałem ten wpis?) I spora ilość komentarzy do wpisu… Czytaj: zazdrościłem Mu tego. Bo tak o niczym i taki odzew. ;)
I na tym zakończę, bez puenty, bo mi gdzieś uciekła. Szyfrem na wódkę o Świętach i okolicach może napiszę innym razem, w innym miejscu, może na innym poziomie świadomości, bo warto, bo nieco się działo… :)
lemiel@jabber.wp.pl
Komentarze:
a to wino to z gatunku wino marki wino, czy jakieś takie lepsze?
Być może takie nieco lepsze. Trzeba by spróbować. Ale tak samemu do monitora nie będę. Jak widać na załączonym obrazku jest kilka rodzajów, może nawet więcej niż te trzy, trzeba by się mocno poświęcić... Ale może kiedyś ;) Tylko na cenę nie zwróciłem uwagi.
IMO wszystko zależy od profilu bloggera. Są tacy, którzy potrafią równolegle blogować i blipować, są tacy u których blipowanie pożera aktywność „pełnoblogową”, no i oczywiście są tacy, którzy „sms-owych blogów” pokroju blipa nawet próbować nie mają zamiaru. Na pewno blip i spółka w globalnej skali zmniejszają produkcję wpisów na blogach, ale jest to chyba nieduża (patrząc na ilość wszystkich produkowanych wpisów) strata.
Właśnie, ocena tej straty. Merytorycznie cenniejsze wpisy pozostają, więc w sumie niewiele tracimy.
koniecznie napisz szyfrem na wódkę!;)
coś w tym jest. Zastanawiam sie czy nie padlam ofiara blipa..
Z drugiej strony, mozna czerpac inspirację z Blipa na bloga :)
@lemiel: czyli metaforycznie blip jest jak drapieżnik eliminujący najsłabsze sztuki ze stada? :)
Hoppke, uściślij, z którego stada:D kiedyś fajnie Echo wyraziła opinię o blipie…
Hoppke, zastanawiam się jak bardzo mam się śmiać...
Merytorycznie – tak, zostaja, ale czasem traci się jakiś klimat bloga…
Choć może to ja tak mam że jak się do jakiejś tam formy, miejsca etc. przyzwyczaję, do zwykle jestem bardzo oporna z przestawieniem się na coś innego. Joggery które się poprzenosiły np. na wordpressa próbowałam dalej śledzić, ale to już nie było TO i odpadałam po jakimś czasie. Co ciekawe, mam kilka (na palcach jednej ręki) wordpressowych blogów czytanych – ale one nigdy nie były joggerowymi. I tak samo z ludźmi którzy zaczeli przenosić coraz większy nacisk na blipa – jakos tracę kontakt czy kontekst może bardziej i ostatecznie już z kilku takich mix-blogo-blipów zrezygnowałam.
Ale nei wiem na ile to moja humorzasta natura ;) i niechęć do zmieniania ścieżek w tej dziedzinie, a na ile normalny mechanizm…
@Kasia:
Z globalnego stada całej populacji wpisów na blogach wszelakich. No bo jeśli mini-notki zamiast lądować na blogu pójdą na blipa, to skład bloga się przeczyszcza. Niezależnie od bloga czy autora. Blip pozwala blogom się trochę bardziej wyspecjalizować... chyba najmocniej tak naprawdę blip konkuruje z wszelkiej maści miniblogami (blogrolls? czy to to samo?)
...a czy opinia Echo była cenzuralna? :)
Niczego nie imputuję koleżance Echo, tak tylko się luźno zastanawiam!
Cachotterie: jesli wykazujesz jakieś odchyły od normy, to ja mam podobne objawy – joggery śledzę przez bota, kilka mam w czytniku rss, podobnie jak kilka blogów-blogów, natomiast mikroblogi jakoś zupełnie mnie nie pociągają.
opinia Echo była bardzo cenzuralna, nie zacytuję jej dokładnie, ale generalnie chodziło o bagienno-błotny klimat w najgorszym guście (to pewno było odnośnie czegoś konkretnego). ja w każdym razie wolę poczytać dłuższe wpisy niż poddać się mogotaniu komór;)
Lanooz można się oczywiście inspirować, tylko często „zaaferowanie” danym tematem/treścią minie po takim blipnięciu i nie ma już ochoty na rozwijanie wątku…
Cachotterie, naturalna niechęć do zmiany ścieżek… Też bardzo rzadko zaglądam na blogi nie joggerowe, nawet na te najfajniejsze, zwłaszcza, że ostatnio nie mam czasu za dużo i co wynika z tego, chęci na ich czytanie. Chociaż pamiętam, jak zaczytywałem się w Leniuchu albo innych. Chociaż w Google Readerze dalej są subskrybowane.
Nie czuję tej magii i do dzisiaj wolę blogować niż blipować. Z kolei co do niektórych blipujących – wolę czytać ich blogi niż blipy, naprawdę...
Na Blipie używany bywa „prostszy” język… To też ma wpływ. Ale tak to jest często pod wpływem chwili.
blip dla mnie to rodzaj pamiętnika na zasadzie ‘dzisiaj na śniadanie były płatki’ z pojedynczymi zręcznymi myślami, blog to coś innego, przeważnie głupio mi pisać o takich drobiazgach (chociaż się zdarza :) )
Bardzo się cieszę z tego blipa, bo w ten sposób zaoszczędza nam nerwów w przypadku wystąpienia offtopicowych i bezsensownych temacików na joggerze. Ostatnio pojawiają się konkretne tematy blogowe.
Niedawno pisałem o micro & mini boggingu, które niewątpliwie są dziś ciekawym źródłem informacji. Skłamałbym, gdybym napisał, że blip jest tylko takim pamiętnikiem. :)
@Lukem – nie dziwię się, że przestałeś blipować, bo zabiera sporo czasu, ale niemniej jednak trzeba podkreślić ze to jedno z najlepszych sposobów na uzyskanie róznych informacji :)
Pozdrawiam
Wolę joggerka, ci co sie przenieśli, odeszli w wirtualny niebyt. Nawet czasami mi się przypomni, że ktoś, kiedyś, gdzieś. Po czasie nawet nie żałuję.
Pudliszki zawsze w słoiku. ;)
po prostu na twitterze prosciej napisac te 140 znakow niz mozdzyc kilkuakapitowa notke. no i trzeba miec temat do notki, a na twitta mozna napisac, ze wlasnei sie pierdzi w stolek.
Nie no ja akurat i na joggerze i jak blipie aktywnie działam więc jest dobrze :) // pudliczki są bleh wole kotlina :)
A kotlin łagodny, też w słoiczku.
Te dwadzieścia lat temu Kotlin był zamiennie z Pudliszkami – niestety wtedy zaopatrzenie w sklepach było nieco inne, ale potem Kotlin jakoś „zniknął” z rynku i pojawił się na widoku na powrót stosunkowo niedawno, więc pozycji nie odzyskał...
Kolego, że jak? Kotlin od zawsze był na rynku.. Coś kiepskie sklepy masz u siebie :p
Widać do Małopolski słabo docierał... Może podzielili rynek częściami kraju jak kiedyś Pepsi i Coca Cola…
D4rky, właśnie, pierdzi w stołek. Tymi słowy albo jeszcze prostszymi.
lemiel – mikroblog wlasnie ma ta zalete, ze nie trzeba sie przejmowac czy notka jest dobra, dluga i strawna – piszesz co chcesz. Ja zastanawiam sei nad wylaczeniem na stale komentarzy na nerdblogu, bo przez nie nawet nie mam ochoty o czymkolwiek pisac (ciagle slysze, ze bylo, ze stare, ze kogo to obchodzi, ewentualnie po mnie jada)
@D4rky, nie marudź! Jak Cię wyłączyłem w swojej lodówce, to mi się rozmroziła w proteście!
kkk – za malo lansu na m², trzeba bylo kupic jakies porzadne zarcie, nie same konserwy :D
Sam jesteś „konserwa”! Dożyjesz moich lat, to nawet lodówka Cię nie będzie tolerować. Ot, co!
kkk – jestem neokonserwa, ale prawie trafiles. Moja lodowka ma trzymac Pepsi, jak bedzie sie sucz opierac to ja wywale przez okno, bo niedaleko mam Zabke
Teraz to się zupełnie obnażyłeś, smosiołku!
Pijesz Pepsi? To coś? Cola, to rozumiem, ale tę słodką maź? Jestes obrzydliwy organoleptycznie! A fe!
kkk – jestem Wielkim Kaplanem Zakonu Przenajswietszego Napoju Pepsi profanie. Odejdz, ty slugo szatana ze swoim przekletym napojem! I tak utoniesz w piekle przekletego karmelu z aspartamem, o.
Dalej nic nie mowie, bo Lemiel mnie zastrzeli T.T
@D4rky, Twoja ostatnia wypowiedź udowadnia, że pijąc Pepsi, należy się spodziewać tego, co Ciebie doświadczyło! Apage!
kkk – ja doznalem objawienia i krocze droga Pepsi, ktora kaze mi pic ten napoj. O, wlasnie, mam jeszcze troche Pepsi w lodoweczce, brb
Hmm! „ja doznalem objawienia i krocze”, a co mnie obchodzi Twoje „krocze”? Pewnie prostata ci niebawem zacznie się odzywać, pod wpływem tego powszechnie znanego odrdzewiacza?
Doznałeś objawienia? I Twoje krocze też doznało? To miło!
Pij ten afrodyzjak nadal.
Będę cię chętnie wspominał.
kkk – widze, zes swintuch jak ja i tez wszystko ci sie z seksem kojarzy, ale ja mam 17 lat i z tego wyrosne, a ty chyba juz niezbyt ;>
Pepsi afrodyzjak? Pepsi to lekarstwo na wszystko :x
Milej nocy, ja jeszcze sie poucze
@D4rky, uznałem, że ta zachwalana przez Ciebie słodka, lepka maź, to afrodyzjak, dlatego, że, za przeproszeniem, coraz bardziej pieprzysz głupoty, zachwalając to „coś”.
kkk – nie ma dla ciebie ratunku, Coca-Szatan przejal twoja dusze.
@D4rky, jak już się tak podlizujesz, to niech Ci koncern Coca Coli wybaczy, to Twoje błądzenie! I tak dość się nacierpiałeś, pijąc tę lepką substancję, a nie zaznawszy rzeźkości i wspaniałego smaku Coli!
D4rky nie zastrzelę, bo i po co, przecież komentarze to woda na młyn ziewnika. No i nie mam tetetki, czy innego p albo pw. A obok stoi butla Pepsi a w pracy Cherry Coke.
A wracając do wczorajszego i tego, że chcesz wyłączyć komentarze na nerdblogu – przejmujesz się atakami? A przejmowałeś się nimi wtedy, tak rok albo nieco więcej temu, jak pisałeś te fajne wpisy na blog.d4rky.net (albo jakoś tak, bo nie pamiętam już dokładnie, tyle tych adresów było)?
I tak ogólnie to po co się przejmować, że jadą, że było czy coś. Nie warto.
Nie wszyscy czytają setki innych stron, blogów. To tak samo jak kiedyś na głównej Joggera denerwowało mnie, że co drugi wpis było nowej wersji Ubuntu albo o tym, że Kubica był któryś tam bo znowu mu samochód nawalił. Ale co ja mogłem, autorzy pisali, dla siebie i swoich czytelników, ja ich nie musiałem czytać, tak samo Ci co jadą nie muszą czytać i komentować Ciebie. Więc nie warci są poświęcania im Twojej uwagi i Twojego czasu.
Pisz po prostu.
Ja też się nie przejmuję, że mnie skrytykują albo napiszą, że nie czytają, a jednak dalej czytają na bieżąco, bo są ciekawi. Po prostu, czytają i już. Piszą komentarze, to piszą. Czym się przejmować? Niczym. Są dużo ważniejsze sprawy niż blogi. Blog to dla rozrywki i już. No czasem dla pieniędzy, ale to za mało, żeby się przejmować.
I w natłoku zdarzeń nikt nie skomentował treści o tym, że taki pozytywny bohater jak Grigorij niekoniecznie powinien reklamować alkohol.
Chociaż nie chcę odbierać panu Pressowi możliwości zarobienia paru złotych, bo żyć z czegoś trzeba…
@D4rky zna się na żartach. A ja lubię go lekko drażnić. Sam właściwie nie wiem, dlaczego?
Co do wina, to znam powiedzenie: – Zobacz jaki „gruzin” z jabcokiem pomyka.
I jakoś tak, ta etykieta mi nie bardzo pasuje.
Właśnie, to jest jego plus. Tylko młody jest i momentami ta młodość i brak doświadczenia jest minusem. Ale wyrośnie z tego. Bo że rośnie to widać na naszych oczach.
A może niektórzy z blogów prywatnych przeszli na tematyczne, ale takie dla wąskiego grona i one im bardziej teraz pasują, mimo minusów dla innych, więc zaniedbują te prywatne jako niewarte poświęcania czasu?
Za ciężki temat wybrałem…
Temat nie jest za ciężki. Tematu nie ma i tyle. Blogi ewoluują jak wszystko wokół. Taka kolej rzeczy. Nie ma sztywnych reguł. Sztywne reguły, kojarzą mi się z przemocą i robieniem komuś dobrze na siłę (np. komunizm). Nie warto szukać sedna w czymś, co wciąż się zmienia.
Może jesteśmy zbyt sentymentalni i po prostu się przywiązujemy do blogów, jak do znajomych i zwyczajnie jest nam ich brak.
To prawda. Przyzwyczajenie, jest ważnym czynnikiem w sposobie widzenia wielu spraw.
Dodaj komentarz:
Możesz używać Markdown bez obrazków.